Matchball tygodnia: Tydzień rozwiązania zagadek

Matchball tygodnia: Tydzień rozwiązania zagadek

47
0
PODZIEL SIĘ

Odkąd dotarła do nas wiadomość o tym, że przyszłość Stoczni Szczecin wisi na włosku, a kolejni zawodnicy rozwiązują kontrakty, wszyscy zastanawiali się nie tylko nad tym, co dalej z klubem. Największe poruszenie budziło pytanie: gdzie zagra Bartosz Kurek. Otóż już pod koniec minionego tygodnia rozstrzygnęła się ta zagadka: MVP mistrzostw świata zagra w ONICO Warszawa.

 

Nowe wyzwania

 

I właśnie od tej wiadomości, pozwolicie że rozpocznę. W czwartek późnym wieczorem rozstrzygnęła się sprawa przyszłości klubowej Bartosza Kurka. Atakujący, który dokładnie tydzień wcześniej pożegnał się z ekipą Stoczni Szczecin, najbliższy sezon dokończy w zespole ONICO Warszawa, o czym pisaliśmy TUTAJ. To z pewnością bardzo duże wzmocnienie dla tego zespołu, ale warto podkreślić, że obecnie najlepszy zawodnik ostatnich mistrzostw świata to w klubie ze stolicy czwarty gracz na pozycji atakującego. Jednak Bartosz Kurek to nie jedyny były siatkarz Stoczni Szczecin, którego zdecydował się pozyskać zespół z Warszawy. W niedzielę klub poinformował, że również na pozycji przyjmującego pojawi się wzmocnienie, a będzie nim znany bardzo dobrze w PlusLidze Nikolay Penchev, o czym przeczytasz TUTAJ. Z tych transferów wynika, że rywalizacja na pozycji atakującego i przyjmującego będzie w Warszawie jeszcze większa. Bułgarski siatkarz to piąty przyjmujący w zespole, a przyjdzie mu rywalizować o miejsce w składzie z Bartoszem Kwolkiem, Piotrem Łukasikem, Mateuszem Janikowskim i Łukaszem Wiese.

 

… ale nie tylko stolica korzysta

 

Lukas Tichacek w minionym tygodniu dołączył do drużyny MKS-u Będzin, o czym pisaliśmy TUTAJ. Doświadczony rozgrywający zastąpi na tej pozycji Łukasza Kozuba, który z kolei przeszedł do Asseco Resovii Rzeszów, a o tym przeczytasz TUTAJ. Młody rozrywający w ekipie z Podkarpacia będzie występował do końca sezonu, gdyż klub zdecydował się na rozwiązanie kontraktu z Rafaelem Redwitzem. W tym nie ma nic dziwnego, bo w wyniku kontuzji Mateusza Masłowskiego, wszystkie manewry, które trener może wykonać, komplikuje limit obcokrajowców. Tutaj znowu kłania się pytanie o sens zagranicznego libero, kiedy w zespole są obcokrajowy na innych pozycjach, wnoszący sporo do gry zespołu. Zatem sytuacja, jaka powstała w Szczecinie dała pewną „furtkę” innym klubom, a trenerowi Gheorghe Cretu możliwość robienia zmian ze „spokojem” o limit zagranicznych graczy.

 

Co z tą Stocznią?

 

Pozostając w temacie Stoczni Szczecin, klub cały czas jakoś stara się walczyć o przetrwanie. W środę wydał spóźnione oświadczenie, bo miało być początkowo w poniedziałek, że w zespole zostało już tylko pięciu graczy, o czym przeczytasz TUTAJ. W wyniku wprowadzania planu naprawczego i braku wystarczającej liczby graczy szczecinianie wnioskowali o przełożenie meczu z Chemikiem Bydgoszcz, na co ekipa z Bydgoszczy wyraziła zrozumienie i zgodę. W piątek władze PLS wydały też swoje oświadczenie, w którym podany został deadline. Klub ze Szczecina ma czas do 14 grudnia, aby ten plan naprawczy wprowadzić w życie. Jeśli to nie zostanie spełnione, władze PLS rozpoczną procedurę wykluczenia zespołu, a o całym oświadczeniu przeczytasz TUTAJ. Mnie osobiście do tej pory nie mieści się w głowie, jak można było dopuścić do takiej sytuacji. To się odbija na całej siatkówce i zwyczajnie wystawia całej naszej lidze złą opinię w innych krajach. Naprawdę bardzo smutna sytuacja, ale jest to też w kwestiach „biznesowych” ważna lekcja dla innych.

 

Odrabianie i szybka regeneracja

 

Miniony tydzień dla wielu drużyn był jeszcze chwilą oddechu w przerwie z uwagi na Klubowe Mistrzostwa Świata. Dla innych zaś był to czas odrabiania zaległości. Zespół ONICO Warszawa w miniony wtorek podejmował drużynę GKS-u Katowice w zaległym meczu piątej kolejki. W pierwszym secie warszawianie cały czas gonili wynik i w rezultacie ta odsłona padła łupem katowiczan. Kolejne partie jednak to kontrola gospodarzy, a zwycięstwo za trzy punkty pozwoliło im awansować w tabeli na trzecią lokatę, zaś o przebiegu meczu przeczytasz TUTAJ. Czasu na odpoczynek nie było, bo już w piątek podopieczni trenera Stephane’a Antigi zagrali na wyjeździe z Treflem Gdańsk, z którym przez ostatni tydzień trenował nowy zawodnik stołecznej drużyny. W tym pojedynku również ta pierwsza partia nie poszła po myśli warszawian, jednak w kolejnych już wyraźnie kontrolowali grę, zaś o przebiegu meczu w Ergo Arenie przeczytasz TUTAJ. To zwycięstwo pozwoliło zatem zachować stołecznym graczom pozycję w tabeli, a aktualnie mają tyle samo „oczek”, co zespół Cerradu Czarnych Radom.

 

W sobotę odbyły się kolejne dwa spotkania dziesiątej kolejki Plusligi. Na początek drużyna Jastrzębskiego Węgla podejmowała ekipę Asseco Resovii Rzeszów. Po tym, co rzeszowianie zaprezentowali na Klubowych Mistrzostwach Świata, wiele osób zapewne myślało, że może klub z Rzeszowa jakoś się przełamał. Jednak sił ekipie z Podkarpacia wystarczyło na zwycięstwo tylko w drugiej odsłonie pojedynku. W pozostałych skuteczniejsi byli gospodarze, dopisując do tabeli komplet punktów, zaś o przebiegu meczu przeczytasz TUTAJ. W kolejnym sobotnim pojedynku ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmowała Aluron Virtu Wartę Zawiercie, która w tym sezonie prezentuje się z naprawdę dobrej strony. Chociaż zawiercianie podjęli walkę z wicemistrzami Polski, ostatecznie nie zdołali urwać przeciwnikom punktu, przegrywając po czterech setach, a o przebiegu pojedynku przeczytasz TUTAJ.

 

W niedziele natomiast PGE Skra Bełchatów, która na pewno nie będzie dobrze wspominała Klubowych Mistrzostw Świata, podejmowała ekipę Cerrad Czarnych Radom, cały czas aktualnego wicelidera tabeli. W pierwszym secie grę zdominowali radomianie, zaś w kolejnej partii do walki powrócili gospodarze. Nie obyło się jednak bez nieprzyjemnej sytuacji. Na początku czwartego seta Karol Kłos po wyskoku do bloku upadł na parkiet. Fatalnie to wyglądało. Środkowy nie był w stanie się podnieść, a z boiska znieśli go koledzy. Siatkarz opuścił halę i przeszedł badania, po których okazało się, że strach ma wielkie oczy, a sytuacja nie jest tak poważna, na jaką wyglądała – badania wykazały skręcony staw skokowy, a o tym przeczytasz TUTAJ. Kontuzja środkowego nie wybiła z rytmu jego kolegów, którzy po czwartym secie przypieczętowali zwycięstwo za trzy punkty, zaś o przebiegu spotkania przeczytasz TUTAJ. Kolejnym niedzielnym pojedynkiem było starcie Indykpolu AZS-u Olsztyn z ekipą Cuprum Lubin. Tutaj kibice mogli obserwować pięciosetową grę, ale jeśli chodzi o sam mecz, w moim odczuciu był po prostu… niecodzienny. Wysoka wygrana najpierw jednej drużyny, potem drugiej i w końcu tie-break. W piątej partii lepsi okazali się lubinianie, a o przebiegu meczu przeczytasz TUTAJ.

 

W poniedziałek rozegrano starcie pomiędzy ekipą MKS-u Będzin a zespołem GKS-u Katowice. Kibice byli świadkami naprawdę ciekawego pojedynku, gdzie sety kończyły się niewielkimi przewagami. Spotkanie zakończyło się po niezwykle emocjonującej grze na przewagi w tie-breaku. Więcej koncentracji zachowali katowiczanie, dopisując do tabeli dwa punkty, natomiast o przebiegu tego meczu przeczytasz TUTAJ.

 

Doniesienia zagraniczne

 

W minionym tygodniu rozegrano aż dwie kolejki niemieckiej Bundesligi. Właściwie jedna z nich tylko się zakończyła w tamtym tygodniu. Kolejne zwycięstwa zanotowały na swoim koncie ekip VFB Friedrichshafen oraz HYPO TIROL ALpenVolleys Haching. Ekipa Pawła Halaby pokonała kolejno zespół Berlin Recycling Volleys i WWK Volleys Herrshing, natomiast podopieczni trenera Vitala Heynena zwyciężyli z zespołami SWD powervolleys Düren oraz United Volleys Frankfurt.

 

Z podsumowaniem szóstej kolejki Bundesligi zapoznasz się TUTAJ, a siódmej TUTAJ

 

W Belgii rozgrywki są już na półmetku. W ten weekend rozegrano już dziewiątą kolejkę Ligi A, a w niej kolejne zwycięstwo zanotował zespół Lindemans Aalst z Polakami w składzie. Na czele tabeli po dziewięciu kolejkach utrzymuje się ekipa Greenyard Maaseik, z Robertem Wójcikiem w składzie, która w ostatnim meczu pokonała drużynę Knack Roeselare.

 

Z podsumowaniem dziewiątej kolejki Ligi A zapoznasz się TUTAJ

 

W lidze japońskiej Drużyna Panasonic Panthers w miniony weekend rozegrała dwa spotkania – jedno zwycięskie, drugie nie. W pierwszym pojedynku zespół kapitana reprezentacji Polski musiał uznać wyższość ekipy JT Thunders po czterech setach, a w meczu z ekipą JTEKT Stings zwyciężył w takim samym stosunku. W obu pojedynkach dobre występy zanotował Michał Kubiak.

 

Z podsumowaniem dwóch następnych kolejek ligi japońskiej zapoznasz się TUTAJ

 

W lidze włoskiej rozegrano już jedenastą rundę zmagań. Ekipa Sir Safety Perugia przegrała po czterech setach z zespołem Kioene Padova, a pięciosetowe starcie rozegrała drużyna Bartosza Bednorza, która ostatecznie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ze zwycięstw nie mogli się cieszyć Wojciech Włodarczyk, Damian Domagała, Michał Kędzierski i Karol Rawiak.

 

Z podsumowaniem jedenastej kolejki włoskiej Serie A zapoznasz się TUTAJ

 

Ciekawy tydzień? Jak najbardziej, a im bliżej końca pierwszej rundy fazy zasadniczej tym bardziej chyba. W tym tygodniu czekają nas aż dwie kolejki PlusLigi i być może trochę się już wyjaśni.

 

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY