Wojciech Żaliński: „Nie dojechaliśmy na ten mecz”

Wojciech Żaliński: „Nie dojechaliśmy na ten mecz”

25
0
PODZIEL SIĘ

W decydującym meczu o miejsce w półfinale PlusLigi Cerrad Czarni Radom w trzech setach uległ podopiecznym Marka Lebedewa. Wyrównaną walkę radomianie nawiązali tylko w pierwszej partii, natomiast w kolejnych nie byli w stanie zatrzymać rywali. „To nie byliśmy my, bardzo mi przykro i bardzo mnie to boli, bo był to najgorszy mecz tej drużyny” – mówił po meczu Wojciech Żaliński

 

Walki nie brakowało

 

W rywalizacji Cerradu Czarnych Radom z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie trudno było wskazać faworyta, bowiem obie drużyny prezentowały zbliżony do siebie poziom. Po dwóch spotkaniach stan rywalizacji był wyrównany i taki miał być również trzeci mecz. „Nastawialiśmy się na walkę i na taki pojedynek, jak wcześniejsze, ale dzisiaj nie dojechaliśmy na ten mecz i zabrakło drużyny Cerradu Czarnych Radom. To nie byliśmy my, bardzo mi przykro i bardzo mnie to boli, bo był to najgorszy mecz tej drużyny. Szkoda, że taki mecz trafił się w najważniejszym meczu sezonu” – powiedział w pomeczowej rozmowie Wojciech Żaliński. W premierowej odsłonie decydującego spotkania przez długi czas to podopieczni Roberta Prygla kontrolowali przebieg gry, lecz zagrywki Mateusza Malinowskiego oraz kontrataki zawiercian doprowadziły do remisu 15:15. „Może nie sama zagrywka, bo to nie były trudne piłki, ale większą różnice zrobiły punkty, które traciliśmy przy piłkach posyłanych przez Mateusza (Malinowskiego-przyp.red.)później moje dwa auty i jeszcze kilka innych akcji. Zawiercianie wrócili do gry i za chwilę nas to złamało, bo do tej pory graliśmy równo, o ile nie byliśmy stroną przeważającą” – ocenił Wojciech Żaliński. W kolejnych setach zawiercianie nie zwalniali ręki, a dodatkowo zaczęli blokować ataki Michała Filipa czy Wojciecha Żalińskiego, lecz jak podkreśla przyjmujący z Radomia, ważniejsza od postawy Warty Zawiercie jest postawa radomian, którzy w tym meczu nie potrafili zatrzymać rywali. „Myślę, że po prostu nie było nas dzisiaj. Nie wiem co robiło Zawiercie, ale wiem co robiliśmy my” – dodał Wojciech Żaliński.

 

 

W drugiej partii doszło do dość niespotykanej sytuacji. Trener Robert Prygiel w jednym momencie dokonał zmiany czterech zawodników, a po chwili Wojciech Żaliński, Tomasz Foronal, Dejan Vinčić oraz Alen Pajenk udali się do szatni. „Trener chciał nam umożliwić powrót do meczu, przede wszystkim mentalny. Przy naszej dzisiejszej dyspozycji niestety nie udało się tego zrobić” – tłumaczył Wojciech Żaliński.

 

 

Skazani na siebie

 

Cerrad Czarni Radom oraz Aluron Virtu Warta Zawiercie to zespoły, które nie mają najwyższych budżetów, a w ich składach ciężko szukać gwiazd. Jak jednak pokazują w tym sezonie, najważniejszy jest zbilansowany skład i zespołowość. „Na przestrzeni całego sezonu zarówno my jak i Zawiercie byliśmy zespołami bez znacznie wyróżniających się zawodników i gwiazd. Przede wszystkim byliśmy drużynami, które swoją grę opierały na zespołowości i to nas zaprowadziło dosyć wysoko” – mówił Wojciech Żaliński. Tylko w tym sezonie podopieczni Roberta Prygla mierzyli się sześć razy z zawiercianami. Jak mówią zawodnicy obu drużyn w decydujących momentach ciężko było zaskoczyć czymś rywali. „Myślę, że jedyne czym mogliśmy zaskoczyć zarówno rywali, jak i siebie samych, to taką postawą jaką dzisiaj zaprezentowaliśmy” – dodał Wojciech Żaliński.

 

 

Nie ma czasu na myślenie

 

Po porażce w ćwierćfinale zespół Cerradu Czarnych Radom nie ma zbyt wiele czasu na wyciągnięcie wniosków, bowiem już w sobotę przystąpi do rywalizacji o piąte miejsce. Przeciwnikami radomian będą, wciąż aktualni mistrzowie Polski. „Na pewno będziemy chcieli ją wygrać, ale proszę mi wierzyć, że teraz jeszcze o tym nie myślę, bo mam spory ból serca w związku z tym co stało się w tym meczu. Musimy ochłonąć i dopiero wtedy zaczniemy myśleć o meczu z bełchatowianami” – zakończył Wojciech Żaliński.

 

 

 

Z Wojciechem Żalińskim rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY