Piotr Lipiński: „Zawsze chętnie pomogę dzieciom”

Piotr Lipiński: „Zawsze chętnie pomogę dzieciom”

727
0
PODZIEL SIĘ

W minioną sobotę w Szczecinie odbyła się kolejna edycja siatkarskiego Meczu Gwiazd. Cel tej imprezy jest szczytny – zebrane pieniądze zostaną przekazane dla Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych. Dla kibiców jest to doskonała okazja do obejrzenia ciekawego widowiska, zwłaszcza, że Mecz Gwiazd co roku przyciąga wielu sportowców.

 

Przede wszystkim liczy się pomoc…

 

Zawodnicy jednogłośnie potwierdzają, że w tym meczu nie chodzi tylko o samą grę i zabawę, ale o niesienie pomocy dzieciom i zebranie jak największej sumy pieniędzy. „Fajna sprawa, przede wszystkim dobry i szczytny cel i to się liczy, a nie ta gra tutaj. Po to jesteśmy, żeby komuś pomóc” – mówił po spotkaniu Jan Ziobro. Słowa skoczka narciarskiego potwierdził Wojciech Kaźmierczak, były środkowy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle: „Fajny pomysł. Przyszło około pięć tysięcy ludzi, którzy chcieli zobaczyć kawałek dobrej siatkówki, bo taki był główny cel. Jesteśmy po sezonach, więc nie pokazaliśmy wszystkiego na 100%, ale tutaj liczyła się głównie dobra zabawa i chęć niesienia pomocy”. Mimo, że ideą rozgrywania tego spotkania jest pomoc i zbieranie funduszy dla Hospicjum, to sportowcy nie zapomnieli o dobrej zabawie, chociaż początek spotkania tego nie zapowiadał.

 

 

Ale nie zabrakło też zabawy

 

Oba zespoły, Drużyna Gwiazd i Drużyna Stars, dwa pierwsze sety rozegrały według ściśle obowiązujących zasad siatkówki. Kolejne partie to już była zabawa. Do grona siatkarzy, siatkarek i skoczków narciarskich dołączyli przedstawiciele szczecińskiego i zachodniopomorskiego sportu: piłkarze Pogoni Szczecin oraz Błękitnych Stargard, koszykarz Wilków Morskich i kilku przedstawicieli innych dyscyplin sportowych. Dla kibiców była to niemała atrakcja. Po meczu wszyscy sportowcy chętnie rozdawali autografy i pozowali do zdjęć. Jednym z zawodników, który najdłużej pozostał na hali był skoczek narciarski, Maciej Kot. „Wiadomo, że na pierwszym miejscu jest tutaj pomoc dzieciom z hospicjum. Dopiero potem jest właśnie spotkanie z tymi ludźmi, z którymi nie mamy okazji zobaczyć się w ciągu roku. Większość ludzi pewnie ogląda skoki w telewizji i raz do roku przyjeżdżamy tutaj, żeby spotkać się z nimi, dać autograf, zrobić zdjęcie. Oprócz tego widujemy się we własnym gronie znajomych z boiska. Poznaliśmy się w Szczecinie z siatkarkami i z siatkarzami. To też jest dla nas fajne spotkanie i oczywiście możliwość gry na takiej hali z zawodowcami jest wielkim przeżyciem i wielką radością dla mnie” – skomentował Maciej Kot.

 

 

Nowa hala spisała się na medal

 

W tym roku po raz pierwszy Mecz Gwiazd rozegrano w Azoty Arena, nowej szczecińskiej hali. Dotychczas spotkanie odbywało się w dużo mniejszym obiekcie. Hala w Szczecinie wypełniła się po brzegi. Wszyscy sportowcy jednomyślnie zgodzili się, że kibice dopisali i dobrze się bawili. Dla skoczków narciarskich gra przed pięcioma tysiącami widzów była nie lada wyzwaniem. „Grało się dużo lepiej niż na starej hali, ale też ciężej, bo większy obiekt robi większe wrażenie. Nigdy nie grałem na takim obiekcie, to postrzeganie przestrzenne jest trochę zaburzone, bo to boisko wydaje się takie małe. Wiadomo pięć tysięcy ludzi przychodzi to jednak ten stres jest dużo większy, ale można było się do tego przyzwyczaić. Później rzeczywiście emocje są wielkie. Więcej ludzi może przyjść, jest fajna zabawa, także robi to wszystko wrażenie” – podsumował grę na nowej hali Maciej Kot. Wtórował mu kolega z kadry, Jan Ziobro, który spodziewał się dużej publiczności, ale nie aż tak licznej: „Zaskoczony nie byłem, bo wiedziałem, że będzie dużo ludzi, ale zaskoczony byłem tym, że prawie każde krzesełko, które tutaj jest było zapełnione. Fajna sprawa, że ludzie tutaj przyszli i chcieli zobaczyć, jak może nie gramy, a raczej kaleczymy siatkę, ale mniejsza z tym (śmiech)”. Maciej Kot w rozmowie z naszym portalem przyznał, że przed spotkaniem towarzyszyłam mu lekka trema: „Miałem tremę, oczywiście (śmiech). Bycie profesjonalnym sportowcem, który kiedyś współpracował z psychologiem przez sześć lat do czegoś zobowiązuje i trzeba sobie z tym stresem radzić. Wiadomo była jakaś trema, ale szybko nastąpiła koncentracja i po prostu później był luz i fajna zabawa”. Przyzwyczajony do gry na dużych obiektach, rozgrywający Piotr Lipiński, nie mógł nachwalić się szczecińskiej publiczności: „Naprawdę rewelacja. To wielka przyjemność zagrać dla takiej publiczności, która super dopisała. Mam nadzieję, że publiczność bawiła się równie dobrze. Oby za rok było jeszcze więcej ludzi”.

 

 

Wszyscy chcą zagrać ponownie

 

Siatkarze i skoczkowie narciarscy już wyrazili chęć gry w przyszłorocznym Meczu Gwiazd. Stały bywalec tego wydarzenia, Maciej Kot, pojawi się nawet bez zaproszenia: „Chyba piąty raz tu jestem, jeśli dobrze liczę. Także od kiedy pierwszy raz tutaj przyjechałem to nie odpuściłem żadnego Meczu Gwiazd. Chętnie tu przyjeżdżam i zawsze mówię po meczu, że nawet jak nie dostanę zaproszenia to przyjadę (śmiech). Więc za rok, jeśli mecz się odbędzie, to też przyjadę”. Kolega Macieja Kota z kadry, Jan Ziobro, także chętnie zagra w kolejnej edycji Meczu Gwiazd: „Jak dostanę zaproszenie to wrócę”. „Jeśli otrzymam zaproszenie to wrócę” – zadeklarował Wojciech Kaźmierczak, a Piotr Lipiński dodał: „Jeśli dostanę zaproszenie to na pewno się pojawię, zawsze chętnie pomogę dzieciom”.

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY