Mateusz Bieniek: „Czas jest naszym sprzymierzeńcem”

Mateusz Bieniek: „Czas jest naszym sprzymierzeńcem”

2
0
PODZIEL SIĘ

PGE Skra po czterosetowym meczu musiała uznać wyższość Aluron CMC. Spotkanie miało wyrównany przebieg, a o losach poszczególnych setów decydowała gra na przewagi, gdzie więcej koncentracji zachowywali Jurajscy Rycerze. „Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdzie jest gra na przewagi w końcówce, bo wtedy pojawiają się zbędne nerwy” – powiedział po meczu Mateusz Bieniek.

 

Przed tygodniem PGE Skra Bełchatów pokonała Cuprum Lubin, ale zwycięstwo nie przyszło wtedy łatwo, ponieważ lubinianie postawili im trudne warunki. Natomiast zawiercianie ulegli po tie-beraku Jastrzębskiemu Węglowi, pokazując dobrą dyspozycję, co zapowiadało wyrównany mecz między PGE Skrą a Aluron CMC. Tak też było, ponieważ od pierwszych piłek w Bełchatowie byliśmy świadkami emocjonujących wymian i gry na przewagi, gdzie o losie poszczególnych setów decydowały pojedyncze akcje. „Wiedzieliśmy, że będzie to ciężkie spotkanie, ponieważ zawiercianie są naprawdę dobrym zespołem. Szkoda tych straconych trzech punktów, ale był to bardzo wyrównany mecz. Tak naprawdę w każdym secie zaważyła jedna lub dwie piłki. Szkoda straconych punktów, ale mamy materiał do analizy i wiemy co musimy poprawić żeby wygrywać” – powiedział Mateusz Bieniek. W decydujących momentach nie bez znaczenia pozostawała dyspozycja w polu zagrywki, gdzie bełchatowianie popełnili aż osiemnaście błędów, przy czterech asach serwisowych. Dodatkowo w tym elemencie lepiej prezentowali się zawiercianie, których zagrywki utrudniały gospodarzom rozgrywanie swoich akcji. „Mamy jeszcze spore rezerwy w zagrywce. Na pewno zdobycz punktów z pola serwisowego w stosunku do błędów jest bardzo niezadawalająca i nad tym też musimy popracować” – dodaje środkowy PGE Skry Bełchatów

 

Choć w każdym z setów bełchatowianie budowali kilkupunktową zaliczkę, to poza pierwszym wygranym setem, nie zdołali jej utrzymać. Choć oba zespoły wybroniły bardzo dużo piłek to więcej korzyści mieli zawodnicy Aluron CMC Warty Zawiercie, natomiast w wyrównanych fragmentach gry po bełchatowskiej stronie siatki zabrakło cierpliwości i konsekwencji. „Wydaje mi się, że zabrakło nam konsekwencji. Mieliśmy dwa razy, bodajże w trzecim i czwartym secie, po trzy lub cztery punkty przewagi co powodowało rozluźnienie, a zawiercianie cierpliwie nas doganiali. Jeśli mamy taką przewagę to musimy utrzymywać koncentrację i cisnąć przeciwnika tak by dokładać kolejne punkty. Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdzie jest gra na przewagi w końcówce, bo wtedy pojawiają się zbędne nerwy” – ocenił Mateusz Bieniek. 

 

W trzeciej kolejce sezonu 2020/2021 podopieczni Michała Mieszko Gogola zmierzą się z Grupą Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, która już przed sezonem pokazywała wysoką dyspozycję. Jak podkreślają sami zawodnicy PGE Skry Bełchatów, ich forma jest jeszcze daleka od tej optymalnej i mecz przeciwko kędzierzynianom będzie bardzo trudny, dlatego w nadchodzącym tygodniu bełchatowianie skupią się na spokojnym treningu i analizie ostatnich meczów, a wszystko po to by jak najlepiej przygotować się do tego spotkania. „Żeby wygrać  z ZAKSĄ, która jest w takiej formie w jakiej obecnie jest, to musimy zagrać o niebo lepiej w każdym elemencie. Kędzierzynianie już na Superpucharze pokazali nam, że są w wysokiej dyspozycji i ciągle to utrzymują, a my ciągle tej dyspozycji szukamy. Wydaje mi się, że czas jest naszym sprzymierzeńcem i z każdym tygodniem będzie coraz lepiej” – zakończył Mateusz Bieniek.

 

 

 

Z Mateuszem Bieńkiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY