Puchar Polski: Gdańszczanie mocniejsi po tie-breaku w Jastrzebiu

Puchar Polski: Gdańszczanie mocniejsi po tie-breaku w Jastrzebiu

16
0
PODZIEL SIĘ

Jastrzębski Węgiel przegrał na swoim terenie z Treflem Gdańsk w trzecim meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski 2020. Pojedynek tych zespołów był niezwykle emocjonujący i zakończył się dopiero po pięciu zaciętych setach. Tym samym w półfinale turnieju zobaczyć będzie można podopiecznych trenera Michała Winiarskiego.

 

Inaugurujący punkt należał do Lukasa Kampy, który zapisał pierwszego asa serwisowego na swoim koncie (1:0). Początek meczu był wyrównany, żaden zespół nie wykazywał słabszej dyspozycji. Jastrzębianom udało się wypracować dwupunktową przewagę po skutecznym ataku Dawida Konarskiego (5:3). Michał Szalacha został zablokowany na środku po raz pierwszy i Trefl Gdańsk nie dał przeciwnikowi powiększyć przewagi punktowej (6:7). Paweł Halaba wpadł w siatkę, oddając rywalom punkt za darmo, jednak zaraz Tomasz Fornal odwdzięczył się tym samym serwując w siatkę (9:9). Drużyna ze Śląska powiększała swoje prowadzenie dzięki udanym serwisom Michała Szalachy (12:9). Ruben Schott nie skończył ataku i kontrę wykorzystał Dawid Konarski atakując z prawego skrzydła (16:11). Bartłomiej Mordyl próbował jeszcze ratować sytuację atakiem ze środka, jednak przewaga rywala była już za duża do odrobienia (13:18). Paweł Halaba zaatakował po bloku w aut i zapisał kolejny punkt na swoim koncie (22:15). Seta zakończył udany blok jastrzębian (25:18).

 

Na drugą partię drużyny wyszły na boisko bez zmian w składach. Ruben Schott poradził sobie z podwójnym blokiem i gdańszczanie wyszli na prowadzenie (2:1). Halaba uaktywnił się na lewym skrzydle, jednak Jastrzębianie zaraz odpowiedzieli świetnym pipem rozegranym przez Lukasa Kampę (5:5). Bartosz Filipiak popełniał coraz więcej błędów własnych, a gospodarze wykorzystywali każdą kontrę (8:6). Kewin Sasak, który zmienił Filipiaka na pozycji, swój pierwszy atak zanotował w siatkę i oddał punkt przeciwnikom (7:9). Marcin Janusz rozegrał jedną z nielicznych piłek na środek, dzięki czemu Mordyl miał szansę na dopisaniu punktu do swojego konta (9:13). Jakub Popiwczak wybronił piłkę ofiarnie wpadając na bandy reklamowe, jednak Sasak wykorzystał kontrę atakując z prawego skrzydła (12:15). Kampa rozegrał kolejną piłkę na środek drugiej linii, którą tym razem skończył Christian Gromm (18:15). Jurij Gladyr, mało widoczny w dzisiejszym spotkaniu, skończył przesuniętą krótką i gospodarze byli coraz bliżej zakończenia drugiej partii (21:19). Kapitan gdańskich lwów zaliczył asa serwisowego, a Julien Lyneel został zablokowany i na tablicy pojawił się remis (22:22). Konarski został zatrzymany przez podwójny blok i niespodziewanie to goście stanęli przed szansą wygrania drugiego seta (23:24). Gra na przewagi zaczęła się po skutecznym ataku ze środka Szalachy (24:24). Gospodarze zatrzymali Sasaka podwójnym blokiem i zapisali drugą odsłonę na swoje konto (26:24).

 

Trzeci set rozpoczął się długą akcją, którą na swoją korzyść rozstrzygnęli gdańszczanie (2:1). Walka była wyrównana. Dwupunktową przewagę gospodarze zyskali po autowym ataku Sasaka (6:4). Schott popisał się atakiem ze środka z drugiej linii i doprowadził do remisu (8:8). Po powrocie na boisko Filipiak uruchomił serię mocnych zagrywek, które odrzuciły gospodarzy od siatki. Podopieczni Michała Winiarskiego wyszli na czteropunktowe prowadzenie (15:11). Dobrą passę przerwał Konarski atakując z prawej strony (12:16). Filipiak został zablokowany przez, długo nieobecnego, Lyneela, jednak przewaga gości nadal pozostawała duża (15:19). Halaba nabił się na podwójny blok rywali i prowadzenie Trefla zmniejszyło się do dwóch punktów (20:18). Gladyr skończył atak ze środka, jednak przewaga gości była zbyt duża (20:23). Seta zakończył Wojciech Grzyb serwisem, którego nie przyjął Popiwczak (25:20).

 

Drużyna z Gdańska pewnie weszła w trzecią partię. Już na początku wypracowała czteropunktowe prowadzenie (4:0). Ruben Schott zaliczył serię udanych zagrywek i wypracował dla drużyny aż siedmiopunktową przewagę (7:0). Dobrą passę niemieckiego przyjmującego przerwał Graham Vigrass, który pojawił się na boisku w miejsce Szalachy (1:8). Filipiak poszedł w ślady kolegi z drużyny i „zbombardował” rywali i swoją zagrywką. Podopieczni Slobodana Kovacia nie byli w stanie poradzić sobie z mocnymi serwisami i przegrywali już 3:13. Konarski skończył atak z lewego skrzydła, jednak jeden atak nie wystarczył na wyrównanie wyniku (7:15). Filipiak uderzył piłkę po bloku w aut i jego drużyna pewnie zmierzała do piątego seta (18:9). Rozgrywający jastrzębian posłał piłkę w aut przy serwisie (14:22). Vigrass skończył swój kolejny atak i strata do gości zmalała do czterech punktów (19:23). Czwartą odsłonę zakończył skuteczny na prawym ataku Halaba (25:20).

 

Bartosz Filipiak „ustrzelił” zagrywką Tomasza Fornala i goście już na początku wypracowali dwa punkty przewagi (2:0). Wynik wyrównał się po czapie Kampy na gdańszczanach (3:3). Atakujący Trefla ominął podwójny blok i zdobył ważny punkt dla swojej drużyny (6:5). Gladyr dodał do swojego konta asa serwisowego i gospodarze uzyskali dwupunktową przewagę (8:6). Jastrzębianie uruchomili blok, na który nabił się zarówno Schott jak i Filipiak (11:7). Fornal nie przebił się przez podwójny blok przeciwników, jednak jego drużyna nadal utrzymywała 3 punkty prowadzenia (12:9). Atakujący gdańskich lwów dopisał do swojego konta kolejnego asa serwisowego i zespoły dzielił jedynie 1 punkt równicy (11:12). Trefl niespodziewanie wyszedł na prowadzenie i zakończył mecz wynikiem 15:13.

 

 

Jastrzębski Węgiel – Trefl Gdańsk 2:3 (25:18, 26:24, 20:25, 20:25, 13:15 )

 

 

Składy drużyn:

 

Jastrzębski Węgiel: Dawid Konarski, Christian Fromm, Lukas Kampa, Michał Szalacha, Tomasz Fornal, Jurij Gladyr, Jakub Popiwczak (L) oraz Jakub Bucki, Julien Lyneel, Dominik Depowski, Graham Vigrass

 

Trefl Gdańsk: Paweł Halaba, Marcin Janusz, Ruben Schott, Bartosz Filipiak, Maciej Olenderek (L), Bartłomiej Mordyl, Wojciech Grzyb oraz Kewin Sasak, Szymon Jakubiszak

 

 

 

Źródło: informacja własna

BRAK KOMENTARZY