LŚ, gr. A1: Belgia niespodziewanym pogromcą Francuzów

LŚ, gr. A1: Belgia niespodziewanym pogromcą Francuzów

1225
0
PODZIEL SIĘ

W przedostatnim starciu w grupie A1, na przeciwko siebie stanęły zespoły Belgii i Francji. Pięciosetowy bój zawierał wszystko, jednostronne sety, wyrównaną walkę, a nawet odebranie Trójkolorowym wszystkich punktów zdobytych w partii. Ostatecznie jednak zwycięstwo w meczu odniosła Reprezentacja Belgii, wygrywając 3:2.

 

Spotkanie od prowadzenia rozpoczęli Francuzi (1:0), Belgowie jednak bardzo szybko zrewanżowali się rywalom udanymi akcjami w ataku i bloku (2:2). Już na początku pierwszej odsłony Francuzi uzyskali przewagę, dzięki skuteczności w ataku i świetnej zagrywce Antonina Rouzier (8:4). Po zakończeniu pierwszej przerwy technicznej rozpoczął się okres gry „punkt za punkt”, nie pozwalało to jednak Belgom na  odrobienie strat (8:12). Niemal bezbłędni byli Francuzi w ataku, a przewaga dająca im swobodę obfitowała częstą grą przez  środek (15:8). Podopieczni Laurenta Tillie kontynuowali świetną grę i skrupulatnie powiększali swoją przewagę (21:9), całkowicie dominując Belgów na siatce. Obraz gry nie zmienił się już do końca partii, Francuzi zakończyli seta 25:13.

 

Pierwszy punkt, drugiej odsłony, zdobyli Belgowie (1:0). Początek drugiej partii przebiegał bardzo wyrównanie, obie ekipy kończyły swoje ataki w pierwszym uderzeniu, nie dając szans obrońcom (5:5). Na pierwszej przerwie technicznej o punkt lepsi byli Belgowie,  którzy w drugiej partii popisywali się znacznie lepszą skutecznością w ataku (8:7), dodatkowo Francuzi zaczęli nieco „pomagać” rywalowi, gdyż zdarzyło im się popełnić kilka błędów. As serwisowy Gerta Van Walle  zapoczątkował serię punktową po stronie belgijskiej i zespół ten oddalił się od rywala na cztery punkty (14:10). Również na drugiej przerwie technicznej Belgowie zachowali czteropunktową przewagę (16:12), a tuż po niej, skutecznym kontratakiem, powiększyli ją dodatkowo o jedno „oczko” (18:13). Po interwencji Laurenta Tillie, jego podopieczni, zdołali zniwelować nieco swoje straty, nadal jednak zespoły dzieliły trzy punkty (19:16). Z większą konsekwencją zagrali w końcówce Francuzi w ataku, a skuteczny blok zapewnił im punkt kontaktowy (21:20). W najważniejszym momencie seta udało się ekipie francuskiej doprowadzić do remisu, Belgowie jednak nie oddali im prowadzenia (23:22). Ostatecznie, po grze na przewagi, drugiego seta na swoim koncie zapisali siatkarze z Belgii, 26:24.

 

Również w trzeciej partii, pierwszy punkt ląduje na konto Belgów (1:0), nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Francuzów, którzy zdobyli trzy punkty w serii (3:1). Już w preludium drugiej partii, francuski zespół, pokazał, że poprzednia partia była tylko „wypadkiem przy pracy” i ponownie udanie zdominowali Belgów w ataku i obronie (8:3). Po zakończeniu pierwszej przerwy technicznej Belgowie zdołali znacznie zbliżyć się do prowadzących rywali, przy niewielkiej dozie szczęścia i błędów rywali (9:7). Niemal natychmiast zareagowali Francuzi, odbudowując swoje prowadzenie, przy pomocy skutecznego ataku w kontrach i błędach, tym razem po belgijskiej stronie (13:8). Trzecia odsłona, w środkowej fazie, przypominała pierwszą partię, kolejny raz Francuzi byli lepsi od Belgów w każdym elemencie (16:10). W liczne serie punktowe po obu stronach obfitował trzeci set, po zakończeniu drugiej przerwy technicznej, przydarzyła się ona Belgom, którzy odrobili trzy „oczka” (19:16). Gra obu zespołów wyrównała się, gra toczyła się „punkt za punkt”, dzięki czemu Francuzi zachowali swój trzypunktowy „bufor bezpieczeństwa” i spokojnie zapisali na swoim koncie trzeciego seta (25:21).

 

Czwartą partię rozpoczęła wyrównana gra z obu stron (2:2). Jako pierwsi, nieznacznie „uciekli” rywalowi, Belgowie (4:2), Francuzi jednak bardzo szybko doprowadzili do remisu (4:4), po czym wyszli na prowadzenie (5:4), które utrzymali, w takim samym wymiarze, również do przerwy technicznej (8:7). Nieprawdopodobna sytuacja, w której sędziowie po dłuższej przerwie w grze dopatrzyli się błędu w ustawieniu Francji, od początku seta, doprowadziła do odebrania Francuzom wszystkich zdobytych w tej partii punktów, zatem Belgia prowadzi 9:0. Francuska drużyna od razu „rzuciła się w pogoń” za Belgami, popisując się wspaniała skutecznością w ataku (11:5). Niesamowity charakter pokazują podopieczni Laurenta Tillie, niwelując straty do „jedynie” czterech „oczek” (12:8). Coraz pewniej i agresywniej grający Trójkolorowi zbliżyli się do rywala na zaledwie dwa punkty, niemal nic więc nie zostało z przyznanej im kary (14:12). Francuzom nie wystarczyło jednak sił by dogonić rywala, który pewnie prowadził swoją grę i skutecznie kończył wszystkie akcje, wykorzystując kontrataki oraz wspaniale blokując. Belgowie wykorzystali więc nieprawdopodobny prezent i doprowadzili do tie-breaka (25:18).

 

Pierwszy punkt, decydującego seta na koncie Belgii (1:0). Francuzi, przy pomocy dobrego floata Trevora Clevenot, nie pozwalają zdobyć rywalom przewagi (3:3). Od początku tej odsłony, oba zespoły grały skutecznie, przez co wynik oscylował w granicach remisu (5:5), jednak jeszcze przed zmianą stron, Belgowie, dzięki punktowej zagrywce Stijna D’hulsta wysforowali się na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Również po zmianie stron, belgijski zespół, utrzymywał swoja przewagę, mimo dobrej gry Francuzów (9:7). Coraz mniej ataków po francuskiej stronie kończone było  w pierwszym uderzeniu, Belgowie za to wykorzystywali swoje szanse (11:9). Francuzi nie zdołali odrobić swoich strat już do końca spotkania, Belgia wygrywa piątego seta 15:12.

 

 

Belgia – Francja 3:2 (13:25, 26:24, 21:25, 25:18, 15:12)

 

 

Składy zespołów:

 

Belgia: Sam Deroo, Pieter Verhees, Simon Van De Voorde, Gert Van Walle, Matthias Valkiers, Thomas Rousseaux, Jelle Ribbens (L) oraz Francois Lecat, Stijn D’hulst, Arno Van de Velde, Kevin Klinkenberg, Sebastien Dumont

 

Francja: Antonin Rouzier, Benjamin Toniutti, Kevin Tillie, Kevin Le Roux, Nicolas Le Goff, Nicolas Marechal, Jenia Grebennikov (L) oraz Trevor Clevenot, Pierre Pujol, Thibault Rossard, Franck Lafitte, Julien Lyneel

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY