Piotr Kantor: „Trzeba dać z siebie wszystko, a wtedy uda się pojechać...

Piotr Kantor: „Trzeba dać z siebie wszystko, a wtedy uda się pojechać do Rio”

673
0
PODZIEL SIĘ

Srebrni medaliści ze Stavanger, trzecia para mistrzostw Polski, Piotr Kantor i Bartosz Łosiak miniony sezon zakończyli na osiemnastym miejscu. – Nie jest to złe wyjście do następnego sezonu. To dobry wynik, ale myślę, że mógł być zdecydowanie lepszy – powiedział w rozmowie z Czasem Siatkówki blokujący pary Kantor/Łosiak.

 

Czas Siatkówki: To był dla Was udany sezon?

 

Piotr Kantor: Można powiedzieć, że był udany. Mógł być lepszy, ale nie powiemy, że ten sezon nam nie wyszedł.

 

 

Mimo wszystko, liczyliście na coś więcej?

 

Myślę, że zawsze jest pewien niedosyt. Jakiego wyniku byśmy nie osiągnęli, na przykład załóżmy, że stanęliśmy trzy razy na podium, a nie raz, tak jak nam się udało, to i tak byśmy pewnie mówili, że mogło być lepiej. Wydaje mi się, że zawsze można coś poprawić, chyba, że w ciągu jednego roku zdobędzie się wszystko, to wtedy bym powiedział, że był udany i nic więcej osiągnąć nie można było.

 

 

Udało wam się zrealizować wszystkie cele jakie postawiliście sobie na ten sezon?

 

Na pewno chcieliśmy obronić złoty medal w mistrzostwach Polski, a zajęliśmy trzecie miejsce. Czy to jest zły wynik? Myślę, że jakiś bardzo straszny nie jest, ale mogło być lepiej. Na mistrzostwach Europy myślę, że nikt nie wierzył, że będziemy mieli piąte miejsce, my z kolei chcieliśmy być na podium, ale sądzę jednak, że to i tak jest bardzo dobre miejsce. Chyba wszyscy są zadowoleni, że my zajęliśmy piąte miejsce. Na mistrzostwach świata myśleliśmy, że zagramy, byliśmy na pierwszym miejscu na liście rezerwowej, ale niestety nie udało nam się zagrać.

 

 

Dlaczego?

 

W zeszłym roku zostały ostatnie trzy czy cztery turnieje, na które nie pojechaliśmy, bo też mieliśmy problemy zdrowotne. Chcieliśmy trochę odpuścić tamten sezon. Teraz mieliśmy rezerwę chyba trzech miejsc i te pary, które były za nami, jeździły dalej i tam zajmowały dobre miejsca, przez co nas wyprzedziły. Nikt by nie przewidział takiego scenariusza, ale trudno.

 

 

Jak uważasz, jaki był wasz najlepszy turniej w tym sezonie?

 

Pod względem wyniku to na pewno Norwegia, medal w Stavanger. Pod względem gry turniej w Klagenfurcie. Szkoda, że z Holendrami  nie udało nam się wygrać.  Graliśmy bardzo wyrównany pojedynek, bardzo dobrze się prezentowaliśmy, ale oni o wiele lepiej zagrywali. Mimo tego, myślę, że nieźle sobie radziliśmy. To był niezły mecz, moim zdaniem stał na wysokim poziomie. Jako turnieje, podałbym właśnie te dwa.

 

 

A Olsztyn? Tam też dobrze zagraliście.

 

Na pewno nieźle. Polska publiczność siedziała na trybunach, dlatego zawsze gramy troszeczkę lepiej w Polsce. Pomimo tego, że nie jesteśmy zawodnikami, którzy emanują emocjami na zewnątrz, to w Polsce jakoś tak dobrze nam się gra, jak polska publiczność kibicuje, jak dopinguje. Niby się mówi, że człowiek nie zwraca na to uwagi, ale tak naprawdę to jest w podświadomości. Myślę, że ten turniej też był dobry.

 

 

A najgorszy? Long Beach?

 

Long Beach… ale nie dawałbym tego jako najgorszego, bo to też długa historia. Kwalifikacje do turnieju głównego zaczynały się we wtorek, gdzie normalnie zaczynają się w środę. Wylot mieliśmy w poniedziałek, a w niedzielę wieczorem graliśmy jeszcze w mistrzostwach Polski, więc szybko musieliśmy się przestawić.

 

 

A nie mieliście czasami wrażenia w trakcie sezonu, że wasza gra przypomina trochę sinusoidę? Mieliście dobre mecze, które przeplataliście trochę słabszymi.

 

Mieliśmy takie wrażenie i zdajemy sobie z tego sprawę, że tak to wyglądało. Trenerzy też o tym doskonale wiedzą. Takie falowanie jest jeszcze efektem tego, że jesteśmy jeszcze młodzi, patrząc na doświadczenie innych par z czołówki… Nie chcemy być tą parą trzydziestą, dwudziestą piątą w rankingu. Nawet w turnieju głównym nie chcemy być tymi ostatnimi parami, tylko walczyć o czołówkę, bo to o czołówkę się gra. Wydaje mi się, że takich par, które nie mają tej sinusoidy jest może osiem, dziesięć na świecie i to są pary, gdzie zawodnicy mają po te 28-36 lat, czyli można powiedzieć, są doświadczone. Wydaje mi się, że po prostu potrzeba nam jeszcze trochę czasu, żeby troszeczkę dojrzeć, nabrać doświadczenia. Poczekamy chwilę i mam nadzieję, że będziemy prezentowali równy, wysoki poziom.

 

 

Czujecie się trochę zmęczeni po sezonie, jakieś urazy wam doskwierają?

 

Mieliśmy drobne problemy, z którymi staraliśmy sobie poradzić. Były w czasie sezonu kontrole, konsultacje z lekarzami, bo doskwierały nam pewne bóle. Prawda jest jednak taka, że to nie zmęczenie fizyczne wpływało na koniec sezonu, tylko bardzie psychiczne. Przed ostatnim turniejem, tym w Katarze, rozmawialiśmy sobie ze znajomymi, tak luźno, między sobą i ktoś fajnie powiedział, bo padło zdanie: „Kanty, Łosiek, ile wy mieliście przerwy w tym sezonie?”. I my tak zaczęliśmy się zastanawiać i pierwsze, co to mówimy, że sporo, ale drążą: „Ile?”. Zaczęliśmy myśleć i prawda jest taka, że jedyną przerwą, którą mieliśmy, to było siedem dni przed mistrzostwami Polski, siedem dni przerwy od siatkówki wtedy i siedem przed Katarem. Jedyna dłuższa przerwa, to ta, którą teraz mamy, bo dopiero w styczniu wchodzimy na piach. Tak to cały czas na okrągło widzieliśmy się z Bartkiem, trenowaliśmy razem. Bardziej wchodzi takie zmęczenie psychiczne niż fizyczne.

 

 

Nie macie czasami siebie dość?

 

Myślę, że na to pytanie chyba nie muszę odpowiadać <śmiech>. Jak to tylko jest możliwe, to nie spędzamy ze sobą wspólnie czasu. Mamy już za dużo siebie na co dzień.

 

 

Zdążyłeś już złapać trochę świeżości, która będzie wam potrzebna w styczniu?

 

Nie odpocząłem jeszcze od siatkówki i myślę, że to szybko nie nastąpi. Zawsze w trakcie sezonu miałem coś takiego, że jak mieliśmy między turniejami dzień, dwa dni wolnego, to tego drugiego dnia chciało mi się iść na trening , chciało mi się grać. Teraz, po tym sezonie nie czuję się fizycznie zmęczony, że nie mogę pójść na siłownię, bo z chęcią tam pójdę. Czuję się strasznie zmęczony psychicznie. Czuję się zmęczony piaskiem, więc myślę, że z tej przerwy do stycznia będę korzystał do samego końca.

 

 

W tym rankingu olimpijskim zajmujecie teraz czternaste miejsce, w sezonowym zajęliście osiemnaste. Patrząc na te cyferki, to jest satysfakcjonujący wynik?

 

Myślę, że tak. Nie jest to złe wyjście do następnego sezonu. To dobry wynik, ale myślę, że mógł być zdecydowanie lepszy.

 

 

Kolejny sezon będzie jeszcze bardziej wymagający. Myślisz, że dacie radę kondycyjnie, zdrowotnie?

 

Kolejny sezon będzie dla nas bardzo interesujący. Sam jestem ciekawy czy podołamy. Mamy teraz półtora miesiąca przerwy. Od stycznia zaczynamy trenować, a pod koniec lutego już zaczynamy grać. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie mieliśmy, bo zawsze zaczynaliśmy trenować w styczniu, a granie zaczynało się w połowie kwietnia. Ten sezon będzie dziwnym sezonem, specyficznym i czy on nam wyjdzie na dobre, czy też nie, to nie wiem. Mam nadzieję, że na dobre.

 

 

Jak zatem będą wyglądać wasze przygotowania do sezonu?

 

Jeszcze nie mamy dokładnego planu, nie wiemy, jak widzą to trenerzy. Wydaje mi się, że na początku stycznia na pewno pojedziemy do Olsztyna na jakiś obóz, nie wiem ile on będzie trwał. Potem wrócimy z Olsztyna i wydaje mi się, że już ruszymy gdzieś w cieplejsze klimaty, gdzie będziemy mogli trenować na powietrzu, bo im szybciej zaczniemy to robić, to myślę, że może się to przełożyć na wynik. Pod koniec lutego będziemy grali w Brazylii.

 

 

Główny cel na ten sezon to będzie awans do Igrzysk Olimpijskich w Rio?

 

Tak, zgadza się. To będzie nasz główny cel.

 

 

 A Igrzyska Olimpijskie to dla Was kolejny cel, do którego realizacji dążycie, czy raczej marzenie, które ma szansę się spełnić?

 

Myślę, że jedno i drugie. Każdy sportowiec marzy o grze na Igrzyskach Olimpijskich, żeby tam być, zobaczyć tych wszystkich sportowców, wziąć udział w takiej imprezie. Nie ma ważniejszych zawodów na świecie. Jakby ktoś się mnie zapytał rok temu, czy chciałbym zagrać na igrzyskach, to bym powiedział, że jasne, chciałbym zagrać, ale to jest troszeczkę niewykonalne. Dopiero jakiś czas temu to zaczęło do mnie docierać, że może się udać, że jest na to jakaś szansa. Trzeba się starać, trzeba dać z siebie wszystko, a wtedy może uda się pojechać do Rio.

 

 

 

Z Piotrem Kantorem rozmawiała Izabela Piasecka

BRAK KOMENTARZY