Mariusz Gaca: „Jeśli zostawia się serce na parkiecie, to łza kręci się...

Mariusz Gaca: „Jeśli zostawia się serce na parkiecie, to łza kręci się w oku”

101
0
PODZIEL SIĘ

W meczu ostatniej kolejki sezonu zasadniczego BBTS Bielsko-Biała zmierzył się z podopiecznymi trenera Emanuele Zaniniego. Chodź bielszczanie mieli swoje szanse w tym spotkaniu, to nie zdołali powstrzymać rozpędzonych zawiercian i po przegranym pojedynku, zespół z Bielska-Białej w przyszłym sezonie nie zagra w PlusLidze.

 

Walka do końca

 

W pierwszej rundzie sezonu zasadniczego spotkanie między zespołami zakończyło się dopiero po tie-breaku, który na swoją korzyść rozstrzygnęli zawiercianie. W ostatniej kolejce zawodnicy spodziewali się więc trudnego wyrównanego meczu. Właśnie tak wyglądała między innymi pierwsza partia tego starcia. „Nastawialiśmy się na walkę, bo wiedzieliśmy, że zawiercianie tanio skóry nie sprzedadzą, grając we własnej hali przy rewelacyjnej publiczności, która jest chyba najlepsza w Polsce, oczywiście zaraz po kibicach z Bielska-Białej. Niestety sił starczyło tylko na jednego seta, a szczególnie nam szkoda pierwszej partii, którą mogliśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść” – powiedział po meczu Mariusz Gaca. Bielszczanie podczas całego spotkania nie poddawali się i nawet przy kilku punktach straty do rywali, starali się zniwelować ich przewagę, wierząc, że uda się odwrócić losy meczu. „Od początku do końca wierzyliśmy. Nawet gdy w czwartym secie przegrywaliśmy pięcioma punktami, to cały czas powtarzałem, że trzeba wierzyć, bo tylko tak mogliśmy do tego podchodzić. Niestety zawiercianie okazali się lepsi i spotkanie zakończyło się na ich korzyść” – dodał Mariusz Gaca. Kapitan BBTS-u Bielsko-Biała zwrócił również uwagę na atmosferę panującą w hali w Zawierciu, która jak zawsze była bardzo głośna i żywo reagowała na wydarzenia boiskowe. „Tutaj gra się rewelacyjnie, jest wspaniała atmosfera i można powiedzieć, że dla takich chwil trenuje się siatkówkę. Oby takich obiektów jak ten było jak najwięcej” – dodał kapitan BBTS-u Bielsko-Biała.

 

 

Pożegnanie z PlusLigą

 

Przed pojedynkiem z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie bielszczanie mieli jeszcze cień szansy, by uniknąć automatycznego spadku. Podopieczni Pawła Gradowskiego musieli wygrać spotkanie z beniaminkiem, jednocześnie licząc na porażkę Łuczniczki Bydgoszcz. „Na pewno o tym myśleliśmy, ale wiedzieliśmy, że tylko zwycięstwo może nam dać jakiekolwiek szanse utrzymania. Nie myśleliśmy o meczu w Gdańsku (Trefl Gdańsk – Łuczniczka Bydgoszcz – przyp. redakcji), bo tylko zwycięstwo tutaj dałoby nam utrzymanie. Niestety nam się nie udało, bo zawiercianie byli od nas lepsi” – mówił Mariusz Gaca. Porażka w Zawierciu spowodowała, że w przyszłym sezonie zespół z Bielska-Białej nie będzie występował w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, ale jak podkreślają bielszczanie, były okazje by zapewnić sobie grę w barażach wcześniej niż w spotkaniu z zawiercianami. „Jeśli zostawia się serce na parkiecie, to łza kręci się w oku. Było trzydzieści spotkań, gdzie mogliśmy zapewnić sobie utrzymanie. Niestety, przegrywamy ostatni pojedynek i teoretycznie przegrywamy walkę o utrzymanie. Mogliśmy już wcześniej pogodzić się z rolą spadkowiczów, ale walczyliśmy do końca” – zakończył środkowy bielszczan.

 

 

 

Z Mariuszem Gacą rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY