Matchball tygodnia: Siatkarski rollercoaster, czyli liga jakiej wszyscy chcieliśmy

Matchball tygodnia: Siatkarski rollercoaster, czyli liga jakiej wszyscy chcieliśmy

219
0
PODZIEL SIĘ

Czasem mam wrażenie, że rollercoaster to chwilami za mało powiedziane, bo to, co się dzieje na ostatnie mecze przed końcem rundy zasadniczej, to po prostu eksplozja. Przed tą kolejką było wiadomo, że do końca nic się nie rozjaśni, ale ta pokazała, że nawet nie idzie w kierunku rozstrzygnięcia tego, kto będzie grał w fazie play-off.

 

Strach przed legendą?

 

W piątek sytuację w tabeli skomplikowali sobie siatkarze Jastrzębskiego Węgla, tracąc cenne dwa punkty. Po tie-breaku przegrali z ekipą Stocznia Szczecin, która w minionym tygodniu powróciła do dawnej nazwy (o tym pisaliśmy TUTAJ). Jastrzębianie wywieźli ze Szczecina jedno „oczko” i aktualnie mają na swoim koncie pięćdziesiąt cztery punkty, tyle samo, co zespół ONICO Warszawa, Indykpol AZS Olsztyn i Asseco Resovia Rzeszów, która w niedziele pokonała ekipę MKS-u Będzin (o przebiegu tego meczu przeczytasz TUTAJ). Do końca rundy pozostała już tylko jedna kolejka i wszystko wskazuje na to, że o grze wśród sześciu najlepszych drużyn będą decydowały szczegóły.

 

Zobacz, jak wyglądał mecz w Szczecinie

 

Trudne sytuacje to już chyba ich specjalność

 

W sobotę doszło do spotkania określanego „meczem kolejki”. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która jest pewna zwycięstwa w rundzie zasadniczej, podejmowała ekipę Trefla Gdańsk, która z kolei zapewniła sobie trzecią lokatę. Kędzierzynianie wystąpili w tym meczu w rezerwowym zestawieniu. W pierwszych dwóch setach drużyna mistrza Polski nie pozostawiła złudzeń co do tego, kto rozdaje karty. Po dziesięciominutowej przerwie do walki powrócili jednak gdańszczanie, odwracając po raz kolejny w tym sezonie losy pojedynku. Można powiedzieć o nich, że w tym roku są mistrzami „piekielnych sytuacji”, a jeśli już znajdą się w piekle, nie zostaną tam zbyt długo, natychmiast odbijając się w górę. Tym samym wywieźli z Kędzierzyna-Koźla dwa punkty i czternaste z rzędu zwycięstwo. Co do meczu troszkę można było postrzegać go jako swego rodzaju „mecz przyjaźni” z uwagi na to, że oba zespoły były pewne swojego miejsca w rankingu, ale przecież z drugiej strony są jeszcze inne cele przyświecające sportowcom, a gra się zawsze o zwycięstwo, chociażby stawką miała być przysłowiowa pietruszka.

 

Przypomnij sobie, jak wyglądał pojedynek w Kędzierzynie-Koźlu

 

Komplikacje olsztynian

 

Emocji nie zabrakło również w meczu GKS-u Katowice przeciwko ekipie Indykpolu AZS-u Olsztyn. Po zwycięstwie olsztynian nad zespołem ONICO Warszawa w poprzedniej kolejce nie ulegało wątpliwości, kto jest faworytem spotkania w Szopienicach. Ale, że siatkówka jest siatkówką, odwróciła sytuację i po raz kolejny utarła niektórym nosa. Pierwsze dwa sety w tym starciu padły łupem katowiczan, którzy wykorzystali trudny początek rywali. W kolejnych setach już do walki powrócili olsztynianie, odwracając losy meczu. Dopisali do tabeli dwa punkty, choć ich sytuacja również nieco się skomplikowała. Jednak są w o tyle korzystniejszym położeniu, że mają wygranych osiemnaście spotkań, czyli o jedno więcej niż jastrzębianie.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegał pojedynek w Szopienicach

 

Pewność niepewna

 

Gracze ONICO Warszawa zwycięstwem nad ekipą Cuprum Lubin mogli sobie zagwarantować już grę w najlepszej szóstce PlusLigi. Stało się jednak inaczej i można powiedzieć, że kolejny zespół lubi sobie komplikować życie. Warszawianie w starciu z ekipą z Lubina zdołali ugrać tylko jedną partię, nie zdobywając żadnego punktu. Tragedii nie ma, ale kolorowo też nie jest. Wracając jednak do samego pojedynku w pierwszym secie lubinianie kontrolowali grę, a w drugiej partii byli górą po wyrównanej końcówce. W trzecim secie wyraźnie do gry powrócili Warszawianie, wygrywając z przewagą dwunastu punktów. Czwarta odsłona w końcówce należała do lubinian, a nie do zatrzymania wydawał być Łukasz Kaczmarek. Warszawianie po tej porażce muszą zwyciężyć w Radomiu. Sytuacja o tyle nieciekawa, że w radomskiej hali wszystkim drużynom gra się trudno.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegał mecz na Torwarze

 

Z nieba do piekła i z powrotem

 

Tak można określić pierwszy mecz w walce o awans do Finla Four Ligi Mistrzów pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle a zespołem VFB Friedrichshafen.  To starcie od początku zapowiadało się niezwykle emocjonująco nie tylko dlatego, że mistrzowie Polski mieli grać przeciwko drużynie nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Wicemistrzowie Niemiec byli niepokonani od trzydziestu siedmiu spotkań z rzędu. Kędzierzynianie stanęli więc przed szansą przerwania tej długiej i naprawdę imponującej serii niemieckiego zespołu. Stanęli przed szansą i ją wykorzystali. Po dwóch setach, w których kontroli nad grą nie tracili mistrzowie Polski, zanosiło się na szybkie trzysetowe zwycięstwo i bardzo duży krok w stronę awansu. W siatkówce jednak, jak już nie raz się przekonaliśmy, nie ma sytuacji nie do naprawienia. W trzecim secie do walki powrócili Niemcy, zwyciężając w dwóch kolejnych odsłonach. Wiele krwi kędzierzynianom napsuł Athanasios Protopsaltis, który zdobył dla zespołu osiemnaście punktów. Swoje dołożył też polski atakujący Bartłomiej Bołądź – lider niemieckiej drużyny, zdobywca dwudziestu punktów. Co więcej, w tie-breaku wicemistrzowie Niemiec prowadzili już 11:7, ale dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Tak też było! Mistrzowie Polski zdobyli sześć punktów z rzędu i ostatecznie rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Prawdziwy dreszczowiec, ale na takie mecze właśnie wszyscy czekamy. We wtorek siatkarze z Kędzierzyna-Koźla rozegrają rewanżowe spotkanie z niemiecką ekipą. Zrobili krok  w stronę awansu do Final Four, ale jeszcze trzeba wygrać pojedynek we Friedrichshafen, a to nie będzie łatwe.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegał pierwszy pojedynek kędzierzynian w walce o Final Four

 

Polskie akcenty w innych pucharach

 

W walce o Puchar CEV nie ma już polskiego zespołu, ale biało-czerwony akcent pozostał. W minionym tygodniu ekipa Ziraat Bankasi Ankara zmierzyła się w finale walki o to europejskie trofeum z zespołem Belogorie Belgorod. Siatkarze rosyjskiego zespołu od początku narzucili swój rytm gry. Zespół Dawida Konarskiego i Bartosza Kurka nie mógł znaleźć sposobu na rywali, przegrywając szybko po trzech setach.

 

Zobacz, jak wyglądał pierwszy finałowy pojedynek o Puchar CEV

 

W rywalizacji o Puchar Challenge również nie zabrakło polskiego akcentu. W pierwszym meczu finałowym drużyna Bunge Ravenna po czterech setach pokonała ekipę Olympiacos Piraeus. Mecz dostarczył kibicom wrażeń, ale zespół Fabiana Drzyzgi zdołał ugrać tylko jedną partię. Po czterech setach zwyciężyła włoska ekipa, a drużyna z Grecji będzie szukał szans w meczu rewanżowym na własnym boisku.

 

Zobacz, jak wyglądał pierwszy mecz finałowy w walce o Puchar Challenge

 

Karuzela transferowa

 

Sezon zbliża się do końca, to i rynek transferowy powoli się rusza. Na razie tylko w kwestiach przedłużania umów, ale to już tylko kwestia czasu, aż machina pójdzie w ruch na dobre. W minionym tygodniu dotarła do nas wiadomość o przedłużeniu kontraktu przez Dejana Vinčića z ekipą Cerradu Czarnych Radom. Słoweński rozgrywający będzie bronił barw radomskiej drużyny przez następne dwa sezony.

 

Zobacz, co pisaliśmy na temat przedłużenia umowy przez Dejana Vinčića

 

Z Katowic natomiast dotarły informacje o dwóch przedłużeniach umów. Włodarze GKS-u Katowice zdecydowały się podpisać nowe umowy z Maciejem Fijałkiem oraz Bartoszem Mariańskim. Rozgrywający katowickiej drużyny będzie reprezentował jej barwy przez kolejny rok. Taki sam okres, ale z opcją przedłużenia, dotyczy Bartosza Mariańskiego.

 

Zobacz, co pisaliśmy na temat przedłużenia kontraktu przez Macieja Fijałka oraz Bartosza Mariańskiego

 

Nowym zawodnikiem zaś może się pochwalić drużyna ONICO Warszawa. W minionym tygodniu władze warszawskiego zespołu poinformowały o pozyskaniu Mateusza Janikowskiego. Młody przyjmujący z rocznika 1999 będzie reprezentował barwy Stołecznej drużyny przez najbliższe dwa sezony.

 

Zobacz, co pisaliśmy o nowym przyjmującym warszawian

 

Polska górą

 

Już od dawna wiadomo było, że kolejne Klubowe Mistrzostwa Świata odbędą się w Polsce. To spore wyróżnienie dla naszego kraju, ale przecież Polska nie raz zasłużyła na nie, prawda? W minionym tygodniu poznaliśmy termin rozgrywania turnieju, który w tym roku odbędzie się wcześniej, bo wystartuje już 26 listopada, a zakończy się 2 grudnia. Póki co nie podano jeszcze miast-gospodarzy, ale myślę, że i tego się wkrótce dowiemy. Kolejna okazja do popularyzacji sportu, a dla kibiców do przeżycia niesamowitych wrażeń przy siatkówce na najwyższym światowym poziomie. Miałam przyjemność być w ubiegłym roku na dwóch meczach w Łodzi i naprawdę atmosfera super, jak zawsze na meczach siatkówki. Jedyne, czego mi brakowało, to zbyt małej, w porównaniu do wielkości hali, liczby osób.

 

Zobacz, co pisaliśmy na temat kolejnych Klubowych Mistrzostw Świata w Polsce

 

Polak ze złotem

 

Drużyna UPCN San Juan Voley sięgnęła po mistrzostwo Argentyny. W ostatnich dwóch meczach nie pozostawiła złudzeń ekipie Personal Bolivar, zwyciężając dwukrotnie po trzech setach. Zbigniew Bartman po raz kolejny zanotował bardzo dobre występy w meczach.

 

Zapoznaj się z podsumowaniem decydujących pojedynków finałowej rywalizacji w Argentynie

 

Puchar Grecji w rękach Polaka

 

Fabian Drzyzga razem ze swoim zespołem, Olympiacos Piraeus, zdobył Puchar kraju. W walce o to trofeum pokonał najpierw w półfinale ekipę Foinikas Syroy po trzech setach, a w finale w takim samym stosunku setów zwyciężył z drużyną Ethnikos Alexandroupolis. Dla drużyny polskiego rozgrywającego to trofeum to potwierdzenie dobrej dyspozycji w tym sezonie, w którym zakończył rundę zasadniczą bez porażki.

 

Przeczytaj, co pisaliśmy na temat wywalczenia Pucharu Grecji przez ekipę Olympiacos Piraeus

 

Dwukrotny nokaut na mistrzach

 

W lidze belgijskiej cały czas trwa walka w rundzie zwycięzców. W weekend została rozegrana już czwarta kolejka spotkań, a niepokonana pozostaje w dalszym ciągu ekipa Noliko Maasek, która po raz kolejny w sobotę pokonała aktualnych mistrzów kraju.

Wystartowała także rywalizacja w rundzie przegranych. W pierwszej kolejce zwycięstwa odniosły zespoły Haasrode Leuven i Prefaxis Menen. W drugiej kolejce doszło do spotkania dwóch zwycięskich zespołów, z którego zwycięsko wyszli gracze z Leuven, obejmując prowadzenie w tabeli.

 

Zapoznaj się z podsumowanie ostatnich meczów w rundzie zwycięzców i pierwszych oraz drugich starć w rundzie przegranych

 

Niemieckie półfinały

 

W Bundeslidze poznaliśmy w niedzielę wszystkie drużyny, które zmierzą się w półfinale walki o mistrzostwo Niemiec. Do ekipy VfB Friedrichshafen, która awans zapewniła sobie w Wielką Sobotę, dołączył zespół Berlin Recycling Volleys, United Volleys Rhein-Main oraz HYPO TIROL Alpen Volleys Haching. W walce półfinałowej, która wystartuje już w najbliższą sobotę zmierzą się ze sobą dwie ekipy z Polakami w składzie: VfB Friedrichshafen z Bartłomiejem Bołądziem oraz HYPO TIROL AlpeVolleys  Haching z Bartoszem Pietruczukiem. Zapowiada się zatem „bratobójczy” pojedynek.

 

Zapoznaj się z podsumowaniem ostatnich meczów ćwierćfinałowych w lidze niemieckiej

 

Włoskie przełamania

 

A we włoskiej Serie A półfinały już trwają. W ten weekend zostały rozegrane kolejne, już trzecie, starcia w półfinałowej rywalizacji o mistrzostwo Włoch. Tym razem zwycięsko wyszły ekipy Cucine Lube Civitanova i Sir Safety Perugia, odzyskując prowadzenie w rywalizacji.

 

Zapoznaj się z podsumowaniem trzeciej kolejki spotkań półfinałowej rywalizacji w Serie A

 

Takich emocji na koniec ligi ja osobiście nie pamiętam. Na razie pewne udziału w „szóstce” są tylko trzy zespoły. Po tym weekendzie wypadli z niej siatkarze Jastrzębskiego Węgla, ale tylko dlatego, że mają jedno wygrane spotkanie mniej. O ile warszawianie swoją przyszłość poznają już w piątek, o tyle pozostałe drużyny o swoim losie rozstrzygną w niedzielę. To będzie najgorętszy weekend w sezonie!

 

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY