Marcin Janusz: „Nawet jak przegrywamy to gramy dobrze”

Marcin Janusz: „Nawet jak przegrywamy to gramy dobrze”

30
0
PODZIEL SIĘ

W ostatnim tegorocznym meczu Trefl Gdańsk podejmował Jastrzębski Węgiel. Podopiecznym Michała Winiarskiego przed własną publicznością nie udało się przerwać serii porażek. Mimo przegranej w szeregach gdańskiej drużyny jest optymizm. „Trochę mniej boli jeśli przegrywa się z tak mocnym zespołem” – mówił po zakończeniu spotkania Marcin Janusz.

 

Czas Siatkówki: Nie udało się przerwać passy porażek i rok kończycie z kolejnym przegranym meczem. Czego zabrakło, by podjąć walkę z drużyną Jastrzębskiego Węgla?

 

Marcin Janusz: Ciężko powiedzieć. Żeby wygrać ten mecz musielibyśmy się wznieść naprawdę na maksimum naszych możliwości, bo zespół z Jastrzębia prezentował niesamowitą siatkówkę. Grali równo przez całe spotkanie. My w trzecim secie mocno zaryzykowaliśmy. Przed tą partia powiedzieliśmy sobie, że grają tak, że musimy ryzykować za każdym razem. Udało się wygrać tego seta, ale niestety to było wszystko, na co było nas stać. Na pewno szkoda, bo nie zdobywamy punktów, ale trochę mniej boli jeśli przegrywa się z tak mocnym zespołem.

 

 

Jastrzębianie od początku bardzo mocno zagrywali, to była główna przyczyna waszej porażki?

 

Zdecydowanie ustawili sobie spotkani dobrą zagrywką i wielkie ukłony dla nich, że potrafili tak zagrywać przez cały mecz. My sobie gdzieś tak po cichu mówiliśmy: „No dobrze teraz tak zagrywają, ale nie ma szans, że będą tak zagrywać przez całe spotkanie”, ale niestety dla nas, zagrywali do końca. Zasłużyli jednak na wygraną.  Nam sił starczyło tylko na jednego seta.

 

 

Mimo ostatnich przegranych awansowaliście do ćwierćfinału Pucharu Polski.

 

Myślę, że ta runda dla nas jest jak najbardziej udana, pomimo tych ostatnich czterech porażek. Kończymy ją w pierwszej szóstce, może nawet na piątym miejscu, więc pełni optymizmu podejdziemy do tej drugiej rundy. Ja mam nadzieję, że będziemy dalej prezentować dobrą siatkówkę, bo nawet jak przegrywamy to gramy dobrze, a zwycięstwa przyjdą.

 

 

To jest ta waleczność, o której ciągle mówi wasz trener Michał Winiarski?

 

Zdecydowanie tak. Dzisiaj szczególnie pokazaliśmy to w trzecim secie, ponieważ po takich ciosach w dwóch pierwszych setach naprawdę ciężko było wrócić na boisko i walczyć jak równy z równym. Nam się to udało. Niestety w czwartej partii rywale nam trochę odskoczyli na początku i nie udało się wrócić do gry. Myślę jednak, że przez całą rundą już od początku sezonu pokazujemy, że jesteśmy bardzo walecznym zespołem i obyśmy to utrzymali do końca sezonu.

 

 

Pierwszą rundę w waszym wykonaniu oceniasz więc pozytywnie?

 

Tak. Myślę, że mało kto się spodziewał na początku, że skończymy pierwszą rundę w pierwszej szóstce. Te ostatnie porażki nie mogą rzutować na obraz tego, jak prezentowaliśmy się przez całą rundę. Jest wiele rzeczy do poprawy i jeśli uda się je poprawić to ja wierzę w to, że jesteśmy w stanie awansować do fazy play-off.

 

 

Teraz czeka Was dłuższa przerwa w związku z turniejem kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich. Ile macie wolnego?

 

Nawet nie wiem. Będzie jednak czas, żeby trochę odpocząć. Cieszy nas, że będziemy mieć chwilę dla siebie, żeby trochę wspólnie potrenować. Ostatnio tych wyjazdów było dużo, meczów się nawarstwiło. Odpoczynek i spokojny trening da nam dużo, żebyśmy z dobrą energią weszli w tę drugą rundę. Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać to wysokie miejsce.

 

 

 

Z Marcinem Januszem rozmawiała Izabela Gaweł

BRAK KOMENTARZY