Ojcowskie decyzje Anastasiego

Ojcowskie decyzje Anastasiego

572
0
PODZIEL SIĘ

Już dziś polscy siatkarze spotkają się ponownie w Spale, by rozpocząć treningi do Mistrzostw Europy. Na zgrupowaniu zabraknie Krzysztofa Ignaczaka, Grzegorza Kosoka i Dawida Konarskiego. O tym i o kilku innych sprawach wypowiedział się trener reprezentacji – Andrea Anastasi.

 

Od kilku dni głównym tematem w mediach jest sprawa naszego libero, a konkretnie jego nieobecność w kadrze. Zarówno PZPS, jak i sam zainteresowany zabrali już głos odnośnie pomówień, które skierowano przeciwko Ignaczakowi. W obronie zawodnika stanął również sam szkoleniowiec: „Za każdym razem, gdy na łamach mediów dojdzie do dyskusji na temat tego zawodnika, to ja stanę po jego stronie, bo solidaryzuję się z nim i nie pozwolę na szarganie jego opinii”. Jak sam przyznaje, bardzo zdenerwowały go niedorzeczne doniesienia, jakoby Igła wyleciał z kadry z powodu nadużycia alkoholu. Dlaczego więc nasz najlepszy libero nie dostał powołania? Anastasi tłumaczy, że Ignaczak zamkniętej drogi do kadry nie ma, ale chciałby wprowadzać do pierwszej szóstki Pawła Zatorskiego. Wszyscy wiedzieliśmy, że to właśnie zawodnik bełchatowskiej Skry jest kreowany na następcę Krzysztofa Ignaczaka. Kiedyś musiał przyjść jego czas i wygląda na to, że właśnie się zbliża.

 

Grzegorz Bociek, MVP tegorocznej Uniwersjady, również dostał swoją szansę od Anastasiego. Włoch pokłada w nim wielkie nadzieje. Nie wyklucza również, że, jeśli zawodnik ZAKSY Kędzierzyn-Koźle na treningach będzie się dobrze spisywał, będzie miał on możliwość występów na EURO. Kibice pytali również o Grześka Kosoka, ale tu odpowiedź jest podobna. Środkowy Asseco Resovii z powodu kontuzji nie prezentował najwyższej formy. Łukasz Wiśniewski również zmagał się z problemami zdrowotnymi (uraz kostki), dlatego zabrakło go na tegorocznej Lidze Światowej. Teraz włoski szkoleniowiec chce dać mu szansę.

 

Włoch, zapytany o podsumowanie ostatnich występów, broni zawodników. Nie postrzega LŚ w kategoriach katastrofy, ponieważ zdaje sobie sprawę z tego, że wielu kadrowiczów przyjechało na zgrupowanie bez formy i zabrakło czasu na regenerację po ciężkich sezonach ligowych. Minione rozgrywki dały trenerowi nowy materiał do analizy, dowiedział się wielu rzeczy o swoich podopiecznych, ale również utwierdził się w tym, co już wiedział: oni mają serce do walki i chęć wygrywania. Te spostrzeżenia niewątpliwie pomogły Anastasiemu w podjęciu decyzji i ułożeniu nowego planu na zespół.

 

Co na to Polski Związek Piłki Siatkowej? Czy ingeruje on w działania szkoleniowca? Na pewno jest informowany o pomysłach, na pewno przekazuje Włochowi swoje wnioski, ale to trener podejmuje ostateczne decyzje. Anastasi nie ukrywa jednak, że wszelkie głosy ze strony Związku lub znawców siatkówki potrafią stanowić dla niego inspiracje do działania.

 

W związku z ostatnimi wydarzeniami, włoski szkoleniowiec został zapytany o stosunek do mediów, które, jak wiadomo, działają dość specyficznie. Trener podkreśla, że ma za sobą wiele lat doświadczenia i nauczył się radzić sobie z dziennikarzami i tym, co wypisują. Zdaje on sobie sprawę, że po fali sukcesów jest się kochanym i uwielbianym,  po porażkach jednak sytuacja zazwyczaj się odwraca. To jest ryzyko wpisane w zawód, dlatego szkoleniowiec nie zamierza się tym przejmować. Podobne stanowisko Anastasi prezentuje w kwestii swojego zatrudnienia. Nie jest jego rolą przejmowanie się tym, czy utrzyma pracę w Polsce, czy nie. W tej chwili najważniejsze jest dla niego odbudowanie mentalności drużyny, poprawa taktyki i techniki oraz wywalczenie jak najlepszego wyniku na Mistrzostwach Europy. Reszta przyjdzie z czasem, nie warto więc wyprzedzać faktów.

 

Marcin Możdżonek przyznał ostatnio, że kadrowicze stoją murem za trenerem, wierzą mu i ufają. Andrea Anastasi potwierdza tę informację, ale z drugiej strony: on również wierzy w swój zespół i będzie walczył z chłopakami  i o chłopaków do samego końca.

 

Kibicom pozostaje czekać na wyniki. Pamiętajmy jednak, że mamy naprawdę dobrych siatkarzy. Trzeba myśleć perspektywicznie, ponieważ za rok czekają nas Mistrzostwa Świata, na których będą nam potrzebni zmiennicy. Nie warto również krytykować wszelkich decyzji Anastasiego, bo jak sam przyznaje, jemu również nie przychodzą one łatwo.

 

Taka jest jednak rola ojca – rządy twardej ręki, nawet jeśli serce się kraje.

 

 

 

 

Źródło: przegladsportowy.pl

 

 

 

 

 

Iza Sykut

 

 

 

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY