Michał Żuk: „Musimy liczyć na siebie”

Michał Żuk: „Musimy liczyć na siebie”

7
0
PODZIEL SIĘ

Po ostatnich niepowodzeniach Aluron Wirtu Warta Zawiercie pokonała podopiecznych Andrei Anastasiego. Zwycięstwo nad gdańszczanami jest niezwykle ważne w kontekście walki o miejsce w szóstce. „Nie ma co liczyć na innych i musimy liczyć na siebie. Każdy, kto ma jakiekolwiek szansę walki o szóstkę, nie odpuści” – mówił po meczu w Sopocie Michał Żuk.

 

Czas Siatkówki: Po ostatnich porażkach wasza sytuacja w tabeli trochę się skomplikowała i dużo zależało od tego meczu. Jak zapatrywaliście się na pojedynek z Treflem Gdańsk, pojawiła się dodatkowa presja?

 

Michał Żuk: Wiadomo, że nie ma co liczyć na innych i musimy liczyć na siebie. Każdy, kto ma jakiekolwiek szansę walki o szóstkę, nie odpuści. Trochę baliśmy się, że to będzie bardzo ciężkie spotkanie. Z resztą Trefl Gdańsk zagrał dobry mecz przeciwko ZAKSIE i pokazał, że może grać bardzo dobrą siatkówkę. Troszeczkę siedziało nam to w głowach, ale jeżeli gramy swoją grę i jesteśmy skoncentrowani od początku, do końca to jesteśmy wtedy pewni i potrafimy wygrać nawet z najcięższym rywalem.

 

 

Pierwszą partię rozpoczęliście od mocnego uderzenia. Co miało największy wpływ na wysokie zwycięstwo?

 

Po raz kolejny widać było, że jeśli od początku gramy dobrze zagrywką, to praktycznie kontrolujemy każdy mecz. Niestety w późniejszych setach już było troszeczkę gorzej i gdańszczanie zaczęli grać, na co z resztą sami im pozwoliliśmy, przez co musieliśmy walczyć o każdą piłkę.

 

 

W drugim secie to gdańszczanie kontrolowali grę, ale w końcówce mieliście swoje szansę. Błędy własne chyba nie ułatwiały gry?

 

Z takimi rywalami trzeba grać skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej piłki. W tym drugim secie troszeczkę gorzej zagraliśmy w zagrywce, a rywale odwrotnie. Niestety ten mecz się wyrównał, ale mówi się trudno i walczyliśmy dalej.

 

 

Cierpliwość to chyba wasz kolejny atut, zwłaszcza przy grze na przewagi.

 

Jak widać po wynikach 28:26 i 25:23 nie było łatwo i przyjemnie. Mimo że w każdym z tych setów prowadziliśmy paroma punktami, to jednak w każdym z tych setów musieliśmy włożyć sporo pracy, by wywalczyć zwycięstwo.

 

 

Hala 100-lecia Sopotu jest podobna rozmiarami do tej w Zawierciu. To też miało wpływ na waszą grę, że graliście na mniejszej niż ERGO Arena hali?

 

Co prawda nie mieliśmy okazji trenować tutaj w czwartek, dopiero dziś przed meczem na rozruchu zapoznaliśmy się z halą. Jest to jakiś atut, że ta sala jest mniejsza niż ERGO Arena, która jest bardzo duża, a w porównaniu z naszą halą to w ERGO Arenie może sala treningowa jest podobna do naszej.

 

 

Przed wami ostatnie spotkania w rundzie, a w przyszłym tygodniu podejmiecie Indykpol AZS Olsztyn, który został osłabiony przez kontuzję Robberta Andringi. Jak nastawiacie się na ten mecz?

 

Myślę, że podejdziemy do tego spotkania tak, jak do każdego innego meczu, by wygrać. Gramy o zwycięstwo, gramy u siebie, we własnej hali, gdzie mamy niesamowite wsparcie kibiców. Wiadomo, że Olsztyn to nie jest łatwy zespół. Potrafi wygrać z każdym, a dodatkowo teraz ma dobrą passę. Olsztynianie na pewno nie przyjadą i nie położą się przed nami, w tym meczu też będziemy musieli walczyć od początku do końca.

 

 

Jak u was wygląda sytuacja zdrowotna? Odczuwacie powoli zmęczenie tak intensywnym sezonem?

 

Może nie będę nic mówił, bo jest dobrze. Myślę, że na pewno jakieś urazy typu przemęczenie czy stany zapalne, to są normalne rzeczy u chłopaków, którzy grają prawie w każdym meczu. To jest sport, tego nie da się uniknąć. Chyba każda drużyna boryka się z takimi problemami. Zdarzają się jakieś przeziębienia czy dłuższe absencję, ale jesteśmy na to przygotowani. Jest nas piętnastu w drużynie i każdy może pomóc w grze.

 

 

Z Michałem Żukiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY