Nadzieja umiera ostatnia

Nadzieja umiera ostatnia

502
0
PODZIEL SIĘ

Tegoroczny sezon reprezentacyjny nie rozpoczął się dla Polaków kolorowo. Po kilku porażkach, kilku wygranych meczach i ogromnej walce nie udało się awansować do turnieju finałowego, który już w środę (17 lipca) rozpocznie się w Argentynie. Trener Anastasi bierze na siebie całą odpowiedzialność za niepowodzenie i zapowiada zmiany. Czy słusznie?

 

Pozostał niedosyt, nie tylko u kibiców, lecz także wśród zawodników i całego sztabu szkoleniowego. Polscy siatkarze, mimo  starań, nie polecą do Argentyny, nie obronią zeszłorocznego tytułu. Z tego powodu pojawia się wiele pytań, na które każdy chciałby poznać odpowiedź. Dlaczego tak się stało? Co z Mistrzostwami Europy? Czy damy radę? Czemu siatkarze nie grają tak, jak nas do tego przyzwyczaili? Wszystko to prowadzi do jednej osoby – Adrei Anastasiego, który według wielu popełnił w tym roku zbyt dużo pomyłek.

 

Co na to wszystko włoski szkoleniowiec?

 

W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” podkreśla, że nie będzie szukał wymówek, ale i nie będzie martwił się o siebie. Najważniejszy jest teraz odpoczynek, a także „zresetowanie” umysłów, opracowanie nowej strategii oraz praca nad poprawieniem techniki. Czy polscy reprezentanci już się poddali? Zdecydowanie nie. Niedoskonałości techniczne i, chyba można to tak nazwać, prześladujący ich pech (początkowe urazy Kuby Jarosza i Grzegorza Kosoka, późniejszy Dawida Konarskiego i ten najbardziej bolesny – Michała Winiarskiego) sprawiły, że siatkarze nie byli w stanie pokazać ogromu swoich możliwości, wskoczyć na najwyższe obroty i stawić czoła wszystkim, bardzo wymagającym, przeciwnikom. Oni jednak walczą, razem z trenerem szukają drogi do kolejnych zwycięstw i wciąż wierzą. Takie nastawienie – Anastasi podkreślał to wielokrotnie – jest najważniejsze: WALKA DO SAMEGO KOŃCA. Między innymi w tym ma zamiar szukać recepty na drugą część sezonu, bo pamiętajmy, że to nie koniec! Przed nami jeszcze występ w Memoriale Huberta Wagnera (6-8 września) oraz najważniejsza impreza tego roku – Mistrzostwa Europy (20-29 września).

 

Rozsądnie podejść do poniesionych porażek, wyciągnąć z nich wnioski i na kolejną imprezę jechać z podniesionymi głowami, wierząc, że można wygrać. Skoro przez dwa lata nie było zastrzeżeń do systemu pracy Włocha, to może nadszedł czas, aby dać mu kredyt zaufania?

 

 

 

 

Źródło: www.przegladsportowy.pl

 

 

 

 

Iza Sykut

 

 

 

 

BRAK KOMENTARZY