Mariusz Wlazły: „Mecz mógł się podobać”

Mariusz Wlazły: „Mecz mógł się podobać”

60
0
PODZIEL SIĘ

PGE Skra Bełchatów w szóstej kolejce zmierzyła się z Asseco Resovią Rzeszów. Bełchatowianie pokonali rywali po czterech setach, ale nie było to jednostronne spotkanie, ponieważ rzeszowianie pod wodzą nowego szkoleniowca znacząco poprawili swoją grę i poszczególne partie kończyły się po grze na przewagi.

 

Wyrównane spotkanie

 

Środowy mecz PGE Skry Bełchatów z rzeszowianami mimo aktualnych miejsc zajmowanych przez te zespoły zapowiadany był jako hit. Spotkanie zakończyło się po czterech setach wygraną gospodarzy, ale w każdej z partii toczyła się wyrównana walka, a rzeszowskim zespole można było zauważyć znaczącą poprawę. Bełchatowianie, podobnie jak w poprzednich starciach, nie ustrzegli się błędów, szczególnie w polu serwisowym, gdzie stracili dwanaście punktów, tym razem jednak nie wpłynęło to na wynik meczu. „Siatkówka to gra błędów, a my popełniamy ich za dużo w poszczególnych momentach setów. To jest naszą słabszą stroną, bo każdy popełnia błędy, a nam przytrafia się taki moment, że tracimy przewagę, na którą ciężko pracujemy. Później trudno nam się goni i myślę, że nad tym musimy popracować” – powiedział po meczu Mariusz Wlazły. Kapitan bełchatowian zwrócił również uwagę, że niezależnie od tego, jakie miejsca zajmują PGE Skra i Asseco Resovia, spotkania tych dwóch drużyn zawsze mają specjalne znaczenie dla kibiców. „Zawsze jest smaczek i myślę, że mecz mógł się podobać. Był zacięty i było dużo walki, sety na przewagi. To, kto jakie miejsce zajmuje nie jest ważne, bo każdy szuka punktów. W czasie tego niedawno zaczętego sezonu trochę punktów uciekło, ale zarówno my, jak i nasi rywale musimy się skupić na zdobywanie ich w kolejnych meczach” – dodał Wlazły.

 

 

Jest nad czym pracować

 

Mimo, że PGE Skra Bełchatów zaczyna grać coraz lepiej, to zawodnicy nadal mają do wykonania dużo pracy. Drużyna nadal jest na etapie zgrywania się, ponieważ w porównaniu z poprzednim sezonem, w składzie doszło do kilku zmian, również w wyjściowej szóstce. „Jesteśmy w przebudowie, jesteśmy innym zespołem. Mamy trochę czasu, żeby popracować, dograć się, ale kalendarz nas goni. Przez ostatnie kilka tygodni graliśmy bardzo dużo spotkań. Każdą chwilę, którą mamy w hali próbujemy wykorzystać jak tylko się da” – wyjaśnił Mariusz Wlazły. Kapitan bełchatowian dodał również, że do tej pory jego zespół miał problem z utrzymaniem stabilności, co powodowało utraty punktów seriami. W ostatnim starciu z rzeszowianami PGE Skrze udało się zagrać poprawnie i nie dopuścić do takich sytuacji. Teraz jednak drużyna nie może sobie pozwolić na kolejne przegrane i musi walczyć w każdym meczu o komplet punktów. „Graliśmy falami i ciężko się tak funkcjonuje, kiedy trudno zdobywa się punkty, a później się je traci. Trzeba spokojnie pracować, ale mieć z tyłu głowy, że potrzebujemy tych punktów, ale mieć na tyle cierpliwości, żeby o nie walczyć” – dodał Mariusz Wlazły.

 

 

Nie tylko PlusLiga

 

PGE Skra Bełchatów niedługo rozpocznie rywalizację w Lidze Mistrzów i Klubowych Mistrzostwach Świata. Niedawno odbyło się losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdzie bełchatowianie trafili do jednej grupy z Treflem Gdańsk, Greenyard Maaseik i Berlin Recycling Volleys. Pierwsze spotkanie PGE Skra Bełchatów rozegra z gdańszczanami w Hali Energia. „Grupa jest w miarę przyjemna, ale to jest Liga Mistrzów i ciężko cokolwiek powiedzieć, bo to jedne z najlepszych zespołów w Europie” – powiedział Mariusz Wlazły.

 

 

 

 

Źródło: informacja własna

BRAK KOMENTARZY