PlusLiga: Podział punktów w Gdańsku. Podopieczni Piazzy z kolejnym zwycięstwem

PlusLiga: Podział punktów w Gdańsku. Podopieczni Piazzy z kolejnym zwycięstwem

25
0
PODZIEL SIĘ

W zaległym spotkaniu XVI kolejki Trefl Gdańsk podejmował przed własną publicznością mistrzów Polski. Pierwsze dwie partie rozstrzygała gra na przewagi, gdzie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili zawodnicy PGE Skry. Kolejne sety padły jednak łupem gdańszczan, którzy doprowadzili do tie-breaka. W decydującej odsłonię kropkę nad „i” postawili podopieczni Roberto Piazzy.

 

Spotkanie rozpoczęło się od wymiany punktów między zespołami (1:1), a kilka chwil później wyższość gdańskiego bloku musiał uznać Milan Katić (5:3). Natomiast wśród mistrzów Polski wyróżniał się, powracający po kontuzji, Mariusz Wlazły (6:7). Drużyny nawiązały wyrównaną walkę, która toczyła się punkt za punkt, lecz o „oczko” lepsi byli podopieczni Andrei Anastasiego (11:9). Kila akcji później na skrzydle zameldował się Ruben Schott, co skutkowało natychmiastową reakcję opiekuna PGE Skry (13:9). Po powrocie na plac gry bełchatowianie zaczęli popełniać błędy własne co pozwoliło miejscowym na zbudowanie pięciopunktowej przewagi (16:11). W kolejnych fragmentach goście próbowali odrabiać starty, a skutecznie na środku siatki zameldował się David Fiel (14:17; 15:18). Dobrze dysponowany był również Maciej Muzaj (19:15). Po kolejnej przerwie na życzenie Roberto Piazzy dobry fragment gry miał Mariusz Wlazły, który punktował zarówno w ataku jak i w zagrywce (18:20). W końcówce ze skrzydła atakował Ruben Schott (21:19), ale kilka chwil później bełchatowianie doprowadzili do remisu (21:21). Oba zespoły były bardzo zmotywowane, a o losach premierowej odsłony decydowała gra na przewagi (24:24). W wyrównanym fragmencie więcej szczęścia mieli zawodnicy z Bełchatowa, a seta zakończył David Fiel (27:25).

 

Druga odsłona ponownie miała wyrównany początek (3:3), a po chwili w polu zagrywki punktował Mariusz Wlazły (4:3). Między zespołami trwała wymiana ciosów, a wyższość gdańskiego bloku musiał uznać Milad Ebadipour (7:7). Najpierw mocnym atakiem popisał się Mariusz Wlazły (9:7) i po chwili podobnym uderzeniem odpowiedział Maciej Muzaj (8:9). Po ataku Rubena Schotta na tablicy wyników widniał remis (10:10). W kolejnych akacjach kibice mogli obserwować emocjonujące wymiany (14:14). Oba zespoły podejmowało ryzyko w polu zagrywki przez co często wymieniały się punktami (18:18). W końcówce kolejne „oczka” dla Trefla Gdańsk zdobywał Maciej Muzaj (20:20), a ze środka siatki piłkę w boisko rywali wbił Karol Kłos (21:20). Kilka minut później pierwszą piłkę setową mieli zawodnicy z Gdańska (24:23), lecz David Fiel punktował ze środka siatki i gra ponownie toczyła się na przewagi (24:24). Najpierw skutecznym blokiem popisał się Karol Kłos, a po chwili seta na korzyść bełchatowian zakończył Maciej Muzaj, który posłał piłkę w aut (27:25).

 

Trzecią partię od dwupunktowego prowadzenia rozpoczęli zawodnicy Trefla Gdańsk (2:0), lecz bełchatowianie szybko doprowadzili do remisu (2:2). Podobnie jak w poprzednich odsłonach, tak i w tej, między zespołami trwała wymiana ciosów i na tablicy wyników raz po raz widniał remis (6:6). Na środku siatki z mocnym atakiem zameldował się Patryk Niemiec (8:6), a kilka chwil później pojedynczym blokiem zatrzymany został Ruben Schott (9:10). W kolejnych akacjach gdańszczanie wykorzystywali swoje szanse i powiększyli zaliczkę do czterech punktów (15:11). Taki bieg wydarzeń skutkował przerwą dla Roberto Piazzy, lecz po powrocie na boisko przebieg gry w dalsyzm ciągu kontrolowali gospodarze (18:13). Skuteczny w polu zagrywki był Milad Ebadipour (15:18), a kilka chwil później zatrzymany został Milan Katić (20:15). W końcówce Trefl Gdańsk nie wypuścił prowadzenia z rąk i z przewagą siedmiu punktów wygrali seta (25:18).

 

Czwartą odsłonę przy zagrywkach Artura Szalupka lepiej rozpoczęli mistrzowie Polski (2:0), a po ataku Mariusza Wlazłego prowadzili trzema punktami (4:1). Gdańszczanie nie zamierzali się jednak poddawać i po ataku Nikoli Mijailovića odrobili część strat (4:5). Między zespołami nawiązała się wyrównana walka, a kibice mogli obserwować emocjonujące wymiany (9:8). W kolejnych akacjach bełchatowianie wykorzystywali swoje szanse i o czas zmuszony był poprosić Andrea Anastasi (12:8). Po powrocie na plac gry początkowo gdańszczanie zdobywali punkty po błędach rywali, serię przerwał dopiero atak Macieja Muzaja (11:14). Kilka akcji później zawodnicy z Gdańska doprowadzili do remisu zatrzymując atak Artura Szalpuka (14:14). W polu serwisowym punktował Maciej Muzaj co wyprowadziło gospodarzy na prowadzenie (16:14). Oba zespoły były bardzo zmotywowane przez co gra miała wyrównany przebieg (18:18). W końcówce skutecznie atakował Ruben Schott (20:18), a kilka minut później piłkę setową miejscowym dał Maciej Muzaj (24:21). Seta zakończył błąd w zagrywce Milada Ebadipoura (25:22).

 

Decydująca odsłona rozpoczęła się od skutecznego bloku gdańszczan (1:0), lecz po dobrych atakach na prowadzenie wyszli przyjezdni (4:1). Serię przyjezdnych przerwał Nikola Mijailović, który skutecznie obił ręce rywali (2:4). W kolejnych fragmentach grę kontrolowali bełchatowianie (6:3), jednak zawodnicy z Gdańska nie zamierzali zwieszać głów i odrobili część strat (5:6). Jednak bełchatowski zespół nie tracił koncentracji, a kolejne punkty zdobywał Milad Ebadipour (9:6). W końcówce swój zespół do walki próbował poderwać Maciej Muzaj (9:12; 11:14), lecz strata była zbyt duża i kilka chwil później spotkanie zakończył Artur Szalpuk (15:11).

 

Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 2:3 (25:27, 25:27, 25:18, 25:22, 11:15)

 

MVP: Mariusz Wlazły

 

Składy zespołów:

 

Trefl Gdańsk: Piotr Nowakowski, Patryk Niemiec, Nikola Mijailović, Maciej Muzaj, Ruben Schott, Michał Kozłowski, Maciej Olenderek (libero) oraz Miłosz Hebda, Szymon Jakubiszak, Marcin Janusz,

 

PGE Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Milan Katić, Milad Ebadipour, David Fiel, Grzegorz Łomacz, Kacper Piechocki (libero) oraz  Piotr Orczyk, Artur Szalpuk, Kamil Droszyński,

 

 

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY