Liga Narodów: Gospodarze za mocni dla Brazylii

Liga Narodów: Gospodarze za mocni dla Brazylii

31
0
PODZIEL SIĘ

Po pięciu setach wyrównanej walki w półfinale Final Six Siatkarskiej Ligi Narodów reprezentacja Brazylii musiała uznać wyższość gospodarzy turnieju finałowego. Tym samym zawodnicy prowadzeni przez trenera Johna Sperawa będą walczyć o złote medale, a Mistrzom Olimpijskim z Rio de Janeiro pozostaje gra o trzecie miejsce. 

 

W mecz dobrze weszli gospodarze, napędzani dopingiem licznie zgromadzonych kibiców. Po udanych zagrywkach Aarona Russella i technicznych zagraniach Taylora Sandera było już 7:4. Lucarelli Souza posłał piłkę za dziewiąty metr przy ataku i drużyny zeszły na pierwszą przerwę techniczną (5:8). Amerykanie cały czas utrzymywali kilkupunktową przewagę. David Smith odrzucił od siatki przeciwników zagrywką, a wicemistrzowie świata nie pomagali sobie, popełniając wiele błędów własnych (12:8). Po ataku Wallace’a De Souzy z prawego skrzydła przewaga USA zmniejszyła się do dwóch „oczek” (13:15). Smith skończył przesuniętą krótką, którą posłał do niego Micah Christenson i na tablicy widniał już wynik 19:16 dla gospodarzy. Na te wydarzenia musiał zareagować Renan Dal Zotto, ponieważ w końcówce seta reprezentacja Stanów Zjednoczonych nadal wysoko prowadziła(21:17). Przerwa jednak nie pomogła, ponieważ przewaga gospodarzy rosła i to z pomocą Canarinhos, którzy nie przestawali popełniać błędów i oddawać za darmo punktów przeciwnikom(19:23). Tę partię zakończyli Brazylijczycy serwując piłkę w siatkę (20:25).

 

Drugiego seta Amerykanie zaczęli na swoją korzyść dzięki skutecznemu atakowi Taylora Sandera z lewego skrzydła (1:0). Walka w początkowej fazie tej partii była wyrównana. W obydwu drużynach dobrze funkcjonował  środek (4:4). Na pierwsze wyższe prowadzenie Brazylijczycy wyszli, kiedy w pole zagrywki powędrował Isac Santos (6:4). Pierwsza przerwa techniczna odbyła się przy stanie 8:7 dla gości po autowej zagrywce Maxwella Holta. Canarinhos zwiększali swoje prowadzenie kolejno dzięki atakowi Yoandy Leala na lewym skrzydle i blokowi na Matthew Andersonie (12:8). W grę Amerykanów wkradło się sporo błędów, ale wszystko to było wynikiem dobrej gry wicemistrzów świata. Aaron Russell nieskutecznie próbował nabić piłkę na blok rywali- piłka spadła mu pod nogi. Drużyny zeszły na drugą przerwę techniczną przy czteropunktowym prowadzeniu gości (16:11). Zespół USA próbował  niwelować przewagę przeciwników, jednak i tak zwiększyła się ona po udanym bloku Lucasa (20:15). Leal popisał się atakiem w sam narożnik boiska, a Brazylijczycy pewnie zmierzali po zwycięstwo w tej odsłonie (22:16). Anderson celował w boczną linię boiska, jednak posłał piłkę w aut i zakończył tego seta (25:17).

 

Trzecia partia także zaczęła się wyrównanie. Brazylia miała szansę na wyjście dwoma „oczkami” na prowadzenie, jednak Leal został przytrzymany blokiem przez Holta (2:2). Pierwszą trzypunktową przewagę wicemistrzowie świata uzyskali po ataku ze środka Lucasa (6:3). Sander zerwał atak bez zahaczenia o blok i pierwsza przerwa techniczna odbyła się przy przewadze podopiecznych Dal Zotto (8:6). Gdy Brazylijczycy uzyskali czteropunktową przewagę, John Speraw musiał poprosić o czas dla swojej drużyny (6:10). Przerwa najwyraźniej poskutkowała, bo team USA zniwelował przewagę do dwóch punktów (10:12). Druga przerwa techniczna także odbyła się pod dyktando reprezentacji z Ameryki Południowej (16:12). Po przerwie gospodarze zaczęli odrabiać straty, w dużej mierze dzięki dobrym zagrywkom Christensona (14:16). Wallace został efektownie zablokowany przez Muagututię i przewaga gości zmalała do jednego „oczka” (17:18). Isac Santos przekroczył linię dziewiątego metra przy zagrywce i było wiadomo, że w końcówce tego seta będzie zacięta walka (20:21). Christenson nie popisał się z zagrywce i posłał piłkę w aut (21:24). Seta zakończył Lucarelli asem serwisowym (25:21).

 

Czwarta odsłona zaczęła się tak jak poprzednie, czyli wyrównaną walką punkt za punkt (3:3). Reprezentacja Brazylii miała szansę wyjść na trzypunktowe prowadzenie, jednak Lucarelli został przytrzymany przez Amerykanów potrójnym blokiem (5:6). Lucas szczęśliwie przedarł się na stronę rywali atakując ze środka i drużyny zeszły na pierwszą przerwę techniczną (8:6). Wallace atakiem w aut pozwolił Amerykanom na dojście do remisu (8:8). Gospodarze pierwszy raz od jakiegoś czasu wyszli na prowadzenie dzięki skutecznemu atakowi Andersona (11:10). Determinacja wkradła się w szeregi drużyny Stanów Zjednoczonych. Na drugą przerwę techniczną drużyny zeszły przy dwóch „oczkach” przewagi Amerykanów (16:14). Anderson przedarł się przez podwójny, brazylijski blok, a Christenson zaliczył asa serwisowego. Amerykanie prowadzili już czterema punktami i pewnie zmierzali po zwycięstwo w tym secie (21:17). Anderson trafił w boisko po ciasnym skosie i jego drużyna miała piłkę setową (24:19). Isac Santos pomógł przeciwnikom posyłając piłkę a aut przy zagrywce (20:25).

 

W tie-breaka dobrze weszli wicemistrzowie świata, dzięki atakowi Leala na lewym skrzydle i skutecznym bloku Lucasa na Amerykanach (2:0). Flavio Gualberto przedarł się przed pojedynczy blok Jeffreya Jendryka i doprowadził do remisu (5:5). Brazylijczycy popełnili błąd własny, a Sander zaliczył udany atak z pipe’a. Przy zmianie stron Amerykanie prowadzili już punktami trzema punktami (8:5). Gra Brazylijczyków pozostawiała wiele do życzenia, podczas gdy zawodnicy USA nakręcali się zdobywając punkty seriami. Najskuteczniejszym zawodnikiem w końcówce piątego seta był Jendryk, który nie tylko odrzucił od siatki przeciwników zagrywką, ale też popisał się w efektownej obronie (11:5). Canarinhos znów zaczęli tracić punkty na własne życzenie. Leal zaatakował po taśmie w aut i reprezentacja Stanów Zjednoczonych miała piłkę meczową (14:8). Seta zakończył Isac Santos serwując w siatkę (15:8).

 

 

Stany Zjednoczone – Brazylia 3:2 (25:21, 17:25, 21:25, 25:20, 15:9)

 

 

 

Źródło: informacja własna

BRAK KOMENTARZY