Marcin Janusz: „Staram się grać tak, żeby zespół wygrywał”

Marcin Janusz: „Staram się grać tak, żeby zespół wygrywał”

44
0
PODZIEL SIĘ

Bełchatowianie w ostatnim meczu ligowym pokonali Indykpol AZS Olsztyn i dopisali do swojego konta dwa punkty, co nie pozwoliło im jednak na utrzymanie pozycji wicelidera. Teraz siatkarze PGE Skry skupiają się na starciu z Lokomotivem Novosybirsk w Lidze Mistrzów. „Wszystko jest w naszych rękach” – zapowiada Marcin Janusz. 

 

Czas Siatkówki: W perspektywie przebiegu całego meczu z olsztynianami są to dla was tylko czy aż dwa punkty?

 

Marcin Janusz: Myślę, że możemy się cieszyć z tych dwóch punktów, bo wiemy jakim zespołem jest Indykpol AZS Olsztyn. Na ich terytorium przegraliśmy i zdobyliśmy tylko jedno „oczko”, więc teraz jak najbardziej możemy być zadowoleni z tych dwóch punktów.

 

 

Podział punktów w tym spotkaniu był chyba najbardziej sprawiedliwy, bo zarówno wy, jak i olsztynianie mieliście w tym starciu swoje szanse i słabsze momenty.

 

Rywale w pierwszych dwóch setach grali bardzo dobrze, a my nie prezentowaliśmy się na swoim poziomie, ale na pewno wynikało to z tego, że olsztynianie grali świetnie. Później się rozegraliśmy i w każdej kolejnej partii prezentowaliśmy się coraz lepiej. Wiemy, że kiedy gramy na naszym poziomie, gra się z nami ciężko.

 

 

Waszą bolączką chyba nadal są seriami tracone punkty, tak jak miało to miejsce chociażby w tie-breaku.

 

Czasem zdobywamy punkty seriami, a czasem je tracimy. Najważniejsze jest to, żeby finalnie wygrywać. Oczywiście pracujemy nad tym, by tych przestojów było jak najmniej, ale ważne, że ostatecznie to my odnosimy zwycięstwo.

 

 

Po dzisiejszym meczu straciliście drugie miejsce w tabeli. Teraz zaczyna się patrzenie w ranking, liczenie punktów, bo pozycja wicelidera ułatwia walkę o medale?

 

Jest jeszcze dużo meczów do rozegrania. Mamy jeszcze bezpośrednie spotkanie z ONICO Warszawa, więc wszystko jest w naszych rękach i walczymy o drugie miejsce, może nawet i o pierwsze, bo nie wiadomo jak to wszystko się potoczy. Celem jest bycie w dwójce.

 

 

Jesteście drużyną, której lepiej gra się pod presją? We wszystkich rozgrywkach pokazujecie, że kiedy powinniście wygrywać, to wygrywacie. 

 

Zgadza się. Tak samo było dzisiaj. Przegrywaliśmy 0:2 i wygraliśmy. Myślę, że to cechuje te dobre zespoły, że pokonują rywali pod presją. Teraz też czeka nas ważne spotkanie i nie możemy sobie pozwolić na przegraną z Lokomotivem Novosybirsk. Później wracamy do PlusLigi i tak będzie do końca sezonu. Tak to wygląda, jak gra się w PGE Skrze Bełchatów. Tutaj każdy oczekuje zwycięstw i musimy sobie z tym radzić.

 

 

Waszym kolejnym rywalem będzie wspomniany już Lokomotiv Novosybirsk, z którym zagracie przed własną publicznością. Teraz będzie łatwiej?

 

W Novosybirsku było ciężko, pojawiła się zmiana czasu, dość długa podróż, mieliśmy mało czasu na aklimatyzację. Myślę, że na pewno pokażemy się z lepszej strony niż w Novosybirsku, ale najważniejsze jest to, żeby wygrać. To nie będzie jednak łatwe, bo ten klub jest ze światowej czołówki, ale podczas ostatniego meczu z Dynamo Moskwą pokazaliśmy, że my również potrafimy wejść na ten najwyższy poziom i wygrywać z takimi zespołami.

 

 

Po pierwszym meczu w Pucharze Polski powiedział pan, że odczuwał presję. Teraz to się zmieniło i czuje się pan pewniej na boisku?

 

Z meczu na mecz jest coraz lepiej, coraz pewniej się czuję. Cieszę się, że mogę pograć, chociaż w takich średnich okolicznościach, ale mam nadzieję, że w przyszłości mi to pomoże.

 

 

Czuje pan, że teraz ma swoje pięć minut? 

 

Fajnie, że mogę się pokazać, ale najważniejsze jest to, żebyśmy wygrywali, bo celem jest dobro drużyny. Myślę, że każdy z nas przekłada to nad indywidualne cele. Staram się grać tak, żeby zespół wygrywał.

 

 

 

Z Marcinem Januszem rozmawiała Izabela Piasecka

BRAK KOMENTARZY