Mateusz Malinowski: „Znowu wraz z kibicami tworzymy świetną atmosferę”

Mateusz Malinowski: „Znowu wraz z kibicami tworzymy świetną atmosferę”

69
0
PODZIEL SIĘ

Zawodnicy Aluron Virtu CMC Zawiercie w drugiej kolejce sezonu pokonali olsztynian. Zawiercianie nie mają jednak czasu na odpoczynek, ponieważ już w niedzielę rozegrają kolejne spotkanie. „Ktoś wyliczył, że do świąt zagramy bodajże siedemnaście meczów. Będzie to ciężki czas” – powiedział Mateusz Malinowski.

 

Czas Siatkówki: Przerwa miedzy sezonami trwała dość długo, ale wracacie na boisko i dostajecie od razu dość dużą dawkę spotkań. Granie co trzy dni na tym etapie sezonu ma dla was jakieś plusy?

 

Mateusz Malinowski: Na pewno nasza forma rośnie, co było dzisiaj widać, zagraliśmy o wiele lepszy mecz niż ten z Lubinem. Zaczęło z nas schodzić zmęczenie okresem przygotowawczym oraz turniejami przedsezonowymi i widać coraz więcej świeżości. Cały czas trzeba pracować by utrzymać formę. Ktoś wyliczył, że do świąt zagramy bodajże siedemnaście meczów. Będzie to ciężki czas, ale teraz zagramy z Będzinem i później mamy tydzień przerwy przed kolejnym spotkaniem. Mamy bardzo szeroki i wyrównany skład, co też jest atutem, bo te zmiany z czasem zaczną się pojawiać. Dziś na pewno cieszy wygrana.

 

 

Mówiąc o składzie warto zwrócić uwagę, że jesteście zespołem w którym nie doszło do wielu zmian przed sezonem. Taki bieg wydarzeń ułatwia wspólną grę?

 

To od razu widać, że drużyna jest zgrana ze sobą i wiele jej nie potrzeba. Wiadomo, są pewne rzeczy, które wymagają doszlifowania, ale pewne zagrania i schematy mamy opanowane. Na pewno trochę ciężej mają nowi zawodnicy, bo jednak od jakiegoś czasu tworzyliśmy ten kolektyw, ale z każdym treningiem coraz bardziej wpisują się w te nasze schematy gry. Ten skład może teraz dawać atut, bo część drużyn nie jest ze sobą tak zgranych.

 

 

Olsztynianie w pierwszej kolejce pokonali zespół z Radomia, a jak wy zapatrywaliście się na to spotkanie?

 

Osobiście twierdziłem, że będzie to bardzo ciężkie spotkanie. Indykpol AZS Olsztyn zagrał słabiej na zagrywce, przynajmniej tak to wyglądało na boisku. Wydawało się, że Wojtek Żaliński i Janek Hadrava będą siali spustoszenie w polu zagrywki, ale jednak udało nam się odpowiedzieć ze zdwojoną mocą. Utrzymaliśmy swoją dobrą grę, ale troszeczkę traciliśmy tą przewagę i uważam, że powinniśmy wygrać 3:0. Popełniliśmy kilka błędów i musimy je wyeliminować, bo podobnie było również w Lubinie.

 

 

W waszym zespole dobrze funkcjonowała formacja obrony oraz blok, bo nawet jeśli nie zdobywaliście punktów w tym elemencie to skutecznie kończyliście kontrataki.

 

Byliśmy na pewno dobrze zorganizowani w tym elemencie. Chodź wydaje mi się, że powinniśmy podbić jeszcze więcej piłek i więcej zablokować. Sam latałem w bloku i niestety nie przynosiło to zbyt wielu punktów. Oczywiście, musi być coś nad czym trzeba pracować. Zawsze mocno biorę sobie do głowy by ten blok poprawić. Na szczęście odpowiednia ilość kontrataków i zagrywek zdecydowała o tym, że trzy punkty zostają u nas.

 

 

Inauguracja zmagań we własnej hali chyba wymarzona? Po raz kolejny widać, że hala jest waszym dodatkowym atutem.

 

Znowu tworzymy wraz z kibicami świetną atmosferę i aż chce się grać. Mieć tylu kibiców, którzy idą za tobą w ciemno po każdej akcji to coś wspaniałego i mnie to bardzo nakręca. Taka pozytywna atmosfera pomaga w grze. Widać, że zespół z Olsztyna był trochę tym przytłoczony i to pokazuje, że nikomu nie gra się tutaj łatwo.

 

 

Przed sezonem nie mówiliście o konkretnych celach, a teraz macie już sprecyzowany cel na ten długi sezon?

 

Nie mamy wyznaczonych celów. Na pewno droga do play-offów jest trochę łatwiejsza niż w zeszłym roku. Wydaje mi się, że mamy bardzo wyrównaną ligę i osiem zespołów w tej fazie to coś na co wszyscy czekają. Powinniśmy bez problemów dostać się do tego etapu rozgrywek, a co będzie w play-offach, na ten moment ciężko powiedzieć. Wolałbym nie wybiegać aż tak w przyszłość, bo jest tych meczów za dużo, a trzeba trzymać koncentrację i grać co trzy dni. Dodatkowo dojdzie Puchar Challange, gdzie zagramy systemem pucharowym, który nie wybacza błędów. Na pewno będziemy walczyć. To będzie dla nas coś nowego, ale na pewno klub nabierze nowego doświadczenia i będziemy chcieli dojść jak najdalej.

 

 

Mówimy o celach zespołu, ale jakie są cele Mateusza Malinowskiego na te rozgrywki?

 

Moje indywidualne cele są takie, żeby utrzymywać się jak najdłużej na boisku poprzez swoją dobrą grę. Chce cały czas ciężko pracować, tak jak teraz kawał roboty wykonałem w okresie przygotowawczym, i mam nadzieję, że to zaprocentuje.

 

 

Patrząc na styl prowadzenia reprezentacji przez Vitala Heynena pojawia się taka myśl, że może uda się wywalczyć miejsce w tym szerokim składzie?

 

Nie, nie myślałem o tym w wakacje. Chodź parę razy przeszło mi przez myśl, że oglądam mecz leżąc na kanapie, a w sumie wydaje mi się, że całkiem nieźle sprawdziłbym się będąc po drugiej stronie telewizora. Nie przejmuje się tym na razie, ale oczywiście cały czas moim celem jest gra w reprezentacji i będę o to walczył. Wszystko zweryfikuje ten sezon i gra. Jeśli będę trzymał formę to kto wie, może takie powołanie się pojawi. Na razie chcę oddać całe serce w rozgrywkach ligowych dla klubu.

 

 

 

Z Mateuszem Malinowskim rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY