PlusLiga: Kolejny tie-break katowiczan, ale zwycięstwo gospodarzy

PlusLiga: Kolejny tie-break katowiczan, ale zwycięstwo gospodarzy

18
0
PODZIEL SIĘ

Czwartą kolejkę PlusLigi zainaugurowało spotkanie pomiędzy Indykpolem AZS-em Olsztyn a GKS-em Katowice. Pierwsze dwa sety zakończyły się wygraną gospodarzy, ale w trzecim i czwartym triumfowali katowiczanie, którzy zdołali doprowadzić do tie-breaka. W decydującej odsłonie lepsi okazali się jednak olsztynianie. 

 

Trener Dariusz Daszkiewicz reagował przerwą na żądanie już przy stanie 4:1 dla przeciwnika w pierwszym secie, wymagając od swoich graczy więcej energii na boisku. Tej jednak wciąż brakowało, co przekładało się na rosnące prowadzenie olsztynian, u których o punkty dbali Jan Hadrava i Wojciech Żaliński. Dzięki trafionej podwójnej zmianie w połowie seta GKS Katowice utrzymywał stały dystans punktowy do rywala i dzięki dobrej grze blokiem wciąż mógł liczyć na moment przełamania (17:20). Jednak w tej partii punktowy blok i skuteczna kontra po obronie były domeną gospodarzy, którzy zasłużenie wygrali inauguracyjnego seta 25:20.

 

Zespół z Katowic wszedł w kolejna partię zdecydowanie lepiej, co pokazały choćby akcje Adriana Buchowskiego, ale błędy przy siatce i nieustająco skuteczne obrony AZS-u sprawiły, że akademicy z Olsztyna wypracowali cenne trzy punkty przewagi. Nadzieja wróciła po bloku Rafała Szymury na Janie Hadravie (13:12), ale kilka akcji później miejscowy zespół odzyskał inicjatywę, korzystając po raz kolejny z pojedynczych błędów GKS-u i pewnej ręki Jana Hadravy. Dzięki punktowej zagrywce Miłosza Zniszczoła i dwóch świetnych reakcjach w obronie dających okazje do kontry katowiczanie odrobili część strat (17:18). Kluczowa okazała się pomyłka Kamila Kwasowskiego w uderzeniu po ciasnym skosie i kończący partię blok-aut niezmordowanego Jana Hadravy.

 

GKS nie zamierzal wywieszać białej flagi, czego dowodem było prowadzenie 7:4 na początku trzeciej części meczu. Sporo dobrego zrobił Emanuel Kohut, który rozpoczął tę partię w wyjściowym składzie, do tego goście wyraźnie poprawili zagrywkę i grę blokiem. Po serii trzech punktów za sprawą dobrze postawionej „ściany” GKS wysforował się na siedmiopunktowe prowadzenie, co dało mu sporo pewności siebie i fantazji w poczynaniach. Przeciwnicy odpowiedzieli efektywną podwójną zmianą Kapica-Kowalski (14:19), ale zespół z Katowic nie pozwolił sobie na wydarcie wypracowanej przewagi. Atak Rafała Szymury z drugiej linii (18:25) sprawił, że katowiczanie byli wciąż w grze.

 

Akademicy z Olsztyna szybko wyrównali stan gry po świetnym otwarciu seta przez siatkarzy Dariusza Daszkiewicza (3:3), ale po asie Kamila Kwasowskiego katowiczanie odzyskali inicjatywę i nadawali tonu wydarzeniom na parkiecie. Wydawało się, że tak będzie przez długi czas, ale olsztyński AZS przetrwał serię punktów Kamila Kwasowskiego i Rafała Szymury, popracował serwisem i po bloku Robberta Andringi na Jakubie Jaroszu remisował (16:16). Ten stan rzeczy nie trwał długo, po dwóch autowych atakach Jana Hadravy było blisko doprowadzenia do czwartego tie-breaka w sezonie (17:20). Ostatecznie partia ta zakończyła się wynikiem 25:20 na korzyść katowiczan.

 

W ostatniej części spotkania obie drużyny wystawiły na siebie swoje najlepsze działa i dopiero as Robberta Andringi na Kamilu Kwasowskim dał gospodarzom wyraźniejsze prowadzenie (7:4) oraz potwierdzenie lepszej gry. Miłosz Zniszczoł podrywał drużynę do dalszej walki, ale rywale byli dokładniejsi w poczynaniach, a do tego mieli po swojej stronie Jana Hadravę. GKS starał się z całych sił o odrobienie strat i po bloku jedną ręką Adriana Buchowskiego na Wojciechu Żalińskim tliła się iskierka nadziei na odmianę losów meczu (11:9). Seria punktowych bloków dała jednak olsztynianom kolejną wygraną w tym sezonie (15:9).

 

 

Indykpol AZS Olsztyn – GKS Katowice 3:2 (25:20, 25:22, 18:25, 20:25, 15:9)

 

MVP: Robbert Andringa

 

 

Składy zespołów:

 

Indykpol AZS Olsztyn: Jan Hadrava, Robbert Andringa, Paweł Woicki, Mateusz Poręba, Wojciech Żaliński, Seyed Mohammad Mousavi, Michał Żurek (libero) oraz Tomasz Kowalski, Dawid Sokołowski, Remigiusz Kapica, Mateusz Mika,

 

GKS Katowice: Jan Nowakowski, Miłosz Zniszczoł, Jan Firlej, Jakub Jarosz, Adrian Buchowski, Rafał Szymura, Dustin Watten (libero) oraz Wiktor Musiał, Maciej Fijałek, Kamil Kwasowski, Emanuel Kohut

 

 

 

Źródło: www.siatkowka.gkskatowice.eu

BRAK KOMENTARZY