Michał Mieszko Gogol: „Pierwsza runda jest dużo trudniejsza”

Michał Mieszko Gogol: „Pierwsza runda jest dużo trudniejsza”

11
0
PODZIEL SIĘ

PGE Skra Bełchatów pewnie pokonała drużynę Aluron Virtu CMC. Bełchatowianie dopisali kolejny komplet punktów, a kluczem do zwycięstwa była dobra gra w ataku.  „W ataku w pewnym momencie mieliśmy około 72 % skuteczności i praktycznie nie myliliśmy się jeżeli chodzi o błędy własne”- powiedział po meczu Michał Mieszko Gogol.

 

Czas Siatkówki: Chodź Aluron Virtu CMC nie prezentuje poziomu do jakiego przyzwyczaili to jednak nigdy nie jest to łatwy rywal. Na co nastawialiście się przed tym dzisiejszym meczem?

 

Michał Mieszko Gogol: Nastawialiśmy nie na trudne spotkanie, na to, że przeciwnik będzie mocno zagrywał i dobrze bronił, bo to są dwa najbardziej wyraziste elementy w grze drużyny z Zawiercia. Ponadto jeżeli Michal Masny ma dobrze przyjętą piłkę to gra się z nimi bardzo trudno, bo do tego dochodzi jeszcze skuteczny atak.

 

 

W dzisiejszym spotkaniu dobrze prezentowaliście się w polu zagrywki, odrzucenie rywali od siatki to był klucz do zwycięstwa?

 

Myślę, że bardzo nam to pomogło. Rozmawialiśmy też przed meczem, że będzie to dla nas bardzo pomocne. Na tak wysokiej piłce faktycznie grało nam się wygodnie z przeciwnikiem, ale i tak nie było łatwo, zwłaszcza Ferreira skończył dziś kilka naprawdę niewygodnych piłek. Myślę, że bardzo nam to pomogło w tym spotkaniu, aczkolwiek uważam, że przede wszystkim nasz atak oraz blok w tych ważnych momentach funkcjonował bez zastrzeżeń.

 

 

W momentach gdzie gra toczyła się wyrównanie nie bez znaczenia była gra w elementach bloku i obrony, a także kolejne kontrataki.

 

Tak, ale my w obronie nie zagraliśmy dzisiaj dobrego meczu i trzeba to sobie powiedzieć szczerze. Zagraliśmy dobry mecz w bloku, dużo lepiej niż poprzednie, ale przede wszystkim zagraliśmy dobry mecz w elementach ofensywnych, czyli w zagrywce i w ataku. W ataku w pewnym momencie mieliśmy, w połowie drugiego seta, około siedemdziesięciu dwóch procent skuteczności i praktycznie nie myliliśmy się jeżeli chodzi o błędy własne.

 

 

Za tydzień kolejne spotkanie, tym razem zmierzycie się z drużyną z Radomia, która też nie jest łatwym rywalem.

 

To nie jest łatwy przeciwnik, zwłaszcza w Radomiu. Głośny doping, atmosfera w hali zawsze jest gorąca i to jest fajnie. Myślę, że dla sportu jest to najlepsze i super gra się przy takiej atmosferze. Natomiast radomianie to jest dobra drużyna, która bardzo dobrze zagrywa w swojej hali. Wydaje mi się, że będą chcieli zagrać z nami bardzo ofensywnie i musimy się przygotować na naprawdę duże bombardowanie w Radomiu. Na szczęście mamy cały tydzień by się do tego meczu przygotować i wierzę, że zdążymy.

 

 

Po gorącym okresie do kolejnego spotkania macie aż tydzień, zespół zaczyna odczuwać skutki takiego natężenia meczowego?

 

Zmęczenie bardzo mocno odczuliśmy w Jastrzębiu. To był nasz piąty mecz w systemie środa-sobota i faktycznie tamto spotkanie, gdzie mieliśmy cztery szanse by je skończyć, było dla nas ciężkie. Tam widziałem, że obie drużyny są bardzo zmęczone i po tym meczu mieliśmy dwa dni wolnego i mieliśmy cały tydzień, żeby przygotować się do dzisiejszego starcia. Teraz też znów mamy cały tydzień na przygotowanie do spotkania z radomianami, więc tak naprawdę łapiemy trochę tlenu teraz. Muszę przyznać, że fizycznie w ostatnich daniach i tygodniach wyglądaliśmy lepiej, aczkolwiek to zmęczenie do świąt będzie narastać.

 

 

Jak w takim razie przygotować drużynę do takiego natężenia spotkań?

 

Myślę, że przede wszystkim trzeba bardzo dobrze i bardzo umiejętnie zaplanować i zaprogramować cały tydzień pracy i na siłowni i w hali. Jeśli teraz mamy tydzień, a wiemy że później znów gramy co trzy dni to trzeba ten czas wykorzystać na maksa. Te treningi nie mogą być długie, ale muszą być jak najbardziej efektywne i to jest pierwszy klucz. Drugi, to to, że mamy takich zawodników, że możemy pozwolić sobie na rotację. W Jastrzębiu grał Mariusz Wlazły, Norbert Huber, Robert Milczarek natomiast dziś grał Kacper Piechocki, Kuba Kochanowski, Dušan Petković. Te rotacje bardzo nam pomagają, a zwłaszcza w pierwszej rundzie. Moim zdaniem pierwsza runda jest dużo trudniejsza niż druga, przynajmniej dla takiej drużyny jak nasza.

 

 

Wspomniana już dziś przerwa świąteczna to będzie taki czas, gdzie w końcu będziecie mogli spokojnie potrenować, ale również zawodnicy będą mieć szansę odpocząć?

 

I tak i nie. Zawodnicy dostaną całe święta dla siebie i dla swoich rodzin, bo tego czasu dla bliskich nie ma zbyt wiele. Zwłaszcza reprezentanci nie mieli tego czasu, bo przyjechali prosto z Japonii i od razu byli rzuceni w wir sezonu ligowego. Myślę, że jest to bardzo ważny czas dla rodziny, a jak popatrzymy na poprzednie lata to zawsze w tym okresie się grało. My akurat nie gramy, więc uważam, że naprawdę to będzie dobry moment by się zatrzymać, zapomnieć o siatkówce na te kilka dni i odpocząć. Potem z nowymi siłami wrócić przed nowym rokiem na halę, by potrenować i przygotować się jak najlepiej do drugiej rundy. Mamy też w planie spotkania sparingowe, na razie nie mogę powiedzieć jeszcze z kim zagramy, ale prawdopodobnie opuścimy Polskę.

 

 

Ten natłok meczów w ostatnim czasie spowodowany jest kwalifikacjami do Igrzysk Olimpijskich, więc część zawodników i tak grać będzie. Nie zmienia to faktu, że patrząc na europejski turniej, możemy być szczęśliwi że biało-czerwoni są pewni wyjazdu do Tokio.

 

Dla nas, jako reprezentacji Polski, to bardzo dobrze. Niestety na przykład Milad Ebadipour musi polecieć i grać. My natomiast mamy czas żeby sobie potrenować. Myślę, że bardzo fajnie, że chłopaki po pierwsze nie będą musieli wypruwać sobie żył na tym morderczym turnieju, który gdzieś tam potocznie nazywany jest igrzyskami śmierci. Po drugie dobrze, że jako klub będziemy mieli czas na spokojne przygotowanie się do drugiej rundy.

 

 

 

Z Michałem Mieszko Gogolem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY