Sebastian Warda: „Każdy punkt ma znaczenie”

Sebastian Warda: „Każdy punkt ma znaczenie”

295
0
PODZIEL SIĘ

Szczególne emocje przed meczem z zawiercianami towarzyszyły środkowemu ONICO Warszawa, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy tego klubu. „Pozostał duży sentyment. Udało nam się awansować do PlusLigi i wracając tutaj, jest we mnie to, że to był bardzo dobry sezon” – mówił w rozmowie z naszym portalem Sebastian Warda.

 

Czas Siatkówki: Ostatni sezon spędził pan w Zawierciu. Pojawiły się przed tym spotkaniem jakieś szczególne emocje?

 

Sebastian Warda: Pozostał duży sentyment. Udało nam się awansować do PlusLigi i wracając tutaj, jest we mnie to, że to był bardzo dobry sezon. To jednak jest już historia i teraz trzeba było podejść do tego trochę inaczej. Przyjechałem tutaj z ONICO Warszawa i chciałem za wszelką cenę wygrać, bo troszeczkę brakuje nam punktów, a wiadomo, chcemy być trochę wyżej w tabeli. To było dla nas ważne spotkanie, a dla mnie szczególne, bo zawsze jak wraca się do swojego poprzedniego klubu, to chciałoby się z nim wygrać.

 

 

Atmosfera na hali czymś zaskoczyła czy może pozostała niezmienna w porównaniu z poprzednim sezonem?

 

Jest inaczej. Uważam, że atmosfera w pierwszej lidze była taka, że na początku kibice nie do końca w nas wierzyli, fanów nie przychodziło tak wielu. Kiedy zbliżały się jednak play-offy pierwszej ligi, czy jak graliśmy finały i baraże, to było dużo ludzi i doping był bardzo podobny. Teraz trybuny są trochę większe, więc przychodzi więcej ludzi, ale na takiej hali fajnie się gra i na pewno czuć tego kolejnego zawodnika na boisku.

 

 

W drugim secie to wy zrobiliście różnice zagrywką i odnieśliście pewne zwycięstwo. Natomiast w czwartej partii role się odwróciły.

 

Może to kwestia stron (śmiech). Można się pośmiać, ale ciężko stwierdzić od czego to zależy. Siatkówka jest takim sportem, gdzie w jednym secie potrafi się grać bardzo dobrze i nie popełniać błędów, a w drugim gra się bardzo źle i właśnie na tym to polega, żeby nie falować. Wygrywa ta drużyna, która popełni mniej błędów w zagrywce i na siatce.

 

 

Gorąco było nie tylko na boisku, ale również nerwowo zrobiło się poza parkietem.

 

Było gorąco, bo jak są końcówki, w których walczy się punkt za punkt i gra jest zacięta, to emocje są czymś naturalnym. One muszą być, bo każdy z nas chce wygrać, każdy daje z siebie wszystko i takie sytuacje sporne zawsze tworzą jakieś emocje. Trzeba się do tego przyzwyczaić i to też jest fajne, bo uważam, że dzięki temu ten sport jest tak ekscytujący i kibice chyba też to odczuwają.

 

 

Z każdym meczem prezentujecie coraz wyższą formę i widać, że lepiej rozumiecie się na boisku. 

 

Na pewno tak. Mamy też trochę więcej przerw między spotkaniami, bo te pierwsze mecze graliśmy dwa razy w tygodniu i na treningach było mniej czasu na dopracowanie szczegółów. Raczej było to przygotowanie do starć. Teraz gramy co tydzień i przez to mamy więcej czasu, aby dopracować elementy, które jeszcze gdzieś nam szwankują.

 

 

Pierwsza runda wkracza na półmetek, czy na tym etapie ustabilizowanie formy jest najważniejsze?

 

Liga bardzo się spłaszczyła i każdy punkt ma duże znaczenie. W tym sezonie PlusLigi nie ma nieważnych meczów, bo każdy decyduje o tym, że albo spada się w tabeli, albo idzie się do góry. Trzeba grać, zbierać punkty, żeby potem mieć szansę powalczenia o wyższe cele.

 

 

Widać również, że atmosfera w zespole jest bardzo dobra i panuje między wami chemia. Wynika to z tego, że spędzacie czas wspólnie również po za halą?

 

Spędzamy razem dużo czasu, mamy organizowane klubowe spotkania, np. w tym tygodniu widzieliśmy się z prezesem. Są to na pewno fajne chwile, bo mamy czas oderwać się troszeczkę od siatkówki, poznać się z innej strony, spędzić ze sobą czas i zrozumieć. Dzięki temu to wszystko zazębia się na boisku.

 

 

Następnym waszym rywalem będzie wymagający Jastrzębski Węgiel. Będziecie chcieli urwać punkty, czy przede wszystkim dobrze zagrać?

 

Przede wszystkim dobrze zagrać, bo czasem jest tak, że zagra się dobrze i się przegra. Mecz, który graliśmy z PGE Skrą uważam za całkiem niezły, a niestety przegraliśmy 0:3. Chyba każdy gdzieś tam w głębi duszy miał to, że nie wyciągnęliśmy z tego spotkania żadnego punktu. Zawodnicy i kibice mają jednak w głowie to, że dali z siebie naprawdę dużo, a zabrakło jakiegoś detalu, który zaważył.

 

 

Potem kolejne spotkania rozegracie z Indykpolem AZS-em Olsztyn i Asseco Resovią Rzeszów, z pewnością to również nie będą dla was łatwe starcia.

 

Każdy mecz jest ważny, a teraz Jastrzębski Węgiel, Asseco Resovia i Indykpol AZS Olsztyn to są bardzo trudni przeciwnicy, którzy zajmują miejsca u góry tabeli. Trzeba z nimi walczyć, pokazać charakter i dać z siebie wszystko. A co z tego będzie? Zobaczymy, ale na razie nie ma co gdybać, bo to dopiero przed nami.

 

 

 

Z Sebastianem Wardą rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY