Matchball tygodnia: Piękny sezon dla reprezentacji, ale w lidze niezbyt kolorowo

Matchball tygodnia: Piękny sezon dla reprezentacji, ale w lidze niezbyt kolorowo

19
0
PODZIEL SIĘ

Sprawa z siatkówką wygląda o tyle ciekawie, że tutaj zazwyczaj wszystko toczy się równolegle. Jednak nie wszystkie zdarzenia siatkarskie odbywają się na tzw. jednakowych biegunach, bo gdy w Japonii nasi siatkarze cieszyli się z kolejnych dobrych spotkań i wywalczenia w rezultacie srebrnego medalu, w Polsce kibice oczekują na oficjalne wieści, co do przyszłości jednego z klubów – wicemistrza Polski.

 

Udane miesiące dla biało-czerwonych

 

Rozgrywki Pucharu Świata nie napawały nikogo optymizmem przez wzgląd na umieszczenie imprezy w czasie, brak możliwości wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej i oczywiście swoją morderczą formułę. W końcu nie wszyscy trenerzy mają taki komfort, jak trener Vital Heynen, że skład kadry jest bardzo szeroki i tak naprawdę każdy może dołożyć swoją cegiełkę do sukcesu. Biało-czerwoni rozpoczęli turniej w Japonii od zestawienia z siatkarzami, którzy albo grali bardzo mało w kadrze, albo nawet na początku nie było ich w niej. Od początku sezonu, mimo obecności na liście powołanych, na boisku nie pojawił się Bartosz Kurek, który został w Japonii trochę dłużej i razem z kadrą sięgał po kolejne zwycięstwa. Biało-czerwoni wykonali kolejny ważny krok i po raz kolejny znaleźli się na podium imprezy międzynarodowej. Cztery turnieje, cztery miejsca na podium, trzy medale – aż szkoda, że po turnieju kwalifikacyjnym siatkarze nie odbierali medali, ale przecież nie o nie toczyła się tam walka, tylko o przepustkę olimpijską, którą Polacy mają już w garści. Podczas zeszłorocznych mistrzostw świata mówiło się o „chytrym planie Heynena”. Do dziś nie wiem na czym on polega i jak go zdefiniować, ale jak widać działa, bo piąta z kolei impreza i piąte „pudło”. W tym dwa razy to najwyższe! Teraz pozostaje tylko czekać na kolejne spotkania z kadrą i trzymać mocno kciuki za skuteczność trenera. Decyzji czasami nie rozumiem, ale szczerze? Nie muszę. Tutaj wyniki mówią same za siebie, a te są na korzyść szkoleniowca i jego załogi. W każdym razie sezon reprezentacyjny 2019 mamy już za sobą i teraz wszyscy kadrowicze z czystym sercem mogą sobie odpocząć, bo wykonali kawał pięknej roboty!

 

Co poszło nie tak?

 

I teraz trzeba przejść do tych nieoptymistycznyc. Chociaż oficjalnych informacji na ten temat jest jak na lekarstwo, nie można tego tematu zostawić obojętnie, bez komentarza. Od kilku miesięcy mówi się o problemach drużyny ONICO Warszawa. Oczywiście, jak to w świecie bywa, chodzą pogłoski, ale tylko pogłoski i domysły. Może jest w tym jakaś logika, żeby zabrać oficjalnie głos, jak już sytuacja się w jakiś sposób wyklaruje? W każdym razie nie jest za ciekawie i klub cały czas walczy. Aż trudno uwierzyć, bo przecież warszawski zespół to aktualny wicemistrz Polski, zespół mający reprezentować Polskę w Lidze Mistrzów. A najbardziej przykre jest to, że ponownie kolejny polski klub stoi nad przepaścią i nieubłaganie mocno przekonuje się o tym, że światem rządzi pieniądz oraz że w tzw. mgnieniu oka z zespołu, który może wszystko, ma przed sobą wielkie możliwości, staje się drużyną, która musi się liczyć z każdymi możliwymi scenariuszami. Z doniesień w mediach społecznościowych wynika, że ma być dobrze, ale czy oficjalne komunikaty to ostatecznie potwierdzą? Póki co w ostatnim czasie klub oficjalnie potwierdził informację, że kontrakty rozwiązało dwóch siatkarzy: Piotr Łukasik, który przenosi się do Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a pisaliśmy o tym TUTAJ, i Bram Van Den Dries, o czym z kolei przeczytacie TUTAJ. Już kilkanaście dni dzieli nas od nowego sezonu i informacje w końcu będą musiały się pojawić. Może to kwestia kilku godzin, może dnia, dwóch, trzech… Skoro już tyle czekamy, aby ta sytuacja się rozwiązała, trzymajmy kciuki za pozytywne wiadomości i czekajmy na nie. W końcu sprawa jednego klubu, wpływa na wizytówkę całej ligi.

 

Łatanie luk

 

Po rozwiązaniu kontraktu z Samem Deroo zespól z Kędzierzyna-Koźla musiał znaleźć kogoś na jego miejsce. W minionym tygodniu władze klubu poinformowały, że do drużyny dołączył Simone Parodi o czym pisaliśmy TUTAJ. Włoch już na początku ubiegłego tygodnia dołączył do treningów mistrza Polski, zatem wdrożenie do zespołu już jest.

 

Miejsce do zapełnienia miała także drużyna Aluronu Virtu CMC Zawiercie. W zeszłym tygodniu z zespołem pożegnał się Vojin Ćaćić, o czym pisaliśmy TUTAJ. Władze czwartego zespołu ubiegłego sezonu musiały zatem szybko uzupełnić powstałą lukę. W poniedziałek dotarła do nas informacja o pozyskaniu na pozycję przyjmującego Nikolaya Pencheva, a o tym z kolei pisaliśmy TUTAJ. Dla Bułgara będzie to ósmy rok w PlusLidze i szósty klub. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie reprezentował ekipę ONICO Warszawa, do której dołączył po upadku Stoczni Szczecin. Razem ze stołeczną drużyną wywalczył wicemistrzostwo Polski, a teraz o najwyższe cele będzie walczył z zespołem z Zawiercia.

 

Wróciła do nas piękna pogoda, możemy cieszyć się z zakończenia udanego dla biało-czerwonych sezonu reprezentacyjnego, w którym został osiągnięty najważniejszy cel, czyli kwalifikacja olimpijska. Niestety pozostaje jeszcze niepewność w związku z oficjalnymi komunikatami warszawskiego zespołu, ale im bliżej sezonu, tym bliżej wyjaśnienia wszystkich spraw. Miejmy nadzieję, że za tydzień o tej porze wszystko już będzie wiadomo, a informacje będą wyłącznie pozytywne i pełni optymistycznych myśli będziemy wyczekiwać na pierwsze mecze sezonu 2019/2020.

 

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY