Matchball tygodnia: Piętnaście – weekend pod znakiem tej liczby

Matchball tygodnia: Piętnaście – weekend pod znakiem tej liczby

33
0
PODZIEL SIĘ

Piętnaście – tyle setów reprezentacja Polski rozegrała w Mediolanie. Każdy z trzech meczów czwartego weekendu Ligi Narodów zakończył się po tie-breaku, a z nich zwycięsko wychodzili biało-czerwoni. Można by powiedzieć, że zyskali nowy przydomek – mistrzowie tie-breaków, a na miano mistrzowskiego z pewnością zasługuje pięciosetowy mecz przeciwko reprezentacji Włoch i walka biało-czerwonych.

 

Grania nie brakowało

 

Reprezentacja Polski w ten weekend zadbała o dostarczenie nam wielu wrażeń, a momentami solidnego sprawdzianu wytrzymałościowego. W Mediolanie podopieczni trenera Vitala Heynena rozegrali trzy pięciosetowe spotkania, a najważniejsze, że wyszli z nich zwycięsko, bo w końcu zwycięstwa się liczą w pierwszej kolejności. Na początek zmierzyli się z Argentyńczykami i wydawało się, że dość szybko dopiszą do tabeli kolejne zwycięstwo. Wygrali pierwsze dwa sety, ale w kolejnych skuteczniejsi byli już Argentyńczycy. Doprowadzili do piątego seta i chyba wielu zapaliła się w głowie lampka z popularnym powiedzeniem, że „kto, prowadząc dwa do zera nie wygrywa trzy do zera…”. Nasi siatkarze jednak lubią tzw. niestandardowe rozwiązania i po emocjonującym tie-breaku, gdzie widać było dużą determinację, przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść, a o tym meczu pisaliśmy TUTAJ. W sobotę na naszych reprezentantów czekali Serbowie, którzy również w rozgrywkach grają odmienionym składem. To spotkanie miało już nieco inny przebieg, który można porównać do odbijania piłki – raz seta wygrywali jedni, raz drudzy. Najbardziej emocjonujący był pierwszy set, gdzie determinacja drużyn była zauważalna od początku. Tie-break tym razem przebiegł spokojniej, a Polacy dopisali do tabeli kolejne cenne zwycięstwo, zaś przebieg tego starcia przypomnisz sobie TUTAJ. Mecz z Włochami natomiast mogłabym śmiało nazwać wisienką na torcie, choć momentami gra pozostawiała trochę do życzenia. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo i walka do końca. Wszystkie pomyłki czy stracone serie wynagrodził tie-break, który zostanie zapisany w historii pod względem swojej długości. Jako pierwsi ten dwudziesty piąty punkt zdobyli biało-czerwoni, o czym pisaliśmy TUTAJ i cały czas są w grze o wyjazd na Final Six. Obecnie zajmują szóste miejsce w tabeli, mając tyle samo zwycięstw, co Włosi. Wracając jednak do samego starcia, chyba nie jeden kibic nie mógł spokojnie usiedzieć na miejscu podczas kolejnych piłek meczowych najpierw dla Polaków, potem dla Włochów, a potem znowu dla Polaków. Dramaturgia tego spotkania, ale też dwóch poprzednich, pozwoliła zwrócić uwagę na kilku graczy, którzy po raz kolejny dali trenerowi jasny sygnał, że cały czas walczą o miejsce na docelową imprezę sezonu. W meczu z Argentyńczykami liderem był Aleksander Śliwka, ale z dobrej strony zaprezentował się także Bartosz Kwolek, który z kolei był liderem w meczu z reprezentacją Serbii. W meczu z gospodarzami wspomniany wcześniej Aleksander Śliwka był drugim najlepiej punktującym graczem zespołu, zaraz za Maciejem Muzajem (atakujący zdobył o pięć punktów więcej). We Włoszech dobrze zaprezentowali się także środkowi. Szczerze powiedziawszy cieszę się, że nie ja muszę wybierać skład na kolejne imprezy. Przed nami jeszcze jeden turniej i ostatnia szansa na zaprezentowanie swoich możliwości i przekonanie do siebie trenera.

 

Wymiana lidera

 

Jeśli chodzi o pozostałe mecze, należy wspomnieć o kolejnym „dobrym geście” ze strony reprezentacji Argentyny. Włosi mieli nad biało-czerwonymi przewagę jednego wygranego spotkania, zaś po tym weekendzie w tej kwestii można powiedzieć, że Polacy są „na czysto”. Argentyńczycy w sobotę po czterech setach pokonali kadrę Italii, dzięki czemu teraz wszystko jest nieco „prostsze”. Oczywiście Polacy cały czas muszą kroczyć zwycięską ścieżką, a przy tym liczyć na korzystne dla siebie wyniki meczów z udziałem Włochów. Warto jednak wspomnieć, że podopieczni trenera Vitala Heynena na turnieju w Niemczech zmierzą się także z Portugalczykami i Japończykami – teoretycznie łatwiejsi rywale, a z pewnością w zasięgu biało-czerwonych, zaś Włosi udają się na turniej do Brazylii, a tam zagrają też z Francuzami oraz z Kanadyjczykami, którzy w tym sezonie już nie jednej ekipie postawili opór. Wracając do wydarzeń z czwartego weekendu zmagań, nastąpiła zmiana na pozycji lidera tabeli. Reprezentacja Iranu straciła pierwszą lokatę po porażce z Francuzami, a na czołową pozycję w rankingu wysunęli się Brazylijczycy, którzy wygrali wszystkie trzy spotkania w turnieju w Brazylii. Komplet zwycięstw dopisali też do tabeli wspomniani wcześniej Francuzi, a także Kanadyjczycy, zaś z wynikami pozostałych starć zapoznasz się TUTAJ.

 

Stabilność w modzie

 

Drużyna Aluronu Virtu Warty Zawiercie kroczy sprawdzonym śladem stabilności składu i zgrania. W minionym tygodniu władze zawierciańskiego klubu przedłużyły kontrakty z kolejnymi dwoma siatkarzami. Na kolejny sezon w Zawierciu pozostaje Krzysztof Andrzejewski, o czym pisaliśmy TUTAJ, a także Łukasz Swodczyk, a o tym z kolei przeczytasz TUTAJ. Obaj gracze w ostatnim sezonie nie otrzymywali zbyt wielu szans do zaprezentowania się na boisku, ale kiedy trzeba było, pomagali drużynie.

 

Młodość na przyjęciu

 

Nowego gracza pozyskali włodarze Cerradu Czarnych Radom. W poniedziałek poinformowali o zakontraktowaniu nowego przyjmującego, a został nim Bartosz Firszt. Młody siatkarz ma na swoim koncie doświadczenie treningowe z mistrzem Włoch, Cucine Lube Civitanova, do którego dołączył w okresie przygotowawczym przed poprzednim sezonem. W radomskim zespole spędzi najbliższy sezon i będzie walczył z nim o jak najlepszy wynik w rozgrywkach, a więcej o jego transferze pisaliśmy TUTAJ.

 

Koniec budowy w Katowicach

 

Władze GKS-u Katowice w poniedziałek zakończyły kompletowanie składu na sezon 2019/2020. W minionym tygodniu klub „uzupełnił” pozycję libero, pozyskując znanego w Polsce Amerykanina. Na powrót do Plusligi zdecydował się Dustin Watten, o czym pisaliśmy TUTAJ. Amerykański siatkarz wcześniej występował w zespole Cerradu Czarnych Radom, a ostatni sezon spędził w ekipie Berlin Recycling Volleys, z którym zdobył mistrzostwo Niemiec. Teraz o jak najlepszy wynik będzie walczył z drużyną z Katowic, a jego kontrakt będzie obowiązywał przez dwa lata. Skład zamknęło zaś pozyskanie Kamila Kwasowskiego, o czym pisaliśmy TUTAJ. Przyjmujący ostatnie dwa sezony spędził w barwach Cerradu Czarnych Radom.

 

Spalscy absolwenci na pokład

 

Władze Chemika Bydgoszcz w minionym tygodniu pozyskały dwóch graczy z rocznika 1997. Na środku siatki zespół wzmocni Dawid Woch, o czym pisaliśmy TUTAJ, zaś nowym rozgrywającym bydgoskiego zespołu został Radosław Gil, a to z kolei przeczytasz TUTAJ. Nowy środkowy bydgoszczan na swoim koncie ma doświadczenie zagraniczne, gdyż w sezonie 2017/2018 występował we francuskim Nice VB, a jeszcze w czasach nauki w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale razem z młodzieżową reprezentacją Polski wywalczył tytuł mistrza Europy i mistrza świata kadetów, a także tytuł mistrza Europy juniorów. Ostatni sezon spędził zaś w GKS-ie Katowice. Radosław Gil z kolei na swoim koncie ma tytuł mistrza świata juniorów wywalczony w 2017 roku. Ostatni sezon spędził w drużynie Indykpolu AZS-u Olsztyn, a w latach 2015-2017 występował w drużynie Jastrzębskiego Węgla, z którym w sezonie 2016/2017 zdobył brązowy medal. Teraz przed młodymi siatkarzami spore wyzwanie związane z pomocą drużynie Chemika Bydgoszcz, która przechodzi kadrową rewolucje, w poprawie wyniku.

 

Jesteśmy już na ostatniej prostej, jeśli chodzi o fazę interkontynentalną Ligi Narodów. W piątek biało-czerwoni rozpoczną ostatni turniej, który nie tylko zadecyduje o awansie do Final Six, ale również pomoże trenerowi w wyborze. Już po rozgrywkach w Niemczech szkoleniowiec Vital Heynen ma wybrać skład na sierpniowe kwalifikacje olimpijskie. Zapowiada się zatem ciekawy, choć do piątku spokojny, czas, bo powoli też kluby ligowe zbliżają się do końcowych momentów aktywności na rynku transferowym. A może to pozorny spokój przed burzą?

 

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY