Łukasz Swodczyk: „Bawimy się siatkówką”

Łukasz Swodczyk: „Bawimy się siatkówką”

12
0
PODZIEL SIĘ

Celem podopiecznych Marka Lebedewa był awans do szóstki, cel ten udało się zrealizować z nawiązką, przez co teraz dla zawodników liczy się przede wszystkim dobra gra. „Celem był awans do szóstki, udało się wywalczyć miejsce w czwórce, a teraz już bawimy się siatkówką” – powiedział w rozmowie z nami Łukasz Swodczyk.

 

Cały czas w grze

 

Aluron Virtu Warta Zawiercie ma za sobą trudną rywalizację w ćwierćfinale, gdzie mierzyła się z Cerradem Czarnymi Radom. Natomiast w tym czasie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle miała prawie trzytygodniową przerwę od oficjalnych rozgrywek. Zawiercianie nie tracili zatem rytmu meczowego, co było widoczne w spotkaniu między tymi zespołami. „Myślę, że mógł być to nasz dodatkowy atut, bo jednak faktycznie cały czas byliśmy w trybie meczowym. Z Radomiem zagraliśmy trzy spotkania także nie straciliśmy tego rytmu, natomiast chłopaki z Kędzierzyna mogli się troszeczkę rozluźnić. Co prawda zagrali sparing, ale my jednak cały czas graliśmy o coś” – ocenił Łukasz Swodczyk. Chociaż pierwsza partia nie zwiastowała nic dobrego dla zawierciańskiej drużyny, to jednak w kolejnych odsłonach podopieczni Marka Lebedewa poprawili przyjęcie oraz dobrze grali pasywnym blokiem. Również zagrywka, która jest atutem drużyny z Zawiercia nie była bez znaczenia. „Pierwszy set to też było wejście w mecz, poczucie tej atmosfery i hali, a później myślę że nasz zespół już się rozluźnił i jak widać wyszło nam to całkiem dobrze. Zagrywka na pewno jest czymś ważnym, natomiast w bloku w tym sezonie graliśmy różnie. Myślę też, że duże znaczenie miała obrona. Jeśli miałbym wskazać kluczowe elementy, to byłaby to właśnie zagrywka i obrona, bo każdy kto wszedł, trochę szarpnął w tych elementach” – ocenił Łukasz Swodczyk. W czwartym secie Aluron Virtu Warta Zawiercie prowadziła już sześcioma „oczkami”, lecz wtedy kędzierzynianie zaczęli odrabiać straty i gra zaczęła się toczyć punkt za punkt. Podopieczni Marka Lebedewa nie tracili jednak koncentracji i ostatecznie zrobili pierwszy krok w kierunku finału. „My też mamy na tyle doświadczonych zawodników, że strata trzech punktów nas nie demotywuje i potrafimy to wytrzymać” – dodał środkowy klubu z Zawiercia.

 

 

Cel został osiągnięty

 

Przed rozpoczęciem sezonu przed zespołem został postawiony cel, by osiągnąć lepszy rezultat niż w poprzednich rozgrywkach. Z czasem zarówno zawodnicy, jak i włodarze klubu stawiali sobie za cel zajęcie miejsca w pierwszej szóstce, lecz gra w najlepszej czwórce pozostawała w sferze marzeń. Teraz z tej sfery przeniosła się do rzeczywistości, a Aluron Virtu Warta Zawiercie uznawana jest za niespodziankę tego sezonu. „Gramy na luzie, ponieważ zrobiliśmy co mieliśmy zrobić. Celem był awans do szóstki, udało się wywalczyć miejsce w czwórce, a teraz już bawimy się siatkówką i jak widać wychodzi nam to nieźle” – powiedział Łukasz Swodczyk. Kluczem do sukcesu zawiercian jest gra zespołowa, bowiem bez względu na to, kto pojawia się na boisku, daje drużynie coś od siebie. Jak podkreślają zawodnicy, zespołowość miała duży wpływ na wynik sobotniego półfinału. „Tak naprawdę z biegiem sezonu zgrywaliśmy się ze sobą. Myślę, że każdy z nas indywidualnie udowadniał, że nadaje się do grania, przez co mamy wyrównaną drużynę i to zadecydowało w tym spotkaniu” – mówił Łukasz Swodczyk.

 

 

Wsparcie z trybun

 

Kibice zawiercian są jedną z najbardziej barwnych grup w PlusLidze, a podczas meczu w Kędzierzynie-Koźlu spotkanie z trybun oglądało około 500 fanów. Teraz rywalizacja przenosi się do hali w Zawierciu, gdzie Aluron Virtu Warta przegrała w tym sezonie tylko trzykrotnie. „To już jest kolejny sezon kiedy ci kibice jeżdżą za nami po całej Polsce. I tak naprawdę jest ich co raz więcej. U nas hala jest zawsze wypełniona i ta atmosfera na pewno będzie gorąca, co może nam pomóc w grze, a na pewno nie przeszkodzi” – zakończył Łukasz Swodczyk.

 

 

 

Z Łukaszem Swodczykiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY