Sam Deroo: „Drugie spotkanie zawsze jest ryzykowne”

Sam Deroo: „Drugie spotkanie zawsze jest ryzykowne”

328
0
PODZIEL SIĘ

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wykonała duży krok w stronę obrony tytułu mistrza Polski, pokonując PGE Skrę Bełchatów w trzech setach. „W niedzielę musimy maksymalnie się skupić i pokazać z jak najlepszej strony” – mówił po pierwszym spotkaniu, które odbyło się w łódzkiej Atlas Arenie, Sam Deroo.

 

Czas Siatkówki: Kontrolowaliście przebieg spotkania praktycznie od początku, z małymi problemami w pierwszym secie. Jaka była różnica między wami a PGE Skrą?

 

Sam Deroo: Myślę, że w naszej grze nic nie pozostawialiśmy przypadkowi. Zagraliśmy tak, jak we wszystkich dotychczasowych spotkaniach, jak prawdziwa drużyna. Nie pozwalaliśmy rywalom na długie serie w polu serwisowym, przez co nie traciliśmy punktów. Jakie były między nami różnice… Myślę, że w porównaniu z tym meczem fazy zasadniczej, który graliśmy w Bełchatowie, to właśnie straty seriami. Wtedy PGE Skra zdobywała 5-6 punktów z rzędu, a my nie potrafiliśmy znaleźć recepty na ich siłę i skuteczność w zagrywce.

 

 

Można chyba powiedzieć, że bełchatowianie również teraz dobrze spisali się w zagrywce?

 

Dzisiaj również serwowali mocno, ale my utrzymaliśmy rytm w przyjęciu. Ważna była gra na wysokiej piłce, ale również wyprowadzanie technicznych akcji, dzięki czemu robiliśmy przejścia. Patrząc z drugiej strony, graliśmy bardzo dobrze w decydujących fazach setów. Byliśmy w dobrym miejscu w obronie, mieliśmy też sporo wybloków. Myślę, że mądrze zagrywaliśmy, bez popełniania wielu błędów. Cały czas byliśmy skupieni na naszych celach i taktyce. Myślę, że to właśnie zrobiło największą różnicę między zespołami.

 

 

Wygraliście w trzech setach, ale chyba nie było łatwo?

 

Zdecydowanie nie można powiedzieć, że to był dla nas łatwy mecz. Przed tym spotkaniem mieliśmy naprawdę ciężki tydzień przygotowań. Dodatkowo nękają nas różnego rodzaju kontuzje, więc zdecydowanie nie było nam łatwo ani się przygotować, ani grać w tym meczu. Byliśmy nastawieni i przygotowani na to, że ten pojedynek będzie długi i ciężki. Może na koniec można powiedzieć, że było odrobinę łatwiej wygrać, niż się spodziewaliśmy, ale myślę, że cały czas musimy mieć w głowie to, iż PGE Skra może zacząć grać o wiele lepiej. Nie mamy wyboru, musimy skupiać się na swojej grze i nie pozwolić przejąć kontroli rywalom.

 

 

Spodziewaliście się, że PGE Skra nie wygra ani jednego seta w tym meczu?

 

Może nie powinniśmy tu mówić o oczekiwaniach, raczej o tym, że wierzyliśmy w to, że my wygramy trzy sety. Oczekiwania i rzeczywistość to dwie różne rzeczy. Ja na przykład spodziewałem się bardzo trudnego spotkania. Było takie, ale ostatecznie to my wygraliśmy 3:0, ponieważ cały czas mieliśmy chłodne głowy i trzymaliśmy się tego, co mieliśmy zrobić. Skupiliśmy na tym, że to dopiero pierwszy mecz finału i wszystko może się zmienić w ferworze walki. Myślę, że dzisiaj jako cały zespół zaprezentowaliśmy bardzo inteligentną siatkówkę.

 

 

Zaważyło utrzymanie koncentracji?

 

To było bardzo ważne, ale oczywiście spodziewałem się, że w każdej chwili rywale mogą zacząć grać o wiele lepiej. W każdej chwili mogli wrócić do gry, podejmowali ryzyko. Każdy zespół na świecie może wygrać z każdym, ale myślę, że my powinniśmy spodziewać się najlepszej gry PGE Skry w najmniej spodziewanym momencie. Musimy być na to w stu procentach przygotowani.

 

 

Macie sporą zaliczkę przed rewanżem u siebie, ale to chyba nie powoduje, że będzie łatwiej?

 

Myślę, że w meczu rewanżowym będzie nam trudniej. Drugie spotkanie zawsze jest ryzykowne i można się w nim spodziewać wszystkiego. Moim zdaniem PGE Skra zacznie je o wiele bardziej zdecydowanie. To starcie może potoczyć się w dwóch kierunkach. Albo bardzo dobrze dla nas, albo bardzo źle. Jeśli ryzyko PGE Skry się nie opłaci, to będzie dla nas idealnie, ale moim zdaniem mają wysoką jakość gry. Jeśli zespół na takim poziomie zacznie podejmować wysokie ryzyko, może być bardzo niebezpieczny. W takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy teraz, mamy dużą zaliczkę i wszystko w swoich rękach. Musimy się maksymalnie skupić i pokazać z jak najlepszej strony w niedzielę.

 

 

Gdzieś z tyłu głowy jednak będzie, że wystarczą wam dwa sety?

 

Nie możemy sobie pozwolić, żeby pojawiła się w nas taka myśl, bo wtedy sami sprowadzimy na siebie kłopoty. Trzeba podejść do tego rewanżu, jak do pierwszego meczu, tak, jakby stan rywalizacji nadal był 0:0 i walczyć o zwycięstwo w całym spotkaniu.

 

 

 

Z Samem Deroo rozmawiała Olga Król

BRAK KOMENTARZY