MŚ U-23: Japończycy skuteczniejsi od biało-czerwonych

MŚ U-23: Japończycy skuteczniejsi od biało-czerwonych

218
0
PODZIEL SIĘ

W przedostatnim pojedynku fazy grupowej mistrzostw świata reprezentacja Polski zmierzyła się z Japończykami. Obie drużyny od początku nawiązały ze sobą zaciętą walkę, dostarczając kibicom wielu emocji i mnóstwa efektownych wymian. Ostatecznie ze zwycięstwa po sześciu setach mogli cieszyć się reprezentanci Japonii.

 

Mecz rozpoczął się wymianą uderzeń miedzy drużynami. Zespoły od początku nawiązały między sobą wyrównaną walkę, a kibice mogli obserwować emocjonujące wymiany. Japończycy osiągnęli dwupunktowe prowadzenie (8:6), w wyniku czego trener Dariusz Daszkiewicz wykorzystał przerwę na żądanie. Między drużynami trwała wyrównana walka, lecz minimalny komfort bezpieczeństwa spoczywał po stronie reprezentantów Japonii. Błąd Japończyków w ataku, a następnie skuteczny blok Kamila Semeniuka i Marcina Kanii doprowadziły do remisu (11:11), a to zapoczątkowało wyrównana końcówkę pierwszej partii. Ostatecznie inauguracyjna odsłona padła łupem Japończyków (15:13).

 

Drugi set został zainaugurowany wyrównaną walką. Żadna z drużyn nie zwalniała tempa, a na tablicy wyników co chwilę widniał remis. Skuteczny atak Haruki Ono, a następnie błąd bloku po stronie Polaków wyprowadził reprezentację Japonii na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Biało-czerwoni zdołali doprowadzić do remisu (8:8) i między drużynami nawiązała się walka punkt za punkt. Ponowne dwupunktowe prowadzenie Japończyków zmusiło trenera Dariusza Daszkiewicza do prośby o czas dla swoich graczy (11:9). Ostatecznie drugą odsłonę także rozstrzygnęli na swoją korzyść biało-czerwoni (16:14).

 

Trzecia partia rozpoczęła się korzystniej dla reprezentacji Polski, która już po pierwszych akcjach objęła prowadzenie (2:0). Japończycy natychmiastowo odrobili straty, nawiązując z przeciwnikami zaciętą walkę. Kibice w dalszym ciągu mogli obserwować emocjonujący fragment gry, a na tablicy wyników co chwilę widniał remis. Ostatecznie wyrównaną partię rozstrzygnęli na swoją korzyść siatkarze z Japonii (15:12).

 

Czwarta odsłona pojedynku także miała wyrównany początek. Siatkarze z Japonii osiągnęli dwupunktową przewagę (4:2), lecz biało-czerwoni momentalnie odrobili stracone punkty. Między zespołami trwała wyrównana walka punkt za punkt. Dwupunktowa przewaga biało-czerwonych zmusiła szkoleniowca Japończyków do wykorzystania przerwy na żądanie (9:7). Po powrocie na plac gry Polacy powiększali swoją przewagę, choć Japończycy zdołali w końcu odrobić straty. Ostatecznie wyrównaną końcówkę rozstrzygnęli na swoją korzyść siatkarze japońskiej drużyny (15:13).

 

Piąta odsłona pojedynku miała także wyrównany początek. Biało-czerwoni osiągnęli trzypunktową przewagę (4:2), na co zareagował trener siatkarzy z Japonii, prosząc o czas dla swoich graczy. Po wznowieniu gry Polacy powiększali swój dorobek punktowy. Pięciopunktowe prowadzenie polskich siatkarzy zmusiło trenera japońskiej drużyny do wykorzystania drugiego czasu na żądanie (8:3). Podopieczni trenera Dariusza Daszkiewicza nie wypuścili z rąk swojego prowadzenia i w rezultacie to oni rozstrzygnęli tę partie na swoją korzyść (15:8).

 

Set numer sześć rozpoczęła wymiana uderzeń (1:1). Japończycy osiągnęli dwupunktowe prowadzenie (3:1). Polacy odrobili stracone oczka, a następnie wyszli na prowadzenie (4:3). Na taki obrót spraw zareagował szkoleniowiec Japończyków, prosząc o czas. Między zespołami trwała wyrównana walka, a na tablicy wyników co chwilę widniał remis. Reprezentanci Japonii objęli dwupunktową przewagę po ataku Kenta Takanashiego (9:7), lecz biało-czerwoni nie składali broni. Ostatecznie wyrównaną końcówkę rozstrzygnęli na swoją korzyść Japończycy (15:13).

 

Polska – Japonia 2:4 (13:15, 16:14, 12:15, 13:15, 15:8, 13:15)

 

Składy drużyn:

 

Polska: Kamil Semeniuk, Marcin Komenda, Paweł Halaba, Rafał Szymura, Marcin Kania, Jarosław Mucha, Mateusz Czunkiewicz (libero) oraz Bartłomiej Lipiński, Dominik Depowski, Jakub Zwiech,

 

Japonia: Masaki Oya, Haruki Ono, Jin Tsuzuki, Masato Katsuoka, Kinji Sato, Kenta Takanashi, Koki Masachika (libero) oraz Yuki Suzuki, Masaki Kanego, Takaya Yamazaki,

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY