Misja Bełchatów. Żuk: „U siebie każda z ekip ma plus w postaci...

Misja Bełchatów. Żuk: „U siebie każda z ekip ma plus w postaci kibiców”

36
0
PODZIEL SIĘ

Aluron Virtu Warta Zawiercie jako beniaminek PlusLigi nie ma łatwego początku sezonu. Kolejnym rywalem zawiercian będzie PGE Skra Bełchatów, jeden z pretendentów do medalu. Podopieczni Emanuele Zaniniego nie zamierzają składać broni i jak w każdym meczu dawać z siebie wszystko, by walczyć o wygraną.

 

Ważne ogniwo

 

Michał Żuk jest jednym z zawodników, którzy znacząco przyczynili się do wywalczenia awansu do PlusLigi. Siatkarz postanowił zostać w Aluron Virtu Warcie Zawiercie i nie ukrywa, że cieszy się z powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej, ale ma również nadzieję na jak najlepsze wyniki i brak konieczności gry o utrzymanie. „Po to uprawia się sport, żeby dążyć do jak najwyższych celów. Wygraliśmy ligę i drogą sportową awansowaliśmy na najwyższy poziom. Fajnie znowu być w PlusLidze, ale chciałbym, żebyśmy się tu zadomowili, by nie była to jednorazowa przygoda. Napisaliśmy jedną historię, a teraz chcielibyśmy pisać jej kontynuację. Oby nasza ciężka praca przyniosła efekty” – mówi Michał Żuk, dla którego nie jest to pierwszy sezon w plusligowym klubie. Doświadczony zawodnik ma już na swoim koncie występy w ligowych beniaminkach i niejednokrotnie był ich podporą. Muszę przyznać, że życie beniaminka jest bardzo trudne. Na każdym kroku trzeba udowadniać, że zasługuje się na plusligowy byt. Reprezentujemy nie tylko siebie, ale także miasto, kibiców i całe środowisko, więc wiąże się to z odpowiedzialnością. Patrząc na nasz terminarz, nie był to łatwy początek. Jak pokazał mecz z Bydgoszczą – do którego już nikt nie chce wracać – nie ma zespołów, z którymi będzie nam się grało z łatwością. Nigdy nie będzie to tak wyglądało. Każdy gra o zwycięstwo i każdy będzie chciał wygrać” – dodał Michał Żuk.

 

 

Nie tylko gra 

 

Michał Żuk nie jest zawodnikiem, który poza boiskiem udziela się w mediach społecznościowych i dzieli się swoim życiem. Siatkarz nie ukrywa, że najważniejsza jest dla niego rodzina, z którą stara się spędzać jak najwięcej czasu. „Nie mam żadnych historii, które mogłyby kogoś powalić na kolana. Mieszkam w Częstochowie, więc często jestem poza domem. Nie jest to pierwszy rok, kiedy dojeżdżam do klubu, w którym gram. W poprzednich latach dojeżdżałem do Będzina, później też do Zawiercia. Nie jest to łatwe, bo mam nieco mniej czasu niż chłopaki, którzy po treningu mogą iść do domu, prosto do rodziny, ale jakoś dajemy radę. Pojawiają się pewne trudności, żona jest czasem zła, ale takie życie. Każda chwila spędzona z żoną i synkiem motywuje mnie i sprawia mi przyjemność. To oaza, która pozwala się wyłączyć i skupić się na innych tematach. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Sport to nie wszystko i czasem trzeba także spojrzeć w innym kierunku” – wyjaśnia Michał Żuk.

 

 

Misja Bełchatów 

 

Aluron Virtu Warta Zawiercie w środę zmierzy się w meczu wyjazdowym z PGE Skrą Bełchatów, która w tym sezonie w swojej hali jest niepokonana. „To żadna tajemnica, że jest to zespół, który raczej będzie walczył o te najwyższe cele. Wydaje mi się, że są jednym z pretendentów do tytułu. A u siebie w hali każda z ekip ma plus w postaci kibiców po swojej stronie. U nas też to widać, że atmosfera panująca na sali utrudnia zadanie drużynie przeciwnej. W Bełchatowie jest bardzo podobnie. Miasto żyje siatkówką, mają wartościowych zawodników i tak się to wszystko zazębia” – zakończył Michał Żuk.

 

 

 

Źródło: aluronvirtu.pl/opracowanie własne

BRAK KOMENTARZY