Tomasz Fornal: „Każdy mecz to inna historia”

Tomasz Fornal: „Każdy mecz to inna historia”

48
0
PODZIEL SIĘ

W poniedziałek radomianie pokonali zawiercian. Siatkarze z Radomia prowadzili w meczu 2:0, ale ich rywale zdołali doprowadzić do tie-breaka, w którym lepsi okazali się podopieczni trenera Roberta Prygla. „Coś nam przestało działać w drużynie. W tym trzecim, czwartym secie zawiercianie zagrali lepiej”– powiedział Tomasz Fornal.

 

Czas Siatkówki: Ostatnio zagraliście dobre spotkanie przeciwko PGE Skrze Bełchatów. Czy to was dodatkowo zmobilizowało do dzisiejszego meczu?

 

Tomasz Fornal: Każdy mecz to inna historia. Nie myśleliśmy o tym, że prawie wygraliśmy z PGE Skrą, szczególnie, że tam prowadziliśmy 2:0, ale potem stało się, jak się stało. Myśleliśmy o tym, że przyjeżdżamy tutaj na mecz i musimy wywieźć z tego ciężkiego terenu punkty. Ta hala jest naprawdę bardzo ciężkim terenem, bo zawsze jest wypełniona po same brzegi, więc tym bardziej cieszymy się, że wywozimy dwa punkty. Mogliśmy wywieźć trzy, ale lepiej, że mamy dwa niż zero.

 

 

Przeciwko beniaminkowi gra się ciężko, a tutaj doszła jeszcze wspomniana już specyficzna hala i kibice.

 

Na pewno przeciwko beniaminkowi gra się ciężko. Zawiercie tak naprawdę żyje siatkówką. Widać, że to małe miasto, które lubi ten sport, bo hala jest zawsze wypełniona, jest głośno, czasami nawet głośniej niż u nas. Do takiej atmosfery jesteśmy przyzwyczajeni, bo tak jak mówię u nas w hali jest bardzo podobnie.

 

 

W pierwszych dwóch setach byliście zdecydowanie lepsi w przyjęciu i w zagrywce. To było kluczem do dobrego rozpoczęcia meczu?

 

Na pewno tak. Później coś nam przestało działać w drużynie. W tym trzecim, czwartym secie zawiercianie zagrali lepiej. Teraz tak naprawdę ciężko powiedzieć, co się stało. Jesteśmy zmęczeni, emocje jeszcze nie opadły. Jak się stoi na boisku, to się tego wszystkiego nie widzi. Przeanalizujemy na spokojnie całe video i wtedy będziemy wiedzieli dlaczego przegraliśmy i jakie błędy popełniliśmy.

 

 

Od początku sezonu gracie tylko z jednym rozgrywającym. Jest to spore utrudnienie chociażby na treningach. Wpływa to jakoś na wasz styl gry?

 

Na pewno ma jakiś wpływ. Trenujemy z jednym rozgrywającym i jest to większe obciążenie dla Kamila Droszyńskiego, ale taki jest sport, że czasami pojawiają się kontuzje. My liczymy, że Dejan Vinčić wróci najszybciej jak będzie mógł. Obecnie jest na rehabilitacji i mamy nadzieję, że wróci do nas jak najszybciej, bo na pewno przyda nam się na treningach czy do pomocy na meczach.

 

 

Kolejne spotkanie rozegracie dopiero 18 listopada. Będziecie więc mieć dużo czasu na spokojny trening i regenerację.

 

Wydaje mi się, że jutro dostaniemy wolne. Czas pokaże w jaki sposób będziemy odpoczywać w kolejnych dniach, ale sądzę że dwa dni to jest maksimum wolnego jakie dostaniemy przed 18 listopada. Taki jest sport i to jest nasza praca. Ja jeśli nie trenuję dwa dni, to już mam ochotę pójść na halę i poćwiczyć. Cieszę się, że praca jest moją pasją. Chce mi się to robić, chce mi się iść na siłownię, zmęczyć się i bardzo się z tego cieszę.

 

 

Waszym kolejnym rywalem będzie Asseco Resovia Rzeszów. Będziecie chcieli urwać punkty, a może pokusicie się o zwycięstwo?

 

W tych spotkaniach z PGE Skrą, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, ogólnie z tymi wyżej notowanymi drużynami nie mamy nic do stracenia. Mamy wyjść i zagrać swoje, a czy ugramy seta, punkt czy dwa albo trzy, to już zależy od naszej gry. Na razie na spokojnie trzeba ochłonąć i wtedy będziemy myśleć co dalej.

 

 

 

Z Tomaszem Fornalem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY