TJ Sanders: „Musimy wejść na nasz najwyższy poziom”

TJ Sanders: „Musimy wejść na nasz najwyższy poziom”

44
0
PODZIEL SIĘ

Reprezentacja Kandy w ramach przygotowania do mistrzostw świata wzięła udział w Ljubljana Volleyball Challenge, gdzie wygrała tylko jedno spotkanie, po tie-breaku pokonując Irańczyków. Rozgrywający kanadyjskiej kadry, TJ Sanders, uważa jednak, że najważniejsze mecze dopiero przed jego drużyną i to na nich należy się skupić.

 

Czas Siatkówki: Waszym ostatnim etapem przygotowań jest turniej w Lublanie. Chcieliście tutaj walczyć o jak najlepszy wynik czy skupialiście się na swojej grze?

 

TJ Sanders: To jest bardzo dobre przygotowanie do mistrzostw świata, ale również upewnienie się, że jesteśmy gotowi do gry na tym najwyższym poziomie. Mieliśmy możliwość zagrania z trzema bardzo dobrymi zespołami i uważam, że to jest idealna droga do jak najlepszego przygotowania się do mistrzostw świata. Podczas tego turnieju przegraliśmy większość spotkań, ale wiemy, dlaczego tak się stało i co musimy poprawić, zanim zaczniemy te spotkania grupowe w Bułgarii. Oczywiście najważniejsze będzie znalezienie naszego rytmu gry i tego, w jaki sposób najlepiej wychodzi nam wygrywanie. Każde spotkanie jest bardzo ważne, dlatego ten turniej w Lublanie miał dla nas duże znaczenie, ponieważ w fazie grupowej nie będzie już miejsca na błędy. Będziemy rywalizować z silnymi zespołami, gdzie każdy mecz będzie bardzo ważny.

 

 

Myśli pan, że gra z zespołami o tak różnej charakterystyce jest dobrym sposobem przygotowań?

 

Moim zdaniem gra z drużynami o tak różnym stylu gry jest bardzo ważna, ponieważ podczas mistrzostw świata będziemy mierzyć się z wieloma zespołami o innych charakterystykach. Wystarczy spojrzeć, jakie reprezentacje grają z nami w grupie, dlatego cieszę się, że mieliśmy możliwość zagrać z różnymi drużynami podczas tego turnieju. Sama gra z Amerykanami wiele nam dała, ponieważ są bardzo technicznym zespołem, ściśle trzymają się taktyki i takie reprezentacje również będziemy mieć w Bułgarii. Irańczycy grają bardzo szybko i głownie na tym opierają swoją grę, więc to też dla nas dobre przetarcie. Tak samo Słoweńcy, oni są coraz silniejszym zespołem, mają niezwykle silną zagrywkę. Każdy z tych aspektów, chociaż jest różny, będzie dla nas niezwykle ważny, kiedy już rozpoczną się mistrzostwa świata.

 

 

Jak grało się panu przed słoweńską publicznością?

 

Zdecydowanie nie było tutaj tak dużo kibiców jak w Polsce, ale ogólnie uważam, że to fajne wydarzenie i na meczach Słoweńców było dość sporo fanów, chociaż nie jestem obiektywny, bo kocham Polskę.

 

 

Większość przygotowań mieliście w Europie. To ułatwi wam dobry początek mistrzostw?

 

Wydaje mi się, że mieliśmy dość sporo przygotowań w zróżnicowanej formie i moim zdaniem ten ostatni tydzień wiele nam dał. Z meczu na mecz było coraz lepiej, więc trzeba na to spojrzeć z szerszej perspektywy. Musimy zachować koncentrację, bo wiemy w jaki sposób powinniśmy grać i że musimy wejść na nasz najwyższy poziom. Teraz na razie to były tylko przygotowania, ale po nich zacznie się prawdziwa rywalizacja. Teraz wrócimy na krótką chwilę do treningów, żeby upewnić się, że jesteśmy dobrze przygotowani.

 

 

Jak wyglądały wasze przygotowania w Słowenii?

 

Podczas obozu w Mariborze zajmowaliśmy się praktycznie wszystkim, dodatkowo zagraliśmy jeden mecz sparingowy z Australijczykami, którzy również mieli tu krótkie zgrupowanie. Wydaje mi się, że to była dla nas taka przyjemna odmiana od zwykłych treningów.

 

 

Od jakiegoś czasu zmagacie się z kontuzjami. Jak na teraz wygląda sytuacja zdrowotna w waszym zespole?

 

Wydaje mi się, że podobnie jak każdy zespół, w każdej chwili musimy być gotowi do tego, żeby zacząć grać, bo to są mistrzostwa świata i musimy być gotowi do pierwszego spotkania, więc nie pozostaje nam nic innego jak tylko trzymać za nas kciuki i o to samo prosić kibiców.

 

 

Podczas fazy grupowej zmierzycie się między innymi z Brazylią i Francją. Spotkania z tymi zespołami będą kluczowe?

 

Zdajemy sobie sprawę z tego, że trafiliśmy do trudnej grupy, bo mierzymy się chociażby z Brazylijczykami czy Francuzami. Naszym założeniem jest pokonanie przynajmniej jednego z tych zespołów, co powinno dać nam awans do kolejnej fazy, jeśli po drodze nie popełnimy żadnego błędu. Na tym etapie mamy dwóch silnych rywali, ale szczerze mówiąc, na przestrzeni tak długiego turnieju trafią się kolejni. Musimy podchodzić do każdego meczu osobno i to chyba jest jedyna możliwość, jest bardzo wiele spotkań, które mogą pójść nie po naszej myśli.

 

 

Jaki jest więc cel na mistrzostwa?

 

Na razie myślimy tylko o pierwszym meczu, a później będziemy czekać na kolejne, ale chcemy wejść do kolejnej rundy, a następnie walczyć o medale.

 

 

 

 

Z TJ’em Sandersem rozmawiała Olga Król

BRAK KOMENTARZY