Mateusz Czunkiewicz: „Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem dołączyć do zespołu, że mogę...

Mateusz Czunkiewicz: „Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem dołączyć do zespołu, że mogę tutaj grać”

679
0
PODZIEL SIĘ

Memoriał Zdzisława Ambroziaka zakończył się dziś zwycięstwem Asseco Resovii Rzeszów. Zanim jednak nastąpił finał, na boisku zacięty mecz prowadzili siatkarze LOTOS-u Trefla Gdańsk oraz Łuczniczki Bydgoszcz. Wśród nich był Mateusz Czunkiewicz, z którym udało nam się porozmawiać.

 

Łuczniczka Bydgoszcz po bardzo wyrównanej walce musiała uznać wyższość podopiecznych Andrei Anastasiego. Podczas spotkania nie dało się jednak nie zauważyć energii tryskającej z młodego libero drużyny z Bydgoszczy – Mateusza Czunkiewicza, który trafił do nowego zespołu właśnie z LOTOS-u Trefla Gdańsk.

 

Energia, czyli sposób na pobudzenie do walki

 

10:30 w niedzielę to dla niektórych dopiero godzina pobudki. Nie wszyscy jednak mogli sobie pozwolić na wylegiwanie się w łóżku do południa. W Arenie Ursynów startował bowiem mecz o III miejsce Memoriału Zdzisława Ambroziaka. Podczas gdy trybuny leniwie się zapełniały, a siatkarze i dziennikarze budzili się do życia, na boisku szalał Mateusz Czunkiewicz. Zapytany o to, czy ma tak zawsze, czy jedynie wtedy, gdy gra, odpowiedział z uśmiechem: „To po prostu ze mnie wychodzi i nie mogę tego zatrzymać”. Jeśli ktoś chciałby poznać receptę na takie zachowanie, to libero Łuczniczki Bydgoszcz uchyla rąbka tajemnicy: „Po pierwsze staram się wysypiać. Poza tym na mnie działa też moja wewnętrzna motywacja i chęć zagrania dobrego meczu oraz wsparcia chłopaków. To niesamowicie napędza to, co robię”.

 

Takie zachowanie napędza również obserwatorów – dziennikarzy i kibiców – bo nie sposób oderwać wzroku i powstrzymać uśmiech.

 

Energetyczny siatkarz i charyzmatyczny trener – czy to idzie w parze?

 

Odbiór osób, które rozpierają energia i dobry humor bywa różny. Można to kochać lub nienawidzić. A jak to wygląda w przypadku Mateusza Czunkiewicza? „Energia, którą daję jest bardzo potrzebna. Czy po to, by okazać radość po zdobyciu punktu, czy po to, by zmotywować i siebie, i kolegów wtedy, gdy przegrywamy. Ma ona znaczenie także w obronie, wtedy trzeba być wszędzie, mieć oczy dookoła głowy.  Różnica jest widoczna przy przyjęciu zagrywki. Wtedy już trzeba się uspokoić i skoncentrować”.

 

Doskonale wiedzą o tym Andrea Anastasi oraz Piotr Makowski – były i obecny trener 19-letniego libero. Obaj szkoleniowcy są niezwykle charyzmatyczni i… oryginalni, więc współpraca mogła ułożyć się różnie. Na szczęście wszystko idzie w dobrą stronę „Myślę, że obaj trenerzy chcieli i mogą tę moją energię wykorzystać. Raczej są zadowoleni z tego, że pobudzam drużynę i za każdym razem, gdy tylko mogę, daję taki widoczny i odczuwalny impuls do działania” – mówi Mateusz Czunkiewicz.

 

Nowe miasto, nowy klub, nowi koledzy, czyli droga z Gdańska do Bydgoszczy

 

Libero od 2011 roku grał w LOTOS-ie Treflu Gdańsk, dokładnie we wszystkich jego kategoriach grup młodzieżowych. Teraz – na zasadzie wypożyczenia – trafił do bydgoskiego klubu. Biorąc pod uwagę młody wiek zawodnika oraz ostatnie dwa lata spędzone pod okiem Andrei Anastasiego oraz Piotra Gacka (nominalnie pierwszego libero gdańszczan), trzeba stwierdzić, że nadszedł czas prób. Zawodnik cieszy się z tej zmiany, cieszy się na nowe wyzwania. Dość szybko odnalazł się także w nowym klubie: „To naprawdę fajna ekipa, nie mam co narzekać. To też niesamowite miejsce i ja jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem dołączyć do zespołu, że mogę tutaj grać” – powiedział w rozmowie z nami.

 

Ostatni sprawdzian przed sezonem, czyli Memoriał Zdzisława Ambroziaka

 

Warszawski memoriał ma wyjątkowy klimat. Ma na to wpływ przede wszystkim osoba patrona, ale i same zespołu, czując już na plecach oddech startującej PlusLigi, wiedzą, że to ostatnia próba i ostatnia okazja do grania na nieco większym luzie. To widać po ich przyjacielskich rozmowach oraz nieustannych żartach.

 

Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy grają na 100%. O wynikach meczów często decydowały szczegóły – tak, jak w przypadku 5-setowego spotkania o III miejsce między LOTOS-em Treflem Gdańsk oraz Łuczniczką Bydgoszcz. Kibice naprawdę nie mogli narzekać.

 

A co po meczu powiedział o nim Mateusz Czunkiewicz? „Zadecydowały, niestety, szczegóły. Było widać, że w końcówkach górę brało doświadczenie. My mamy bardzo młody zespół, a dziś dodatkowo cały mecz graliśmy tak naprawdę drugą szóstką… Przydarzyło nam się niestety parę błędów, które nie powinny się pojawić. No i trudno, taki jest sport. Wiadomo – to też jest turniej towarzyski, więc mam nadzieję, że w lidze będzie dużo lepiej i dużo ciekawiej. Jest szansa na odwrotny wynik, a może nawet i lepszy. Wszystko pokaże czas”.

 

 

 

Z Mateuszem Czunkiewiczem rozmawiała Iza Sykut.

BRAK KOMENTARZY