Marcin Komenda: „Trenujemy ciężko, staramy się, ale na meczach różnie to wygląda”

Marcin Komenda: „Trenujemy ciężko, staramy się, ale na meczach różnie to wygląda”

140
0
PODZIEL SIĘ

Siatkarze GKS-u Katowice ponieśli trzecią porażkę z rzędu, a ich sytuacja w tabeli jest trudna. Nie mniej jednak rozgrywający katowickiego zespołu jest optymistą. „Jestem dobrej myśli i uważam, że w następnych spotkaniach karta się odwróci” – powiedział w rozmowie z Czasem Siatkówki Marcin Komenda.

 

Czas Siatkówki: Spotkanie zakończyło się w trzech setach na korzyść waszych rywali, a patrząc na przebieg tego meczu chyba najważniejszy był pierwszy set?

 

Marcin Komenda: Zgadzam się w stu procentach. Myślę, że poniekąd pierwszy set ustawił to spotkanie. Nie wiadomo, co by było, gdybyśmy wygrali tą partię, może jeszcze bardziej rozdrażnilibyśmy zawodników z Gdańska. Nie ma co ukrywać, nasi rywale zagrali bardzo dobre spotkanie, są w wysokiej formie, ciężko się im przeciwstawić. My z kolei zagraliśmy dobry mecz. W pierwszym secie zabrakło niewiele, a kto wie, jakby to się potoczyło, gdybyśmy wygrali. My musimy nadal ciężko pracować i jestem pewny, że jak z zespołami, które są obok nas w tabeli zagramy tak, jak dzisiaj, to wynik będzie dla nas korzystny.

 

 

Przez większą część pierwszej partii prowadziliście, a w końcówce mieliście wyraźne prowadzenie. Co więc się stało, że zawodnicy z Gdańska zdołali odwrócić losy tego seta?

 

W pierwszym secie przez większość czasu mieliśmy prowadzenie, dwoma czy nawet trzema punktami. Myślę jednak, że w dużej mierze zaważyło tu doświadczenia zawodników z Gdańska i to oni wygrali tę partię. Takie końcówki też czegoś nas nauczą, trzeba wyciągnąć z nich pozytywne wnioski, a wtedy w meczach z zespołami zbliżonymi do nas w tabeli będzie nam dużo łatwiej. Uważam, że cały czas idziemy do przodu, wbrew temu, że cały czas przegrywamy. Może to zabrzmi głupio, ale uważam, że naprawdę dobrze trenujemy i to musi w końcu przynieść rezultat. Nie może być inaczej. Trenujemy ciężko, staramy się, ale na meczach różnie to wygląda. Jestem dobrej myśli i uważam, że w następnych spotkaniach karta się odwróci.

 

 

To już ten etap, kiedy zaczynacie spoglądać w tabelę? Na końcu jest naprawdę ciasno, a zawodnicy z Będzina tracą do was jedynie trzy „oczka”.

 

Każdy popatrzy czasem na tabelę. Ja staram się tego nie robić, ale wiem jak to wygląda, rywale się zbliżają. Pamiętajmy jednak o tym, że zostało jeszcze jedenaście kolejek, dlatego tych punktów do zdobycia jest bardzo dużo. Jeżeli będziemy robili swoje, to jestem pewny, że będziemy te „oczka” zdobywać i przesuniemy się do góry w tabeli, bo uważam, że zasługujemy na wyższe miejsce.

 

 

Można powiedzieć, że zarówno zwycięstw, jak i punktów zaczyna wam brakować jak tlenu?

 

Często się mówi, że potrzebujemy zwycięstwa jak tlenu, z nami tak jest. Ostatnio mamy dość nieciekawą serię, ale nie ma co wracać do tego, co było. Musimy cały czas myśleć pozytywnie, bawić się. Uważam, że było to widać po wygranych akcjach. Cały czas musimy tak pracować i uważam, że to przełoży się na wyniki.

 

 

Powiedział pan, że w meczu z Trefem Gdańsk zagraliście dobrze. Można powiedzieć więc, że wasza forma powoli się stabilizuje?

 

Uważam, że tak. Cały czas tak trenujemy, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Wydaje mi się, że są momenty dobrej gry, dzisiaj zadecydowały pojedyncze, indywidualne umiejętności zawodników z Gdańska. Myślę, że nie brakło dużo, bo jedna, dwie piłki i to spotkanie mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. Uważam, że Trefl Gdańsk wygrał zasłużenie i nie ma im co tego odbierać.

 

 

W kolejnym meczu zmierzycie się z MKS-em Będzin, z którym w poprzedniej rundzie wygraliście 3:0. To może być okazja do przełamania się?

 

Myślę, że to będzie dobra okazja, żeby się przełamać. Będzinianie na pewno postawią trudne warunki, bo dla nich również jest to ważny mecz i również grają o to, żeby spokojnie się utrzymać w tym sezonie. To będzie arcyważny i arcyciekawy pojedynek, bo dwa zespoły będą się biły o wszystko. Myślę, że będzie dużo emocji. Mogę tylko obiecać, że będzie tak dużo walki jak dzisiaj i na pewno nie odpuścimy.

 

 

W kolejnych meczach kluczowa może okazać się ta przysłowiowa zabawa siatkówką i napędzanie się po każdej udanej akcji?

 

Staramy się tak do tego podchodzić, pracujemy nad tym, myślimy o tym. Uważam, że każdemu się lepiej gra, gdy myśli pozytywnie, cieszy się, wtedy to nie wygląda, jakbyśmy to robili za karę. Kibicom się to bardziej podoba, dlatego uważam, że to jest kierunek, w którym powinniśmy podążać i jeśli będziemy to robić, to będzie nam dużo łatwiej grać.

 

 

Do kolejnych spotkań przystąpicie więc z czystą głową?

 

Nie ma co rozpamiętywać tego, co się wydarzyło. Życie sportowca nie zawsze jest usłane różami. Możemy sobie różnie myśleć i marzyć, ale nie zawsze jest tak, jak chcemy. To boisko weryfikuje nasze umiejętności i na nim trzeba pokazać, co potrafimy, dlatego cały czas musimy robić swoje, trzymać głowę do góry, a wtedy będzie dobrze.

 

 

 

Z Marcinem Komendą rozmawiała Izabela Piasecka

BRAK KOMENTARZY