Maciej Rudol: „Ta decyzja po tak udanym turnieju, jest dla nas całkowicie...

Maciej Rudol: „Ta decyzja po tak udanym turnieju, jest dla nas całkowicie zaskakująca”

707
0
PODZIEL SIĘ

Maciej Kosiak i Maciej Rudol w turnieju Kish Island Open zajęli piąte miejsce, co biorąc pod uwagę okoliczności zaistniałe przed turniejem, można uznać za duży sukces. „Nasze przygotowania niestety były dalekie od tych, jakich byśmy chcieli” – powiedział Maciej Rudol. Sytuacja tego młodego duetu nie wygląda jednak kolorowo. 

 

Czas Siatkówki: Trzy polskie pary (Fijałek/Prudel, Kantor/Łosiak, Kądzioła/Szałankiewicz) przed pierwszym turniejem w tym roku trenowały w Olsztynie i na zagranicznych obozach. Jak wyglądały Wasze przygotowania do zawodów w Kish?

 

Maciej Rudol: Nasze przygotowania niestety były dalekie od tych, jakich byśmy chcieli. Długo nie wiedzieliśmy nawet kto będzie naszym trenerem w nowym sezonie. Ostatecznie jednak właściwie nie zaszły większe zmiany, ale nie było już czasu przed pierwszym turniejem na inne przygotowania niż te na sali z piaskiem na terenie łódzkiego SMS-u, która nie jest niestety tak wygodna do trenowania, jak ta w Olsztynie.

 

 

Graliście jakieś mecze sparingowe w ramach przygotowań do tegorocznych turniejów?

 

Jedynym meczem, jaki zagraliśmy przed rozpoczęciem turnieju był sparing na wyspie Kish z meksykańska parą na dzień przed rozpoczęciem zawodów. Ogólnie treningów na dworze mieliśmy jedynie trzy, także ciężko powiedzieć o jakichkolwiek przygotowaniach w warunkach turniejowych.

 

 

Jak możesz ocenić Waszą aktualną formę? Te pierwsze zawody miały być okazją do sprawdzenia się w meczach z innymi parami czy podeszliście do tego całkiem poważnie?

 

Podczas turnieju w Kish byliśmy świadomi, że dopiero na nowo przyzwyczajamy się do grania poza salą. Motorycznie jesteśmy w bardzo dobrej formie jak na początkową fazę sezonu, jednakże tak jak powiedziałem wcześniej, bardzo brakuje nam treningu czy też gry na dworze. Chcieliśmy jednak mimo tego wystąpić jak najlepiej, co chociaż początkowo wydawało się wręcz nieosiągalne, udało nam się bardzo zadowalająco.

 

 

Piąte miejsce w Kish Island Open możecie uznać za sukces czy jednak liczyliście na coś więcej?

 

Piąte miejsce na turnieju rangi Open to zawsze dobry wynik. Tym bardziej po takich przygotowaniach i meczach grupowych. W fazie pucharowej jednak coś zaskoczyło w naszej grze, czuliśmy się pewniej i chcieliśmy walczyć o najwyższe cele. Niestety, zatrzymaliśmy się na naszych starszych kolegach z kadry (Michale Kądziole i Jakubie Szałankiewiczu – przyp.red.). Oczywiście po meczu czuliśmy niedosyt, niemniej w tych okolicznościach przed turniejem piąte miejsce bralibyśmy w ciemno.

 

 

Po udanym  występie w Kish dość zaskakująca okazała się wiadomość, że nie zobaczymy Was w turniejach w Brazylii. Raczej nie może być tutaj mowy o aspektach sportowych?

 

Brak naszego wyjazdu do Brazylii był tylko i wyłącznie spowodowany decyzją pochodzącą z PZPS-u. Tuż po powrocie z Kish, jeszcze w drodze z lotniska do domu, dostaliśmy informację, że Związek nie pokryje kosztów naszego pobytu w Brazylii. Oczywiście nie było mowy o znalezieniu ewentualnego sponsora w tak krótkim czasie pozostałym do wylotu i zostaliśmy w Polsce. Faktycznie, ta decyzja po tak udanym turnieju, jest dla nas całkowicie zaskakująca. Została jednak zapewne podjęta bez zwracania uwagi na wyniki sportowe, a jedynie na chęć cięcia kosztów już na początku sezonu…

 

 

Dość naturalnym wydawało się, że będziecie kolejną młodą perspektywiczną parą, która będzie starała przebijać się do światowej czołówki. W zeszłym roku dostawaliście swoje szanse, w tym jest już trochę gorzej i od początku roku pojawiają się problemy. Czy jest szansa, że już niedługo zobaczymy Was na plażowych boiskach?

 

W zeszłym roku faktycznie dostaliśmy wiele szans i myślę, że sporą część z nich wykorzystaliśmy bardzo dobrze. W tym roku po turnieju w Kish mamy największą ilość punktów rankingowych FIVB w karierze i szansę na wysokie rozstawienia w turniejach, co pozwala np. na łatwiejszy awans do turniejów głównych cyklu World Tour. Patrzyliśmy więc z optymizmem na kolejne turnieje światowego cyklu. Aktualnie jednak nie wiemy, czy ostatnia decyzja dotycząca turniejów w Brazylii nie zostanie podtrzymana na inne turnieje interkontynentalne, co spowoduje niestety, że na najbliższe zawody będziemy musieli poczekać co najmniej do maja. Oczywiście w tym sezonie najważniejsze będą Igrzyska Olimpijskie i to zapewnienie dogodnych warunków parom walczącym o bilet do Rio jest priorytetem PZPS-u. Pomimo tego, liczymy jednak, że Związek, myśląc nie tylko o tym sezonie, ale i kolejnych, będzie chciał nas wysłać na jak największą ilość zawodów, żebyśmy mogli dalej kontynuować naszą drogę ku czołówce światowej plażówki.

 

 

Wiecie już w jakich turniejach na pewno zagracie?

 

W tej chwili jesteśmy pewni co do zawodów w Europie (zarówno z cyklu CEV jak i FIVB), natomiast liczymy, iż Związek wyśle nas także na wcześniejsze zawody interkontynentalne. Tak jak już powiedziałem, w sezonie olimpijskim priorytetem są pary walczące o Igrzyska, dlatego kwestia finansowania naszych wyjazdów może się zmieniać w trakcie sezonu.

 

 

Jak zatem teraz będą więc wyglądały Wasze treningi zanim pojedziecie na jakiś turniej?

 

Aktualnie nasza sytuacja jest bardzo dynamiczna, czekamy jeszcze na różne informacje ze Związku. Nasze plany były oczywiście całkowicie inne, więc najbliższe tygodnie trzeba zorganizować na nowo. Na chwilę obecną wracamy do trenowania na sali w Łodzi.

 

 

 

 

Z Maciejem Rudolem rozmawiała Olga Król

 

BRAK KOMENTARZY