PZPS czeka na wyjaśnienia Anastasiego

PZPS czeka na wyjaśnienia Anastasiego

461
0
PODZIEL SIĘ

Bez wątpienia występ Polaków w tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej był najgorszym od kilku lat. PZPS musi podjąć jakieś kroki, ale nie będą one na razie zbyt radykalne, lecz coś trzeba zrobić, bo nasza reprezentacja nie jest tą samą drużyna co rok temu.

 

Przed piątkowym meczem biało-czerwoni do Warny lecieli pełni nadziei na awans do tegorocznego Final Six. Dwie przegrane z Bułgarią definitywnie pozbawiły naszą drużynę jakichkolwiek złudzeń. Nasi siatkarze w rozgrywkach Ligi Światowej zajęli dość dalekie czwarte miejsce w grupie A z bilansem 4 wygranych na 10 spotkań. To była już druga z rzędu przegrana impreza drużyny prowadzonej przez Andreę Anastasiego, więc działacze Polskiego Związku Piłki Siatkowej musieli zareagować poprzez wezwanie selekcjonera na rozmowę by poszukać przyczyny słabej gry Polaków.

 

Pewne jest to, że PZPS nie chce zwolnienia Włocha z roli selekcjonera, jest za wcześnie na takie kroki, ale trzeba przeanalizować co złego dzieje się w naszej kadrze. Anastasi wiele razy udowodnił, że jest dobrym trenerem, niewykluczone są jednak zmiany w sztabie. Być może problem drużyny zależy od pracy specjalisty od przygotowania fizycznego, Giovanniego Miale. Sam trener nie widzi zastrzeżeń w jego pracy, ale coś musi być na rzeczy skoro zespół nie wyglądał na dobrze przygotowany do Ligi Światowej.

 

Cała siatkarska Polska czeka na analizę selekcjonera, ponieważ nie ukrywajmy, ale gra naszych siatkarzy jest zła. Mistrz olimpijski, Ryszard Bosek dodaje:  –W naszym zespole coś zaczęło się kruszyć podczas igrzysk olimpijskich w Londynie i teraz reprezentacja Polski przypomina popękane jajko. W meczach z Bułgarami nasi rodacy nie byli tym samym zespołem co przed rokiem, prezentowali się źle i nie chodziło tylko o złe przygotowanie. Byliśmy jak wystraszona drużyna, a nie jak na obrońcę tytułu przystało, gotowi by stawić czoła każdemu rywalowi.

 

Anastasiemu zarzuca się wiele, chociażby to, że nie wykonywał zmian na pozycjach podczas meczu i nie potraktował tegorocznej Ligi Światowej jako możliwości zdobywania doświadczenia dla zawodników rezerwowych, a byłoby to dobrym wykorzystaniem tego prestiżowego turnieju na rzecz wyników w tegorocznych Mistrzostwach Europy. Takim posunięciem posłużył się trener Daniel Castellani w 2009 i 2010 roku, i być może to dzięki temu dzisiaj Bartosz Kurek jest podporą reprezentacji. Nie wiemy jak przed Mistrzostwami Europy sprawdzi się Fabian Drzyzga, ponieważ ten zawodnik całą tegoroczną Ligę Światową spędził na ławce rezerwowych, a trener nawet podczas słabej gry Łukasza Żygadło nie dopuścił do gry młodego rozgrywającego.

 

Tegoroczna Liga Światowa nie przyniosła nam oczekiwanych pozytywnych rezultatów. Polska straci wiele punktów i spadnie z wysokiego czwartego miejsca w rankingu FIVB. W związku z tak słabą formą siatkarzy wielu ludzi przywołuje nazwiska znane w siatkarskim świecie, a mianowicie Zagumny i Wlazły. Nie wiadomo czy ci zawodnicy powrócą do reprezentacji, ale jedno jest pewne, jakieś zmiany są nam potrzebne. O ile Paweł Zagumny jest przygotowany by wystąpić w kadrze Anastasiego to z Mariuszem Wlazłym sprawa nie wygląda prosto i klarownie. Atakujący PGE Skry ma żal do włoskiego trenera, który obiecał mu miejsce w kadrze na Igrzyska Olimpijskie w Londynie, a potem zmienił zdanie.

 

Chociaż trener Anastasi póki co otrzymał spory kredyt zaufania od działaczy PZPS, nie może on sobie ani drużynie pozwolić na trzecią z rzędu przegraną imprezę. Jak dodaje wiceprezes PZPS ds. szkolenia, Witold Roman: – Porażka w mistrzostwach Starego Kontynentu byłaby poważnym sygnałem, że coś się wypaliło i należy szukać nowych rozwiązań.

 

 

 

 

 

 

Źródło: www.przegladsportowy.pl

 

 

 

 

 

Jagoda Maria Araszkiewicz

 

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY