Piotr Orczyk: „Na głębszą analizę tego meczu przyjdzie jeszcze czas”

Piotr Orczyk: „Na głębszą analizę tego meczu przyjdzie jeszcze czas”

11
0
PODZIEL SIĘ

Jurajscy Rycerze w inauguracyjnym meczu podejmowali Jastrzębski Węgiel. Choć zawiercianie postawili rywalom trudne warunki, to ostatecznie jastrzębianie wyszli z tego pojedynku zwycięsko. „Nie było w tym meczu takiego momentu, w którym można było zobaczyć, że odpuściliśmy i zwiesiliśmy głowy. Mimo prowadzenia rywali, czasem większego czasem mniejszego, walczyliśmy” – powiedział Piotr Orczyk.

 

Czas Siatkówki: PGE Skrę Bełchatów zamienił pan na drużynę z Zawiercia, co miało znaczący wpływ na taką zmianę?

 

Piotr Orczyk: Na pewno możliwość regularnej gry, w większym wymiarze niż miało to miejsce w Bełchatowie, to był główny cel, jaki sobie postawiłem zmieniając klub. Na razie w pierwszym meczu dostałem szansę od początku, jednak oprócz mnie w drużynie jest jeszcze trzech bardzo dobrych przyjmujących i to może różnie się potoczyć. Na pewno na naszej pozycji będą bardzo duże rotacje i każdy będzie mógł zagrać w większym wymiarze.

 

 

Już mecze sparingowe pokazały, że trener nie boi się rotować składem i każdy z was będzie miał szansę na grę.

 

Myślę, że trener bardzo fajnie prowadził ten okres przygotowawczy, każdemu dawał wiele szans na pokazanie się w sparingach. W zasadzie przed dzisiejszym meczem do samego końca nie zdradzał w jakim składzie go rozpoczniemy, także każdy musiał być bardzo mocno skoncentrowany. To jest bardzo fajne, bo powoduje to, że każdy czuje się potrzebny i niewykluczone, że w kolejnym meczu ktoś inny dostanie szansę.

 

 

Jeśli mówimy o waszym okresie przygotowawczym, to nie sposób nie wspomnieć, o tym że byliście jedną z tych drużyn, która mierzyła się z koronawirusem, jak ten czas na was wpłynął?

 

Na pewno nieco spowolniło to nasze przygotowania. Musieliśmy zrobić lekki krok w tył po powrocie do treningów, po zakończeniu kwarantanny, gdzie nic się nie robiło albo robiło się bardzo niewiele. Zawodnicy, którzy zachorowali byli bardziej wybici z rytmu, ale miejmy nadzieję, że to już jest za nami i taka sytuacja już nam się więcej nie przytrafi. Mamy wprowadzony regulamin i myślę, że każdy go przestrzega i wierzę, że dzięki temu niwelujemy ryzyko zarażenia do minimum.

 

 

Dzisiejszy mecz pokazał, że wasza forma jeszcze faluje, jednak pokazaliście również cierpliwą grę.

 

Myślę, że nie było w tym meczu takiego momentu, w którym można było zobaczyć, że odpuściliśmy i zwiesiliśmy głowy. Mimo prowadzenia rywali, czasem większego czasem mniejszego, walczyliśmy i staraliśmy się powrócić do dobrej gry. Dobrze zagrywaliśmy, co też nie pozostawało bez znaczenia.

 

 

W pierwszym secie, gdzie Jastrzębski Węgiel szybko osiągnął przewagę, zabrakło przede wszystkim dobrego przyjęcia?

 

Myślę, że generalnie popełniliśmy zbyt wiele błędów, zwłaszcza w przyjęciu. Sam nie do końca jestem zadowolony ze swojej gry w tym elemencie. Być może to jest ten element, nad którym musimy szczególnie popracować, by mierzyć się z czołowymi zespołami. Trzeba jednak oddać jastrzębianom, że zagrywka od kilku sezonów jest ich mocną bronią.

 

 

Był moment w tie-breaku, gdzie zaczęliście odrabiać straty, jednak ostatecznie to Jastrzębski Węgiel okazał się lepszy. Co szczególnie przeważyło na korzyść rywali?

 

Myślę, że troszeczkę nasz spadek skuteczności, w porównaniu do jastrzębian, w ataku zdecydował. Nie kończyliśmy swoich akcji i to mogło mieć znaczący wpływ. Na głębszą analizę tego meczu przyjdzie jeszcze czas.

 

 

Za tydzień zmierzycie się z PGE Skrą, która głośno mówi o tym, że chce walczyć o medale. Jak nastawiacie się przed tym spotkaniem?

 

Na pewno można się spodziewać zaciętego spotkania, nie może być inaczej w rywalizacji z PGE Skrą i to jeszcze w Bełchatowie. Będzie to bardzo trudny mecz, bo jest to bardzo dobra drużyna z wysoko postawionymi celami, ale my na pewno będziemy walczyć i mam nadzieję, że uda nam się wyszarpać jakieś punkty.

 

 

 

Z Piotrem Orczykiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY