Matchball tygodnia: Siatkówka nie znosi próżni

Matchball tygodnia: Siatkówka nie znosi próżni

18
0
PODZIEL SIĘ

Bardzo gorący tydzień przyniósł też gorące emocje zarówno z rynku transferowego, jak i z obozu reprezentacji Polski, która walczy w Lidze Narodów. Biało-czerwoni w ostatni weekend dopisali do tabeli kolejne dwa zwycięstwa i cenne punkty, a trener Vital Heynen po raz kolejny udowodnił, że jego wybory są trudne do przewidzenia, a zmiany to poniekąd jego znak rozpoznawczy.

 

Roszady w składzie

 

Reprezentacja Polski po inauguracji Ligi Narodów w Katowicach udała się do Chin, gdzie zmierzyła się kolejno z reprezentacją Francji, Bułgarii i z gospodarzami. W piątek kibice nastawiali się z pewnością na dość twardy mecz biało-czerwonych z ekipą Trójkolorowych, bo w końcu to są najpoważniejsi rywale mistrzów świata w sierpniowych kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Zaskoczenie było przede wszystkim na starcie, gdy trener ogłosił wyjściowy skład. Marcin Komenda, Tomasz Fornal, Norbert Huber, Piotr Łukasik, Michał Szalacha, Jakub Popiwczak i jedyny z, można już powiedzieć weteranów kadry, Dawid Konarski. Skład eksperymentalny to śmiały krok na reprezentację Francji, która mimo braku kilku podstawowych graczy ciągle jest bardzo mocnym zespołem. Śmiały krok, ale ja spojrzałabym na to jeszcze od strony budowania komfortu psychicznego u siatkarzy. Trener wypuszczając na boisko w większości niedoświadczonych reprezentacyjnie graczy dał im wyraźny kredyt zaufania i sygnał, że wierzy w nich. I powiem, że chociaż mecz przegrany, to naprawdę biało-czerwoni całkiem fajnie sobie radzili, a przede wszystkim nawiązali walkę z Francuzami, zaś przebieg tego meczu przypomnisz sobie TUTAJ. Ale pojedynek okazał się pechowy nie tylko ze względu na porażkę, ale też przez wzgląd na kontuzję. Swojego debiutu raczej najlepiej nie będzie wspominał Michał Szalacha, który doznał urazu, a jak się potem okazało złamał palec i nie zagra już do końca Ligi Narodów. Następnego dnia na mecz z reprezentacją Bułgarii szkoleniowiec desygnował do gry już tych bardziej doświadczonych graczy, a na gwiazdę wyrósł Bartosz Bednorz, lider drużyny. Warto też wspomnieć, że Polacy przed tym starciem mieli kłopoty żołądkowe, ale jak się okazało, nie zatrzymało ich to przed świetną grą i zgarnięciem kompletu punktów, zaś o przebiegu tego starcia przeczytasz TUTAJ. Na zakończenie rozgrywek zaś biało-czerwoni rozbili Chińczyków, o czym z kolei pisaliśmy TUTAJ. Ponownie z dobrej strony zaprezentował się m.in. Bartosz Bednorz, którego w ataku wspierali Dawid Konarski czy Mateusz Bieniek. Po dwóch weekendach biało-czerwoni mają na swoim koncie cztery zwycięstwa i jedenaście punktów, zatem plasują się na siódmym miejscu w tabeli. Szkoleniowiec testuje kolejnych graczy, którzy spłacają otrzymany od niego kredyt zaufania, a przynajmniej starają się to robić, co widać na boisku.

 

W pozostałych meczach drugiego weekendu zmagań również nie zabrakło ciekawych zdarzeń. Brazylijczycy i Bułgarzy przerwali zwycięskie serie odpowiednio Irańczyków i Francuzów. Canarinhos pozostają jedyną niepokonaną drużyną w tegorocznych rozgrywkach, a ich strata to tylko trzy punkty w meczach zakończonych po tie-breaku. Złą passę przerwali siatkarze reprezentacji Serbii, którzy w turnieju w Kanadzie pokonali najpierw kadrę Australii, a następnie gospodarzy – w obu przypadkach Serbowie wygrali po tie-breaku. Pierwsze zwycięstwa zapisali na swoim koncie Chińczycy, którzy wygrali po trzech setach z reprezentacją Bułgarii, a także Australijczycy, pokonując w takim samym stosunku setów reprezentację Niemiec. Podczas całego weekendu siedem spotkań zakończyło się po pięciu setach, zatem emocjonującej siatkówki nie brakowało, a o wszystkich wynikach drugiej kolejki Ligi Narodów pisaliśmy TUTAJ.

 

„Ósemka” zamiast „szóstki”

 

Władze Polskiej Ligi Siatkówki na spotkaniu z przedstawicielami klubów podjęły decyzję o zmianach w systemie rozgrywek. Najpoważniejszą zmianą jest to, że w fazie play-off zagra osiem drużyn, czyli nikt nie będzie miał zbyt długiej przerwy między kolejnymi meczami. Z jednej strony fakt, uniknie się dni prowadzących do utraty rytmu meczowego. Z drugiej jednak strony trochę się obawiam, że może to wpłynąć na postawę zespołów w czasie fazy zasadniczej, żeby nie było czasem złudnego „spokoju”, że wystarczy zrobić tyle, aby znaleźć się w „ósemce”, a potem ma być maksimum. Ale jednak patrząc na to obiektywnie, mamy w PlusLidze do czynienia z profesjonalnymi sportowcami, a każdy sportowiec chce wygrywać, zaś system jak zawsze ocenimy dopiero za rok. To też duże natężenie gry, ale można to rozpatrzeć w taki sposób, że może to będzie bodziec do tego, aby trenerzy częściej sięgali po zmienników, którzy czasami mają bardzo mało okazji do gry. Duże obawy wzbudza jednak to, że nie zostało nic postanowione w kierunku skrócenia sezonu ligowego. Zwiększona liczba drużyn w fazie play-off ma pomóc zachować rytm meczowy, ale to i tak w sumie nie zmienia nic w perspektywie zakończenia rozgrywek. Sezon potrwać ma jeszcze przez jakiś pierwszy tydzień maja i co? Znowu gonitwa, żeby zdążyć na rozgrywki reprezentacyjne i w międzyczasie zyskać trochę wolnego. Więcej na temat zmian w systemie rozgrywek pisaliśmy TUTAJ.

 

A jednak nie stolica

 

Już od dłuższego czasu spekulowało się na temat przyszłości klubowej Bartosza Kurka. Mówiło się o negocjacjach z ONICO Warszawa, potem słychać było głosy o wyjeździe do Włoch, aż wreszcie wyjaśniło się jedno: w przyszłym sezonie nie zobaczymy MVP ostatnich mistrzostw świata w barwach wicemistrza Polski. Bartosz Kurek, który do warszawskiego zespołu dołączył w grudniu, po tym jak rozwiązał kontrakt z pogrążoną w długach Stocznią Szczecin, był ważną postacią w stołecznej ekipie i w dużej mierze przyczynił się do bezpośredniego awansu warszawian do półfinału PlusLigi. W wyniku operacji kręgosłupa nie dokończył sezonu, a po tygodniach tzw. otwartej sprawy zdecydował się na podjęcie nowych wyzwań, zaś więcej pisaliśmy na ten temat TUTAJ. Na razie nie wiadomo oficjalnie, gdzie w przyszłym sezonie zagra najlepszy sportowiec Polski 2018 roku, ale wszystko powinno się wyjaśnić niebawem. Czy to dobra decyzja, biorąc pod uwagę przerwę w grze i treningach, a następnie powracanie do rytmu meczowego? Wszystko wyjdzie w praniu. Stabilizacja po takiej kontuzji byłaby dobra, ale czy lepsza, czy  gorsza – trudno jednoznacznie powiedzieć.

 

Włoski system i belgijski duet

 

Pozostając przy drużynie ONICO Warszawa, w minionym tygodniu władze stołecznego klubu przedstawiły osobę szkoleniowca wicemistrzów Polski. W kolejnym sezonie PlusLigi i w debiutanckich dla warszawian rozgrywkach Ligi Mistrzów zespół poprowadzi kolejny były selekcjoner reprezentacji Polski, Andrea Anastasi, o czym pisaliśmy TUTAJ. O tym, że Włoch stanie za sterami warszawskiego klubu słychać było już od jakiegoś czasu, więc zaskoczenia chyba nie było (na pewno nie było takiego zaskoczenie jak objęcie żeńskiego klubu przez trenera Sephane’a Antigę). Włoski szkoleniowiec, znany ze swojego temperamentu, będzie miał w klubie trochę łatwiej na starcie, bo z Gdańska do Warszawy przeniosło się trzech graczy: Piotr Nowakowski, Patryk Niemiec i Michał Kozłowski, a ponadto asystentem Andrei Anastasiego będzie Piotr Graban, zaś drugim trenerem został Karol Rędzioch – z obydwoma pracował w Treflu Gdańsk. Ale szkoleniowiec to nie jedyna nowa osoba, która pojawiła się w ostatnich dniach w stolicy. Do zespołu dołączyło także dwóch siatkarzy z Belgii. Na ataku zespół wzmocni Bram Van Den Dries, który już miał styczność z PlusLigą, gdyż w sezonie 2015/2016 występował w Indykpolu AZS-ie Olsztyn, a ostatni sezon spędził we francuskim Rennes Volley 35. Na przyjęciu zaś pomóc ma Igor Grobelny, który ostatnie rozgrywki spędził w ekipie Cuprum Lubin, a więcej o tych transferach pisaliśmy TUTAJ.

 

Stabilizacja w Zawierciu

 

Władze Aluronu Virtu Warty Zawiercie poinformowały o przedłużeniu kontraktu z dwoma zawodnikami. Na taki krok zdecydował się Michał Masny, który w minionym sezonie w Zawierciu był jedną z kluczowych postaci. W przyszłym sezonie również pomoże zawiercianom w walce o najwyższe cele, a więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ. Nowy kontrakt z czwartą drużyną minionych rozgrywek podpisał także Grzegorz Bociek. Atakujący do zawierciańskiej ekipy dołączył przed sezonem 2017/2018, a przygoda z zespołem będzie trwała jeszcze przez następny sezon, zaś pisaliśmy o tym TUTAJ.

 

Z Włoch do Polski

 

Nowym rozgrywającym Cerradu Czarnych Radom został Michał Kędzierski, który w Radomiu rozpoczynał swoją przygodę z profesjonalną siatkówką. Najpierw występował w drużynie w latach 2013-2015, a następnie w sezonie 2016/2017. Ostatni sezon młody rozgrywający spędził we Włoszech, gdzie bronił barw drużyny Agros Volley Sora, a teraz zdecydował się na kolejne wyzwania w Polsce. Przypomnijmy, że radomianie ostatni sezon zakończyli na piątym miejscu, a w kolejnych rozgrywkach z pewnością będą chcieli poprawić ten wynik. Więcej o transferze Michała Kędzierskiego pisaliśmy TUTAJ.

 

Budowa zakończona

 

Asseco Resovia Rzeszów zamknęła skład na kolejne rozgrywki. Ostatnim graczem, który ma wzmocnić rzeszowski zespół i pomóc mu w powrocie na szczyt, jest kanadyjski przyjmujący, Nicholas Hoag. Kanadyjczyk ostatnie miesiące spędził we włoskim Sir Safety Conad Perugia, gdzie przeniósł się po upadku Stoczni Szczecin. Umowa będzie obowiązywała przez rok, a więcej o tym transferze pisaliśmy TUTAJ.

 

Debiut szkoleniowy i młodość na rozegraniu

 

Władze Trefla Gdańsk również nie zwalniają tempa w budowaniu składu na kolejny sezon. W minionym tygodniu ogłoszono nowego szkoleniowca gdańskiej drużyny. Za sterami ekipy z Trójmiasta stanie Michał Winiarski, który do tej pory pełnił funkcję drugiego szkoleniowca u boku Roberto Piazzy w PGE Skrze Bełchatów. Teraz nadszedł czas na wyzwanie związane z samodzielną pracą trenerską, ale jakoś jestem o to spokojna, bo wszyscy wiemy, jakim doświadczeniem siatkarskim odznacza się mistrz świata z 2014 roku, więc pozostaje tylko przełożyć tę wiedzę na praktykę trenerską, poza tym ma już dwuletnie doświadczenie w sztabie szkoleniowym, a więcej na temat tego transferu pisaliśmy TUTAJ. Jednym z nowych podopieczny Michała Winiarskiego został w minionym tygodniu mistrz świata juniorów, Łukasz Kozub. Rozgrywający ostatnie miesiące spędził w barwach Asseco Resovii Rzeszów, gdzie w trakcie sezonu 2018/2019 przeniósł się z MKS-u Będzin, zaś więcej na temat transferu młodego siatkarza pisaliśmy TUTAJ.

 

Mistrzowie Polski na pomoc

 

W ubiegłym tygodniu ekipa Chemika Bydgoszcz pozyskała trzech nowych siatkarzy. W przyszłym sezonie o poprawę wyniku bydgoskiej drużyny będą walczyć m.in. dwaj tegoroczni mistrzowie Polski: środkowy Tomasz Kalembka i libero Kamil Szymura, o czym pisaliśmy TUTAJ. Przeniesienie z ZAKSY Kędzierzyn-Koźle do klubu z Bydgoszczy to dobry krok, zwłaszcza dla młodego libero. Wiadomo, że w takich klubach, które nie mają w swoich celach walki o najwyższe trofea, szansa na rozwój poprzez praktykę jest dużo większa. Nowym graczem ekipy z Bydgoszczy jest także Janusz Gałązka, który minione kilka miesięcy spędził w barwach I-ligowego KPS-u Siedlce, do którego przeniósł się po upadku Stoczni Szczecin, a więcej na temat jego transferu pisaliśmy TUTAJ.

 

Młodość na środku siatki

 

Władze GKS-u Katowice w ubiegłym tygodniu poinformowały o nowym środkowym zespołu. Na tej pozycji drużynie ma pomóc dziewiętnastoletni Kamil Drzazga, który wyróżnia się swoim wzrostem i talentem. Z katowickim zespołem związał się kontraktem, który będzie obowiązywał do 2022 roku, a więcej na temat transferu młodego środkowego pisaliśmy TUTAJ.

 

Amerykańskie wzmocnienie beniaminka

 

Po wzmocnienie zagraniczne sięgnął też zespół MKS Ślepsk Malow Suwałki, który w przyszłym sezonie zadebiutuje w rozgrywkach PlusLigi. Władze zespołu poinformowały o zakontraktowaniu amerykańskiego rozgrywającego, Joshua Tuaniga, który w ubiegłym roku otrzymał powołanie do reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Umowa Amerykanina będzie obowiązywała przez najbliższy sezon, a więcej na temat tego transferu pisaliśmy TUTAJ.

 

To był naprawdę emocjonujący tydzień, w którym chyba jednak na pierwszy plan wysunęła się Liga Narodów. Teraz reprezentacja Polski przenosi się na naprawdę gorący teren. Już w piątek mistrzowie świata rozpoczną zmagania w turnieju w Iranie, gdzie oprócz gospodarzy zagrają z Rosjanami i Kanadyjczykami.

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY