Sezon na przełamanie?

Sezon na przełamanie?

446
0
PODZIEL SIĘ

Nie jest łatwo zrozumieć porażkę reprezentacji Polski w Mistrzostwach Europy
i  przejść nad nią do porządku dziennego. Tym razem zaistniałą sytuację ocenia Michał Winiarski.

 

Trudno jest siatkarzom pogodzić się z przegraną w najważniejszej imprezie sezonu i chociaż wszyscy domagają się prostych odpowiedzi i jasnych deklaracji, to takie nie istnieją. Co do jednego jednak jest pewność: Polacy mogli wygrać mecz z Bułgarami. Mieli nawet szansę pokazać swoje umiejętności w Kopenhadze. Ale nie zrobią tego.

 

Mecz barażowy miał być spotkaniem na przełamanie, wg Michała Winiarskiego, nasi reprezentanci potrzebowali już tylko jednego dobrze rozegranego spotkania. Zagrali najlepiej jak potrafili, mecz trzymał w napięciu, dostarczył wielu emocji i mógł podobać się kibicom. Zabrakło jednak wisienki na torcie w postaci wygranej. Niby tak niewiele, ale aktualnie nie można ot tak pokonać którejkolwiek drużyny z Europy. Wystarczy spojrzeć na problemy jakie Niemcy sprawili Rosjanom.

 

Jedna z pomeczowych opinii brzmiała: „nie mamy lidera”. Czy to prawda? Michał Winiarski uważa, że każdy zespół chciałby mieć takiego zawodnika, który trafi z każdej piłki, zablokuje dowolnie wybranego zawodnika i postraszy przeciwników zagrywką. To, że nie udało się wygrać, nie oznacza jednak, że Polacy jako drużyna nie mają na kogo liczyć. Siatkarz optymistycznie patrzy na rozwój Grzegorza Boćka, o którym jeszcze niedawno nikt nie wiedział. Dziś stanowi on jeden z jaśniejszych punktów zespołu.

 

Jak wygląda przyszłość polskiej reprezentacji widziana oczami Michała Winiarskiego? Choć nie unika on stwierdzeń, że ponieśli porażkę i teraz każdy ją przeżywa, to uważa, że w tej chwili zawodnicy powinni skoncentrować się na tym, by jak najlepiej wypaść w sezonie ligowym. W ten sposób będą mogli odbudować się mentalnie.

 

Na temat trenera Anastasiego, jak większość jego kolegów, wypowiadać się nie chce. Wie, że Włoch zrobił wszystko, co mógł. Oddał serce całej drużynie, a ta bezgranicznie mu ufa. Niezależnie od tego czy Anastasi zostanie, czy odejdzie, Winiarski deklaruje gotowość do dalszej gry w reprezentacji. Ale czy dostanie powołanie? Tego w tej chwili nie wie nikt. Można jedynie podejrzewać.

 

Teraz przed przyjmującym kolejne wyzwanie. Najbliższy sezon Winiarski spędzi bowiem w rosyjskim klubie Fakieł Nowy Urengoj, gdzie, jak sam twierdzi, wymagania są zupełnie inne niż w Polsce. Może to będzie to dla Niego sezon na przełamanie?

 

 

Źródło: przegladsportowy.pl

 

Iza Sykut

BRAK KOMENTARZY