Mateusz Bieniek: „To jest ostatni turniej i chcemy zakończyć ten sezon medalem”

Mateusz Bieniek: „To jest ostatni turniej i chcemy zakończyć ten sezon medalem”

572
0
PODZIEL SIĘ

Reprezentacja Polski w swoim drugim meczu mistrzostw Europy w czterech setach pokonała Słoweńców, a aż dwie partie rozstrzygnęły się dopiero grą na przewagi. „To nie jest już pierwszy mecz, który w taki sposób rozgrywamy, że wygrywamy wysoko i nagle coś się zacina” – mówił po spotkaniu Mateusz Bieniek.

 

Kluczowa partia

 

W pierwszym secie meczu Polski ze Słowenią zdecydowanie lepsi byli biało-czerwoni, jednak druga partia padła już łupem graczy trenera Andrei Gianiego, którzy wygrali grę na przewagi. „Z tego co wyczytałem ze statystyk, to chyba w drugim secie popełniliśmy 16 błędów własnych, więc ciężko o pozytywny wynik w takiej partii. Cud w ogóle, że graliśmy na przewagi, popełniając tyle błędów” – podsumował grę polskiej ekipy środkowy.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegał mecz Polska – Słowenia

 

Równie ciekawie było w trzeciej odsłonie. Reprezentacja Polski miała już kilka piłek setowych, ale jednak dopiero zacięta końcówka rozstrzygnęła losy tej partii. „Najważniejszy tak naprawdę był ten trzeci set, w którym pomimo tej fatalnej końcówki, udało się jednak ją odwrócić w najważniejszym momencie na naszą korzyść. To był ten kluczowy moment. Czwartego seta od samego początku mieliśmy pod kontrolą. Troszkę złość w nas się wyzwoliła i nie pozwoliliśmy Słoweńcom na zbyt wiele” – komentował Mateusz Bieniek i dodał: „To nie jest już pierwszy mecz, który w taki sposób rozgrywamy, że wygrywamy wysoko i nagle coś się zacina i mamy nerwową końcówkę. Już przegrywaliśmy takie sety. Nie możemy sobie na to pozwalać”. W czwartej i jak się okazało ostatniej odsłonie meczu, Polacy nie dali szans rywalom i pokonali ich 25:13, obejmując prowadzenie już na początku seta. Duża w tym zasługa miedzy innymi Mateusza Bieńka, który świetnie spisywał się wtedy w polu zagrywki. Polski środkowy na początku partii nieprzyjemnie dostał w twarz piłką. „Ja się nie zdenerwowałem tym, że Gasparini trafił mnie w nos, tylko tym, że nie przeprosił. Nie toleruję takiego zachowania, moim zdaniem jest to chamskie – dostali nauczkę” – wyjaśnił Bieniek.

 

 

Cel jest jeden

 

Mateusz Bieniek nie ukrywa także po co do Bułgarii przyjechała cała drużyna. Po długim i męczącym sezonie biało-czerwoni mają nadzieję na medal: „To jest ostatni turniej i chcemy zakończyć ten sezon medalem, nie myślimy o tym zmęczeniu, bo na regeneracje jeszcze przyjdzie czas”. Jutro Polaków czeka ostatni mecz grupowy. Ich rywalem będą Białorusini, którzy do tej pory nie wygrali w Warnie ani jednego seta.

 

 

 

Z Warny Olga Chmielowska (Czas Siatkówki)

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY