Robert Prygiel: „Jestem pełen podziwu dla chłopaków”

Robert Prygiel: „Jestem pełen podziwu dla chłopaków”

11
0
PODZIEL SIĘ

Drużyna Cerradu Enei Czarnych Radom w meczu dziewiętnastej kolejki PlusLigi po czterech setach pokonała ekipę Vervy Warszawa Orlen Paliwa. W czwartym secie radomianie przegrywali z warszawianami dość wysoko, ale odrobili straty i przypieczętowali zwycięstwo za trzy punkty.

 

Koncentracja do końca

 

Pojedynek w radomskiej hali MOSiR już w premierowej odsłonie układał się po myśli gospodarzy. Podopieczni trenera Roberta Prygla wypracowali sobie znaczące prowadzenie, którego nie wypuścili z rąk, wygrywając z przewagą sześciu punktów. W drugiej partii skuteczniejsi byli warszawianie, ale trzecia ponownie należała do radomian. Prawdziwy pokaz siły zaprezentowali zaś w czwartej odsłonie, w której przegrywali dość wysoko, ale zdołali odrobić straty, przejąć prowadzenie i przypieczętować zwycięstwo. „Wygraliśmy z drużyną, w której jest wielu utytułowanych zawodników, tak naprawdę grając dużo lepiej. To nie był mecz wygrany szczęśliwie, to był mecz, w którym mieliśmy ogromną przewagę w bloku, co jest bardzo dziwne, bo Verva jest jedną z lepiej blokujących drużyn w PlusLidze w tej chwili. Wytrzymaliśmy niewątpliwie przyjęcie ich bardzo agresywnej zagrywki. Także jestem pełen podziwu dla chłopaków” – mówił po sobotnim starciu trener Robert Prygiel. Jego drużyna we wspomnianym elemencie bloku zdobyła aż trzynaście punktów wobec pięciu w obozie Vervy Warszawa Orlen Paliwa. W ataku gracze z Radomia zanotowali 59% skuteczność, zaś ekipa z Warszawy atakowała ze skutecznością 49%. W przyjęciu minimalnie wyższą jakość zanotowali warszawianie, bo 50% przy 47% rywali. W polu serwisowym siatkarze z Radomia punktowali dwa razy, czyli o dwa mniej niż goście. „Zagraliśmy swoją siatkówkę, taką jak ostatnio z Asseco Resovią Rzeszów. Myślę, że u nas decydującym czynnikiem jest nastawienie, walka, agresja w grze, bo robi to różnicę. Nie jakieś poszczególne elementy, tylko nasza walka” – skomentował Mateusz Masłowski.

 

W czwartym secie wszystko wskazywało na to, że w Radomiu dojdzie do tie-breaka. Na taki scenariusz przygotowany był także szkoleniowiec gospodarzy: „Już się przygotowywałem do piątego seta i zrobiłem zmianę Bartka Grzechnika, żeby wpuścić Dejana (Vinčić – przyp. red.) i Bartka Firszta, żeby dać odpocząć trochę Michałowi Kędzierskiemu i Karolowi Butrynowi, niestety nie dali mi możliwości i chwała im za to”. Warto podkreślić, że wspomniany przez trenera Karol Butryn po meczu odebrał statuetkę dla najlepszego gracza. Atakujący zdobył dla drużyny dwadzieścia cztery punkty, będąc jej liderem, a w tym ustawił cztery punktowe bloki. Atakował ze skutecznością 60%.

 

 

Walczyć o kolejne cele

 

Dzięki dobrej postawie Cerradu Enei Czarnych w ostatniej partii, w Radomiu pozostał komplet punktów. Wydarzenia podczas tzw. derbów Mazowsza pozwalają na spory optymizm przed kolejnymi meczami. W najbliższym czasie radomianie zmierzą się na wyjeździe z ekipą Jastrzębskiego Węgla, która z kolei jest bardzo podbudowana dwoma zwycięstwami nad Zenitem Kazań w rozgrywkach Ligi Mistrzów. „My się nikogo nie boimy, ale do każdego czujemy respekt. Jeden mecz nie spowoduje tego, że nagle będziemy chodzić z głową w chmurach. Mamy w pamięci porażki. Bardziej pamiętamy o porażkach, aby być lepszym, niż zachłystujemy się zwycięstwami. Jastrzębie jest w tej chwili w gazie, grają bardzo dobrze. Jedziemy walczyć. Tutaj też nie byliśmy faworytem, jedziemy tam się bić, zobaczymy, co będzie” – zapowiedział szkoleniowiec radomian.

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY