Matchball tygodnia: „Czarny tydzień” w polskiej siatkówce

Matchball tygodnia: „Czarny tydzień” w polskiej siatkówce

44
0
PODZIEL SIĘ

Wydawało się, że na przełomie listopada i grudnia każdy będzie żył przede wszystkim Klubowymi Mistrzostwami Świata i na początku tak chyba też było. Wszystko jednak przyćmiła sytuacja Stoczni Szczecin w której w czwartek doszło do pierwszych odejść z klubu. Miało być tak pięknie, a okazało się zupełnie inaczej i teraz, na pewno nie tylko mnie, jest najzwyczajniej w świecie przykro.

 

Zmarnowany potencjał…

 

Gdy władze Stoczni Szczecin w czerwcu rozpoczęły budowę nowego, ciekawego projektu, wszyscy z zaciekawieniem przypatrywali się kolejnym wielkim nazwiskom napływającym do klubu i zacierali ręce na efekty współpracy, nie bójmy się tego stwierdzenia, konstelacji gwiazd. Wszystko też zaczęło się naprawdę dobrze wraz z rozpoczęciem rozgrywek, gdy szczecinianie prezentowali wysoki poziom gry i plasowali się dosyć wysoko w tabeli. Wszystko jednak okazało się zbyt piękne, aby mogło przetrwać. Chociaż pierwsze spekulacje o złej kondycji finansowej klubu  i długach zostały zdementowane, kolejny taki sygnał już został potwierdzony. Klub zalega z płatnościami, a w czwartek odeszli z niego pierwsi siatkarze. Rano władze poinformowały o rozwiązaniu kontraktu z Bartoszem Kurkiem, o czym pisaliśmy TUTAJ zaś w godzinach popołudniowych dotarła do nas informacja o odejściu Aleksandra Maziarza, Nicholasa Hoaga oraz Lukasa Tichacka, a o tym z kolei przeczytasz TUTAJ. W związku z tym do zaległego meczu z Treflem Gdańsk przystąpiło dziesięciu siatkarzy, a sam pojedynek, przynajmniej w moim odczuciu przebiegał w grobowej atmosferze. Nic w sumie dziwnego, bo w takiej sytuacji myśli każdego człowieka byłyby gdzie indziej. Chociaż siatkarze ze Szczecina próbowali nawiązać walkę z gdańszczanami, zwłaszcza w pierwszej partii, nie zdołali im się przeciwstawić, a o przebiegu pojedynku przeczytasz TUTAJ.

 

Wracając jednak do samej sytuacji zespołu ze Szczecina, straszna szkoda, że w lidze mistrzów świata doszło do czegoś takiego.  Wiele już w tej sprawie zostało powiedziane i jakaś zadra pozostanie na zawsze. Bo mając tak klasowych zawodników, tak utytułowane postaci jak Matey Kaziyski, Bartosz Kurek, Łukasz Żygadło czy pełniący funkcję dyrektora sportowego Radostin Stoychev, tam naprawdę mogło powstać coś niezwykłego, mogącego stanowić wizytówkę ligi. Jeśli takiego potencjału nie potrafi się wykorzystać, coś jest nie tak. Jeśli taka grupa utytułowanych graczy, koniec końców, nie jest warta wsparcia ze strony sponsorów (mówiąc jak najbardziej ogólnie), to nie wiem naprawdę, co jest tego warte. Jeżeli niedotrzymywane są obietnice, które musiały mieć jakiekolwiek wiarygodne pokrycie – bo myślę, że bez tego w ciemno nikt by się nie zdecydował na podpisanie kontraktu – traci na tym nie tylko klub, nawet nie tylko siatkówka, ale wydaje mi się, że cała Polska. Kto tu zawinił? Klub, bo uwierzył w obietnice, piękne wizje i na tej podstawie zaczął działać? Każdy będzie miał tutaj chyba swoje zdanie. Według mnie włodarze musieli wziąć pod uwagę, że obietnice to są dobre w przyjaźni, a nie w interesach, a jeśli było inaczej… dla mnie ta „inna” postawa jest nie do pomyślenia i trudno mi w coś takiego uwierzyć. Jak nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Tutaj wiadomo o co chodzi. A jak wiadomo, o co chodzi, to też… chodzi o pieniądze. Co dalej? Na to pytanie na razie chyba nikt do końca nie zna odpowiedzi.

 

Jedyne „pocieszenie” to chyba takie, że tak kluczowi gracze dosyć szybko znajdą pracodawców. Nicholas Hoag np. już w weekend podpisał umowę z mistrzem Włoch, Sir Safety Puerugia, o czym przeczytasz TUTAJ, zaś Bartosz Kurek na czas rozmów z innymi klubami trenuje z ekipą Trefla Gdańsk, o czym z kolei przeczytasz TUTAJ.

 

Jedni mają problemy, a inni kontynuują serię

 

Zanim jeszcze przejdę do Klubowych Mistrzostw Świata, warto podkreślić kolejne dwa mecze wygrane przez ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Kędzierzynianie nie zwalniają tempa i we wtorek w meczu dziewiątej kolejki Plusligi pokonali ONICO Warszawa, o czym przeczytasz TUTAJ. W piątek natomiast odprawili po trzech setach ekipę MKS-u Będzin w pojedynku czternastej kolejki rozgrywanym awansem, a o tym przeczytasz TUTAJ.

 

Oczyszczenie i zawód

 

W minionym tygodniu PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia Rzeszów zagrały w Klubowych Mistrzostwach Świata. Przed tym turniejem jednak chyba większe szanse duża część kibiców i ekspertów dawała bełchatowianom, mimo że to oni znaleźli się w tej „grupie śmierci”. Ostatnie występy ligowe rzeszowian nie napawały natomiast optymizmem, ale to był inny turniej i każdy zespół zaczynał tak naprawdę od zera. Doszło do powrotu Asseco Resovii Rzeszów na zwycięską ścieżkę, zaś mistrzowie Polski polegli we wszystkich trzech pojedynkach fazy grupowej. Co ciekawe, do półfinału nie awansowali także siatkarze Zenitu Kazań, którzy tak jak PGE Skra zakończyli rozgrywki na fazie grupowej. W Częstochowie zatem Asseco Resovia Rzeszów była jedynym przedstawicielem PlusLigi. W półfinale zagrała z naładowaną gwiazdami ekipą Cucine Lube Civitanova i chociaż zwyciężyła w pierwszej partii, a w drugiej miała szanse na zwycięstwo, gdyż utrzymywała przez dłuższą część seta bezpieczną przewagę, nie zdołała dociągnąć jej do końca. Po czterech setach przegrała, o czym przeczytasz TUTAJ, i w meczu o brązowy medal zmierzyła się z ekipą Fakel Novy Urengoy, która z kolei w drugim półfinale uległa drużynie Trenino Volley, a o tym przeczytasz TUTAJ. W pojedynku o trzecie miejsce w turnieju rzeszowianie zwyciężyli tylko w pierwszej odsłonie. Mieli szansę doprowadzić do tie-breaka, lecz nie zdołali zatrzymać rywali, o czym przeczytasz TUTAJ. Zakończyli turniej na czwartym, nie od dziś wiadomo, że najgorszym dla sportowca miejscu, ale mimo wszystko należą się wielkie brawa za walkę. Walkę, która udowodniła, że drużyna z Podkarpacia znalazła swoją grę i powoli przełamuje słabości, a udział w Klubowych Mistrzostwach Świata był w pewnym sensie „oczyszczeniem głów” dla zawodników.

 

W finale zaś kibice mogli obserwować twardą włoską siatkówkę. Chociaż mecz również zakończył się po czterech setach, a w ostatniej partii Trentino Volley zwyciężyło z wyraźną przewagą, nie można ujmować temu widowisku. Były ciekawe akcje, było dużo wrażeń. Trentino Volley ze Srećko Lisinacem w składzie okazało się lepszym zespołem i wywalczyło złote medale, zaś o przebiegu meczu przeczytasz TUTAJ. Wśród laureatów nagród indywidualny miało zaś czterech swoich przedstawicieli, w tym MVP turnieju. Został nim Aaaron Russel, który wykonał kawał dobrej roboty nie tylko w meczach strefy medalowej, ale również w całym turnieju. Tylko jedna z nagród powędrowała do siatkarza rosyjskiego zespołu, Dmitrii Volkova – dla najlepszego przyjmującego, a o tym kto odebrał nagrody indywidualne przeczytasz TUTAJ.

 

Powrót w innej roli

 

Asseco Resovia Rzeszów w poniedziałek potwierdziła to, o czym mówiło się już od kilku dni. Nowym prezesem podkarpackiego klubu, po rezygnacji z tej funkcji Bartosza Górskiego, został Krzysztof Ignaczak, były siatkarz tej drużyny, który święcił z nią największe triumfy. Popularny „Igła” to chyba dobry wybór, bo w końcu, kto lepiej zrozumie klub i zarządzanie nim niż jego były zawodnik? Jak mistrz świata z 2014 roku poradzi sobie w nowej roli przekonamy się zapewne już w najbliższym czasie.

 

O objęciu funkcji prezesa przez Krzysztofa Ignaczaka przeczytasz TUTAJ

 

Doniesienia zagraniczne

 

W Belgii rozegrano w weekend ósmą kolejkę Ligi A. Kolejne zwycięstwa zanotowały zespoły Lindemans Aalst, Greenyard Maaseik, a także Knack Roeselare, która bez porażki prowadzi w tabeli. Pierwszą wygraną zanotowała drużyny Krzysztofa Gulaka, Axis Guibertin, która po pięciu setach pokonała drużynę BDO Haasrode Leven, a Polak zanotował w tym starciu dobry wysęp. Dobrze zaprezentowali się także trzej z czterech Polaków występujących w ekipie z Aalst. Czwarty z nich, Patryk Strzeżek, pojawiał się jedynie na zmianach, nie dokładając punktów do dorobku zespołu.

 

Z podsumowaniem ósmej kolejki Ligi A zapoznasz się TUTAJ

 

W lidze Argentyńskiej zespół UPCN San Juan w czwarty weekend zmagań zanotował porażkę i zwycięstwo. W pojedynku z ekipą Bolivar Voley zespół Zbigniewa Bartmana przegrał po czterech partiach, ale Polak był liderem w zespole, notując dobry występ. W starciu z ekipą Ciudad Voley siatkarze z San Juan byli już jednak górą i zwyciężyli po czterech odsłonach, jednak Zbigniew Bartman nie zapisze występu w tym meczu do udanych.

 

Z podsumowaniem czwartego weekendu ligi argentyńskiej zapoznasz się TUTAJ

 

W lidze japońskiej z kolei mistrzowie kraju nie zwalniają tempa. W miniony weekend zanotowali dwa zwycięstwa i oba po trzech partiach. W pierwszym meczu pokonali ekipę VC Nagano Trident, zaś w drugim skuteczniejsi byli od drużyny FC Tokyo. Michał Kubiak zanotował kolejne dobre występy.

 

Z podsumowanie dwóch ostatnich kolejek ligi japońskiej zapoznasz się TUTAJ

 

Za nami kolejne siedem dni emocji, niestety nie tylko tych pozytywnych. Teraz wracamy do ligowej rzeczywistości, bo jeszcze przed świętami poznamy układ tabeli po pierwszej rundzie fazy zasadniczej. Nie zapominajmy o rozgrywkach ligi mistrzów, w której także nie zabraknie wrażeń.

 

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY