Łukasz Kozub: „Nie możemy patrzeć na to, kto jest po drugiej stronie”

Łukasz Kozub: „Nie możemy patrzeć na to, kto jest po drugiej stronie”

45
0
PODZIEL SIĘ

W XII kolejce PlusLigi MKS Będzin zmierzył się z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. Pomimo początkowej dobrej gry podopieczni Stelio DeRocco musieli ostatecznie uznać wyższość gospodarzy.Brakowało małych rzeczy, dokładności i koncentracji w niektórych akcjach” – mówił w rozmowie z naszym portalem Łukasz Kozub.

 

Czas Siatkówki: W ostatnim spotkaniu wyraźnie ulegliście PGE Skrze Bełchatów. To spotkanie miało jakiś wpływ na waszą postawę w dzisiejszym meczu?

 

Łukasz Kozub: Ciężko powiedzieć. Na pewno gdybyśmy tam powalczyli, to mielibyśmy więcej pewności siebie. Każdy mecz jest jednak inny. Dobrze zaczęliśmy pierwszego seta, w drugiej partii do połowy graliśmy jak równy z równym i nagle trochę straciliśmy punkty. Później drużynie z Zawiercia wszystko zaczęło wychodzić, a my staliśmy jak oszołomieni i nie potrafiliśmy odpowiedzieć.

 

 

Czy przed dzisiejszym spotkaniem skupialiście się szczególnie na poprawie elementów, które w poprzednim spotkaniu nie do końca wam wychodziły?

 

Myślę, że nie. Nie możemy powiedzieć, że z PGE Skrą przegraliśmy przez atak, przyjęcie czy przez cokolwiek innego. Przegraliśmy wszyscy i myślę, że po tamtym meczu też nie rozpatrywaliśmy porażki w kategoriach tego, że ulegliśmy przez konkretny element. Żebyśmy grali na dobrym poziomie, wszyscy muszą uwierzyć i zawsze dawać z siebie maksimum. Taka jest recepta na to żebyśmy dobrze grali, bo jesteśmy taką drużyną, która musi poczuć mecz od początku. Wiele razy wchodzimy w pierwszego seta, a potem nagle coś nie wychodzi i wyraźnie przegrywamy. Musimy wszyscy grać, żebyśmy odnosili zwycięstwa, bo nie mamy takich osób, które wezmą odpowiedzialność na siebie.

 

 

W pierwszej partii dzisiejszego spotkania to wy narzuciliście swój styl gry, ale potem spotkanie przybrało w miarę wyrównany poziom.

 

W pierwszym secie, jak obserwowałem grę z kwadratu, to rzuciło mi się w oczy, że zawiercianie popełniali dużo błędów na zagrywce, w ataku i w kluczowych piłkach, które robiły przełamania. Później zaczęli grać trochę mądrzej, dużo lepiej zagrywali. Natomiast my nie postraszyliśmy ich zagrywką. Tutaj w hali przy publiczności z Zawiercia przyjemnie się gra i to też im na pewno dodało skrzydeł, bo jak cała hala stoi i wszyscy krzyczą dla drużyny, to to nakręca.

 

 

O atmosferze na hali w Zawierciu mówił już niejeden zespół. Czy przyjeżdżając tutaj spodziewaliście się, że będzie gorąco nie tylko na boisku ale również na trybunach?

 

Mamy świadomość jaka jest to hala. Wiemy, że trybuny są tak ustawione, że kibice siedzą metr od boiska i w niektórych sytuacjach mogą nawet dotknąć zawodników. To naprawdę jest bardzo fajny kocioł, plus to, że po raz kolejny zawiercianie zapełnili halę i ta atmosfera dla wszystkich zespołów jest ciężka. To nie jest tak, że my jesteśmy pierwszą drużyną, która straciła tu punkty albo przegrała, bo o tym, że w Zawierciu gra się bardzo ciężko, przekonały się dużo mocniejsze zespoły.

 

 

Kolejni rywale będą wymagający, a w spotkaniach z nimi o punkty w ligowej tabeli będzie trudno. 

 

Nie możemy myśleć, że o punkty będzie ciężko. Musimy grać w każdym meczu, jeśli chcemy spokojnie utrzymać się w lidze. Nie możemy patrzeć na to, kto jest po drugiej stronie, po prostu musimy zawsze dawać wszystko, co mamy najlepsze w danym dniu, bo inaczej możemy przegrać. Kiedy wszyscy będziemy grać dobrze i złapiemy swój rytm, to myślę, że możemy powalczyć i pourywać punkty tym teoretycznie lepszym.

 

 

Do tej pory na swoim koncie macie cztery wygrane spotkania. To chyba nie jest zadowalający bilans?

 

Zdecydowanie nie. Myślę, że w pierwszej części sezonu mieliśmy dużo więcej szans, żeby powygrywać przynajmniej sety, jak nie mecze. Mamy swoje problemy, ale musimy wrócić i trenować dalej. Świat nie kończy się w Zawierciu, a na pewno nie możemy myśleć, że jak przegraliśmy dzisiaj, to jest już po wszystkim. Jest dopiero grudzień, mamy jeszcze cztery miesiące grania. Jeżeli będziemy tak myśleć, to naprawdę za długo nie wytrzymamy ze sobą.

 

 

Pierwsza runda fazy zasadniczej powoli dobiega końca. To jest ten moment, kiedy wiele zespołów zaczyna spoglądać w tabelę. A wy patrzycie w klasyfikację i zwracacie uwagę na zajmowane miejsce?

 

Oczywiście, że patrzymy w tabelę i mamy to z tyłu głowy. Wiedzieliśmy jak ważny był dzisiejszy mecz jeżeli chodzi o samą tabelę, bo wiadomo, że każdy pojedynek jest ważny. Trudno, przegraliśmy i możemy tylko przeprosić kibiców za tego czwartego seta, bo myślę, że przez te pierwsze trzy partie nie można odmówić nam walki. Brakowało małych rzeczy, dokładności i koncentracji w niektórych akcjach. Natomiast w czwartym secie na boisku był jeden zespół.

 

 

 

Z Łukaszem Kozubem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY