PlusLiga: Czarna seria Asseco Resovii trwa. Bełchatowianie zwyciężają za trzy punkty

PlusLiga: Czarna seria Asseco Resovii trwa. Bełchatowianie zwyciężają za trzy punkty

55
0
PODZIEL SIĘ

W meczu szóstej kolejki PlusLigi PGE Skra Bełchatów podejmowała ekipę Asseco Resovii Rzeszów. W pojedynku od początku nie brakowało wrażeń, zwrotów akcji i wielu ciekawych wymian. Ostatecznie po czterech setach skuteczniejsi okazali się mistrzowie Polski, dopisując do tabeli trzecie zwycięstwo i komplet punktów.

 

Mecz rozpoczęli rzeszowianie od zagrywki Davida Smitha, a pierwszą akcję na korzyść gości zakończył Thibault Rossard (1:0), natomiast as serwisowy amerykańskiego środkowego powiększył prowadzenie jego zespołu (2:0). Bełchatowianie powrócili do gry. Punktowy blok Jakuba Kochanowskiego wyrównał wynik (4:4), natomiast punkt zdobyty przez Milada Ebadipoura dał bełchatowianom prowadzenie (5:4). Między zespołami trwała walka, ale mistrzowie Polski szybko wypracowali sobie przewagę (8:5). Pierwszą przerwę na żądanie wykorzystał w tej sytuacji trener Gheorghe Cretu. Ta nie przyniosła oczekiwanych efektów. Siatkarze z Bełchatowa utrzymywali swoje prowadzenie, choć rzeszowianie próbowali odrabiać straty. As serwisowy Mariusza Wlazłego powiększył prowadzenie bełchatowian do pięciu „oczek” (12:7), ale rzeszowianie nie składali broni. Zdołali zmniejszyć ponownie straty do trzech punktów, na co zareagował trener Roberto Piazza (12:15). W końcówce jednak rzeszowianie zdołali odrobić pięciopunktową stratę i złapali z rywalami kontakt po asie serwisowym Davida Smitha (20:21). Zablokowanie ataku Mariusza Wlazłego, a następnie kolejna punktowa zagrywka środkowego rzeszowskiej drużyny wyprowadziły gości na prowadzenie (22:21). Między zespołami trwała wyrównana walka w decydującym fragmencie seta, a więcej koncentracji zachowali gospodarze (32:30).

 

Drugi set został zainaugurowany wymianą punktów (1:1) i między zespołami od początku nawiązała się walka punk za punkt (3:3). Skuteczny blok Karola Kłosa wyprowadził gospodarzy na dwupunktowe prowadzenie (6:4), ale rzeszowianie nie tracili kontaktu z rywalami, próbując ponownie wyrównać wynik. Bełchatowianie skutecznie im to uniemożliwiali, a punktowy blok Artura Szalpuka powiększył ich przewagę (10:7). Zatrzymanie ataku Marcina Możdżonka poskutkowało zaś przerwą dla szkoleniowca rzeszowian (11:7). Przyjezdni zmniejszyli straty do dwóch „oczek” (9:11), a dwie punktowe zagrywki Thibaulta Rossarda wyrównały wynik (11:11). Na taką sytuację zareagował z kolei trener Roberto Piazza. Między zespołami trwał zacięty fragment gry, w którym nikt nie wstrzymywał ręki. W końcówce rzeszowianie odskoczyli na dwupunktowe prowadzenie (19:17), na co ponownie zareagował szkoleniowiec mistrzów Polski. To nie powstrzymało gości, którzy powiększyli swoją przewagę do pięciu punktów (22:17), a takiej różnicy nie wypuścili z rąk (25:21).

 

Trzeciego seta od dwupunktowego prowadzenia rozpoczęli rzeszowianie (2:0), ale mistrzowie Polski natychmiast odrobili straty (2:2). Zablokowanie ataku Thibaulta Rossarda wyprowadziło ich na prowadzenie (3:2), ale w dalszej kolejności w  polu serwisowym pomylił się Milad Ebadipour (3:3). Trzy punkty zdobyte przez rzeszowian wyprowadziły gości na dwupunktowe prowadzenie (6:4), a punktowy blok Marcina Możdżonka poskutkował czasem dla szkoleniowca mistrzów Polski (7:4). Goście utrzymywali przewagę nad rywalami, wykorzystując także pomyłki w ich grze. Bełchatowianie nie składali jednak broni w walce o odrobienie straconych punktów, a błąd w ekipie rzeszowian doprowadził do kontaktu punktowego (11:12). Na taką sytuację natychmiast zareagował trener przyjezdnych. To nie zatrzymało gospodarzy, którzy wyrównali wynik (14:14) i między zespołami trwała wyrównana walka, w której nie brakowało ciekawych wymian z obu stron siatki. Bełchatowianie dwukrotnie w kocówce wychodzili na dwupunktowe prowadzenie (19:17, 22:20), ale Rzeszowianie za każdym razem odrabiali straty. Kolejną wyrównaną końcówkę rozstrzygnęli na swoją korzyść bełchatowianie, a ostatni punkt zdobył Mariusz Wlazły (26:24).

 

Czwartą odsłonę zespoły ponownie rozpoczęły dosyć wyrównanie (2:2), ale bełchatowianie szybko wyszli na prowadzenie po punktowym bloku Karola Kłosa (4:2). Atak środkowego poskutkował zaś przerwą na żądanie trenera Gheorghe Cretu (5:2), lecz ta nie zatrzymała bełchatowian, którzy utrzymywali swoją przewagę. Rywale jednak nie składali broni. Odrobili straty (9:9), ale mistrzowie Polski nie pozwolili im na przejęcie inicjatywy. Szybko powrócili do trzypunktowego prowadzenie (13:10), a następnie utrzymywali kontrolę nad grą. Chociaż w końcówce czwartej odsłony siatkarze z Rzeszowa próbowali jeszcze powrócić do gry, nie zdołali powstrzymać przeciwników, a błąd Mateusza Miki w polu serwisowym zakończył mecz (25:21).

 

 

PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (32:30, 21:25, 26:24, 25:21)

 

MVP: Mariusz Wlazły

 

 

Składy drużyn:

 

>PGE Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Milad Ebadipour, Artur Szalpuk, Grzegorz Łomacz, Kacper Piechocki (libero) oraz Renee Teppan, Milan Katić, David Fiel, Piotr Orczyk
 

Asseco Resovia Rzeszów:Rafael Redwitz, Damian Schulz, Thibault Rossard, Mateusz Mika, David Smith, Marcin Możdżonek, Mateusz Masłowski (libero) oraz Dawid Dryja, Bartłomiej Lemański

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY