PlusLiga: Podział punktów w Szczecinie

PlusLiga: Podział punktów w Szczecinie

66
0
PODZIEL SIĘ

Spotkanie Espadonu Szczecin z Łuczniczką Bydgoszcz, mimo jednostronnego początku, dostarczyło kibicom wielu emocji i zakończyło się podziałem punktów. Gospodarze popełniali mnóstwo błędów zarówno w przyjęciu, jak i w ataku, ale potrafili jednak zmobilizować się na tyle, by doprowadzić do tie-breaka, który przyniósł im dwa cenne punkty.

 

Pierwszą partię asem serwisowym otworzył Michał Szalacha (1:0). Chwilę później skutecznym blokiem popisał się Paweł Gryc (2:0), a po kilku minutach dołożył punktową zagrywkę (3:0). Goście dzięki kilku pierwszym akcjom zbudowali sobie sporą przewagą (6:1), a to oznaczało pierwszy czas dla trenera Michała Gogola. Kolejny blok dołożył środkowy Espadonu Szczecin (7:12), a pierwszy czas zdecydował się wykorzystać Jakub Bednaruk (14:7). Przewaga gości była na tyle bezpieczna, że mogli oni spokojnie kontrolować przebieg tego seta (17:8). Błędy w przyjęciu i ataku pogrążały gospodarzy (8:19). W ekipie szczecinian ciężar ataku na swoje barki wziął Bartłomiej Kluth, który popisał się kilkoma dobrymi zbiciami. Pomyłka w ataku Justina Duffa dała gościom pierwszą piłkę setową (24:14). Ostatecznie podopieczni Jakuba Bednaruka zwyciężyli w tej partii 25:15.

 

Drugą odsłonę, podobnie jak pierwszą lepiej rozpoczęli bydgoszczanie (5:1). Elementem, który pozwolił na zbudowanie przewagi już w początkowej fazie seta  był blok. W tym momencie trener Gogol musiał poprosić o przerwę. Złą passę przełamał dopiero Jeffrey Menzel, punktując z lewej strony (3:7). Wystarczyło kilka akcji, by gospodarze mocno zbliżyli się do przeciwnika (7:8). Przy stanie 15:14 gospodarze wyszli na prowadzenie po raz pierwszy w tym spotkaniu. Nim goście zdążyli się zorientować, na tablicy widniało już 19:15. Mimo dużego prowadzenia na początku seta, gracze z Bydgoszczy szybko stracili przewagę, co skutkowało przegraną w tej partii 19:25.

 

Na trzecią partię, goście wyszli podrażnieni po porażce w poprzednim secie. Bardzo szybko zbudowali sobie przewagę, którą utrzymywali przez dłuższy czas (5:2, 10:7). Wystarczyło jednak kilka skutecznych kontrataków w wykonaniu Bartłomieja Klutha, by gospodarze szybko odrobili straty (10:10). Po rozmowie z trenerem Bednarukiem, zawodnicy Łuczniczki Bydgoszcz znów zaczęli budować przewagę (17:14). Gdy gospodarzom wydawało się, że remis jest w zasięgu ich ręki (18:17), zawodnicy z Bydgoszczy znów odskoczyli (20:17). Spokój w grze bydgoszczan sprawił, że zwyciężyli pewnie 25:20 i objęli prowadzenie w meczu 2:1.

 

Czwarty set miał najbardziej wyrównany początek ze wszystkich (2:2, 5:5). Przez krótki czas gospodarze utrzymywali trzypunktową przewagę (10:7), ale przyjezdni dość szybko ich dogonili (11:10). Wystarczyło kilka trudnych zagrywek i wybloków, by zawodnicy Espadonu Szczecin uspokoili swoją grę (17:11). Trener Bednaruk wykorzystał już obie przerwy, lecz na niewiele się to zdało. Mimo, że goście robili co mogli, podopieczni Michała Gogola pewnie zmierzali w kierunku tie-breaka (19:15, 22:18), do którego ostatecznie udało im się doprowadzić, dzięki zwycięstwu 25:20.

 

Ostatnia partia to gra punkt za punkt. Gospodarze jednak dość szybko odskoczyli na trzy „oczka” (5:2), co w tie-breaku ma ogromne znaczenie. Przy zmianie stron, szczecinianie prowadzili 8:4. Goście nie potrafili już wrócić do poziomu gry, który prezentowali w pierwszych minutach spotkania. Siatkarze trenera Gogola doskonale o tym wiedzieli i nadal powiększali przewagę (12:6). Walka przez całe spotkanie opłaciła się, bowiem to gospodarze mogli cieszyć się nie tylko ze zwycięstwa w tym secie, ale i w całym spotkaniu.

 

Espadon Szczecin- Łuczniczka Bydgoszcz 3:2 (14:25, 25:19, 20:25, 25:20, 15:11)

MVP: Bartłomiej Kluth

 

 

Składy zespołów:

 

Espadon Szczecin:  Justin Duff, Jeffrey Menzel, Bartosz Gawryszewski, Eemi Tervapotti, Marcin Wika, Mateusz Malinowski, Marcin Jaskuła  (libero) oraz Tomasz Kowalski, Bartłomiej Kluth, Michał Ruciak

 

Łuczniczka Bydgoszcz:  Metodi Ananiev, Edgardo Goas, Wojciech Jurkiewicz, Paweł Gryc, Henrique Batagim, Michał Szalacha, Adam Kowalski (libero) oraz Kacper Bobrowski, Bartosz Filipiak, Jakub Rohnka

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY