Matchball tygodnia: Komplety na parkietach Europy i wszystko się może zdarzyć w...

Matchball tygodnia: Komplety na parkietach Europy i wszystko się może zdarzyć w lidze

203
0
PODZIEL SIĘ

Zespoły PlusLigi może nie są faworytami w starciach z takimi potęgami jak Zenit Kazań czy Sada Cruzeiro, ale z pewnością są bardzo mocnymi ogniwami na podwórku europejskim. To zresztą potwierdzili w minionym tygodniu, awansując w tzw. komplecie do dalszej fazy europejskich Pucharów. Jednocześnie nie zwalniając tempa w PlusLidze, w której pojawia się coraz więcej otwartych kwestii.

 

Plan wykonany

 

Dwudziesta trzecia kolejka PlusLigi rozpoczęła się już w czwartek, a swój mecz rozgrywali wtedy siatkarze Trefla Gdańsk, mierząc się na wyjeździe z zespołem Espadonu Szczecin. Faworytem tego starcia bezapelacyjnie byli gdańszczanie, nie tylko ze względu na swoja dobra dyspozycję w ostatnim czasie, ale przemawiał za tym też fakt ostatnich słabszych występów szczecinian. W sumie jeżeli chodzi o wyłanianie atutów sprzyjających ekipie ze Szczecina, widziałam przede wszystkim własną hale. I chyba tylko tyle. Nie pomyliłam się w typowaniu, bo gdańszczanie od początku narzucili rywalom swój rytm gry, kontrolując jej przebieg. We wszystkich trzech setach zwyciężyli dosyć pewnie, zgarniając do tabeli trzy punkty. W związku z tym powiększyli swoją przewagę nad siatkarzami Asseco Resovii Rzeszów do czterech punktów. Obecnie tracą do zespołu z Warszawy trzy „oczka” i wszystko wskazuje na to, że „gdańskie lwy” będą atakować trzecią lokatę.

 

Przeczytaj, jak przebiegał pojedynek w Szczecinie

 

Na przód wbrew przeciwnościom

 

Mecz Cerradu Czarnych Radom z ekipą Aluronu Virtu Warta Zawiercie zwiastował od samego początku duże emocje. Pewnie dużo osób stawiało na to, że w Radomiu, tak jak wcześniej w Zawierciu, będzie pięć setów. Zespół z Radomia nie miał jednak większych problemów z pokonaniem zawiercian. Chociaż w trzecim secie na sześciopunktowe prowadzenie wyszli przyjezdni, podopieczni trenera Roberta Prygla w brawurowym stylu odrobili straty, nie wypuszczając z rąk swojej inicjatywy. Dopisali zatem do tabeli trzy punkty. Najlepszym graczem spotkania został Wojciech Żaliński, aczkolwiek ja osobiście – jakby się dało – statuetkę jakoś podzieliłabym na części i każdemu z zawodników wręczyła po kawałku. Na oklaski zasłużyli zarówno Wojciech Żaliński, Tomasz Fornal, Kamil Kwasowski czy Norbert Huber. Obecnie radomianie plasują się na dziewiątym miejscu w tabeli. A tak poza tym to naprawdę wielkie oklaski dla zespołu z Mazowsza. Ten sezon ich niestety nie oszczędza, zrobił się tam trochę taki „szpital” mówiąc kolokwialnie, ale jak widać to wpływa na zespół motywująco.

 

Przypomnij sobie przebieg meczu w Radomiu

 

Falstart z happy endem

 

 

Siatkarze Indykpolu AZS-u Olsztyn cały czas maja szansę na czołową szóstkę i walkę o medale. Ale po porażce z ekipą Jastrzębskiego Węgla dla zespołu z Olsztyna każdy mecz jest teraz na wagę złota, jeśli cały czas myślą o najwyższych celach. Nic więc dziwnego, że sobotni pojedynek z Asseco Resovią Rzeszów zapowiadał się bardzo emocjonującą walką z cyklu „być albo nie być”. Może nie aż tak dramatycznie, ale z pewnością równie ważnie. Zarówno olsztynianie, jak i rzeszowianie przegrali w swoich ostatnich meczach, tracąc ważne punkty. Przypomnijmy, że przecież gracze z Rzeszowa walczą o czwarte miejsce. Pierwszy set pojedynku zapowiadał naprawdę zaciętą walkę, ale jednak minimalną przewagę i kontrolę nad grą mieli rzeszowianie. Tak było też przez większość drugiej odsłony, jednak w końcówce inicjatywę przejęli gracze olsztyńskiego zespołu. W czwartym Najlepszym graczem pojedynku został Adrian Buchowski, który dał naprawdę dobrą zmianę w tym starciu. Tym samym olsztynianie wysłali jasne sygnał, że nie składają broni i cały czas będą się bić o najwyższe cele.

 

Przypomnij sobie przebieg meczu w Olsztynie

 

Ciągle w walce

 

W niedzielę także został rozegrany bardzo ważny mecz w kontekście końcowych rozstrzygnięć. Drużyna Jastrzębskiego Węgla po ostatnim zwycięstwie nad Indykpolem AZS-em Olsztyn udała się od Lubina, gdzie nie sprostała poprzeczce postawionej przez zespół Cuprum Lubin. Lubinianie w pierwszych dwóch setach o zwycięstwo musieli bić się do końca, zaś w trzecim secie po wypracowaniu sobie przewagi, utrzymali ją do końca, rozstrzygając mecz na swoją korzyść za trzy punkty. W tym pojedynku poza dobrą grą i efektownymi akcjami nie brakowało również błędów z obu stron siatki. Zwłaszcza było ich sporo w polu serwisowym, co jest w tym sezonie pewną plagą, bo najwięcej punktów zespoły tracą właśnie w ten sposób. Lubinianie po tym zwycięstwie cały czas liczę się w walce o szóstkę.

 

Przypomnij sobie przebieg meczu w Lubinie

 

„Kompletny” awans na wszystkich frontach

 

W minionym tygodniu zakończyła się faza grupowa Ligi Mistrzów. Polskie zespoły w komplecie uzyskały awans do fazy play-off, która rozpocznie się już w następnym tygodniu. Od razu poznaliśmy także miejsce rozgrywania turnieju finałowego, który w tym roku odbędzie się w Kazaniu (o tym pisaliśmy TUTAJ). Zanim jednak do niego dojdzie zespoły muszą stoczyć kolejne starcia. W piątek poznały swoich rywali i jednym z najbardziej emocjonujących starć będzie bratobójczy pojedynek ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z ekipą Jastrzębskiego Węgla. Zatem już na tym etapie z rozgrywkami pożegna się jeden z polskich zespołów, ale ponieważ medal ma dwie strony, jest także pozytyw! Na pewno przynajmniej jeden polski zespół zagra w kolejnej rundzie. Minimum jeden, bo przecież w Lidze Mistrzów mamy także trzecią drużynę. Dla PGE Skry Bełchatów los był nieco mniej łaskawy – chociaż w sumie to chyba nie jest dobre określenie, bo na tym etapie rozgrywek już nie ma słabych drużyn. Bełchatowianie zmierzą się z ekipą Cucine Lube Civitanova. Rywal wymagający, ale przecież wicemistrzowie Polski już w tym sezonie się z nim zmierzyli. Co prawda, tamto starcie w Klubowych Mistrzostwach Świata nie poszło po ich myśli, ale to nie znaczy, że włoski zespół jest nie do pokonania. Osobiście uważam, że jeśli bełchatowianie zagrają tak jak w drugim meczu z Lokomotivem Nowosybirsk, mają naprawdę spore szanse. Jedno jest pewne – szykuje się kolejne wielkie siatkarskie święto.

 

Zobacz, jak wyglądają wszystkie pary fazy play-off Ligi Mistrzów

 

Ale europejskie puchary to nie tylko Liga Mistrzów. Również nasi przedstawiciele w Pucharze CEV – Asseco Resovia Rzeszów – przypieczętowali awans do kolejnej rundy zmagań. W środę gracze rzeszowskiej drużyny pokonali na wyjeździe ekipę  GFC Ajaccio VB, nie tracąc przy tym seta.

 

Zobacz, jak przebiegał mecz, który dał awans rzeszowianom

 

Francuz na pomoc

 

Kontuzja Bartłomieja Lemańskiego okazała się dużo poważniejsza niż można było przypuszczać kilka tygodni temu. Przypomnę, że środkowy Asseco Resovii Rzeszów doznał pęknięcia kości śródstopia i już od meczu z PGE Skrą Bełchatów, wspiera swoich kolegów zza band reklamowych. Szczerze powiedziawszy na początku sama myślałam, że to nie jest nic zbyt poważnego. Kiedy usłyszałam o pękniętej kości, już wiedziałam, że to poważna sprawa. Chociaż wtedy mówiło się o kilku dniach przerwy, z własnego doświadczenia wiedziałam, że te ”kilka dni” potrwają dłużej. W wyniku tej sytuacji zespół z Rzeszowa zdecydował się na transfer medyczny. Do zespołu dołączył Francuz Barthelemy Chinenyeze, który już w sobotnim meczu w Olsztynie zaliczył swój debiut na plusligowym parkiecie. Trochę wymuszona ta inauguracja, bowiem zdeterminowała ją  kontuzja Marcina Możdżonka. Środkowy doznał w trakcie meczu kontuzji mięśnia dwugłowego uda.

 

Zobacz, co pisaliśmy na temat transferu Francuza

 

Polskie akcenty górą

 

W fazie play-off ligi belgijskiej już wszystkie zespoły zagrały ze sobą. W tę sobotę została rozegrana już trzecia kolejka zmagań, a w niej jeden mecz zakończył się dopiero po pięciu setach z korzyści dla zespołu Lindemans Aalst, w którym występują Adrian Staszewski i Krzysztof Modzelewski. W pozostałych starciach zwyciężyli faworyci – Knack Roeselare i Noliko Maaseik.

 

Zapoznaj się z podsumowaniem trzeciej kolejki fazy play-off

 

Argentyński półfinał

 

W lidze argentyńskiej rozgrywki wkroczyły w bardziej decydującą fazę. Zespół UPCN San Juan Voley Club odniósł kolejne dwa zwycięstwa w dwumeczu z ekipą Libertad Brugi Voley. W obu tych pojedynkach swoją drużynę do zwycięstwa poprowadził Zbigniew Bartman, zdobywając kolejno w meczach dwadzieścia trzy i dwadzieścia siedem punktów.

 

Zapoznaj się z podsumowanie ostatnich spotkań UPCN San Juan Voley Club

 

Wicemistrzowie nie do zdarcia

 

W niemieckiej Bundeslidze został rozegrany finałowy mecz o krajowe trofeum. Zespół VfB Friedrichschafen bez problemów pokonał ekipę  Volleyball Bisons Büh. Wicemistrzowie Niemiec kontrolowali przebieg pojedynku, a liderami zespołu byli Philipp Collin, który zdobył jedenaście punktów, oraz Bartłomiej Bołądź, dokładając do dorobku zespołu dziesięć „oczek”.

 

Zobacz, co pisaliśmy o finałowym meczu Pucharu Niemiec

 

Im bliżej końca sezonu, końca rundy zasadniczej, wszystko miało być coraz jaśniejsze, a jest wręcz odwrotnie. Walka o czołową „szóstkę” trwa, a wszystko komplikują kontuzje, które zaczynają trapić zespoły. Może to przeciążenie, bo tempo ligi jest naprawdę zawrotne, a może po prostu to zwykły pech, zrządzenie losu. W każdym razie oby to wszystko się jak najszybciej ustabilizowało, oby zawodnicy jak najszybciej odzyskali siły i żeby w końcówce sezonu każdy zespół był w stanie dostarczyć tak samo wysokich emocji.

 

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY