Leon Bartman: „Trzeba sobie uświadamiać, jaki to jest sport”

Leon Bartman: „Trzeba sobie uświadamiać, jaki to jest sport”

3
0
PODZIEL SIĘ

Na turnieju finałowym Mistrzostw Polski Juniorów w Dębicy o siatkówce w różnych kategoriach i odsłonach rozmawialiśmy z Dyrektorem SMS Spała Leonem Bartmanem. „Decydując się na zawodowe uprawianie siatkówki trzeba uodpornić się na stres związany niekoniecznie z samą grą, ale z popularnością” – mówił Leon Bartman. 

 

Czas Siatkówki: Całe życie jest Pan związany z siatkówką. Kto zostanie mistrzem Polski?

 

Leon Bartman: Ale w jakiej kategorii pan pyta? Bo jesteśmy na Mistrzostwach Polski Juniorów.

 

 

Porozmawiajmy najpierw o juniorach.

 

Te ekipy są bardzo wyrównane, nie ma jakiegoś zdecydowanego faworyta, ale patrząc na indywidualności myślę, że finał będzie między AZS 2020 Częstochowa a Jastrzębskim Węglem. Mistrza upatrywałbym wśród tych dwóch zespołów.

 

 

Czyli można powiedzieć, że Śląsk jest silny siatkówką, patrząc na ilość drużyn w PlusLidze czy juniorów.

 

To się potwierdza. W Polsce mamy praktycznie trzy silne ośrodki młodzieżowe, czyli: Mazowsze, Śląsk i łódzkie. Dużo zespołów z tych regionów bierze udział w rozgrywkach młodzieżowych na różnych szczeblach.

 

 

Tutaj jest chociażby EKS Skra Bełchatów.

 

A no właśnie! Myślałem o Wifamie, która nie awansowała do turnieju finałowego, ale oglądałem ich jak grali zespołem młodzieżowym w III lidze i bardzo fajnie to wyglądało. Jak najbardziej nie możemy zapominać o EKS Skrze Bełchatów, ubiegłorocznym mistrzu juniorów, oczywiście grającym obecnie już w innym, młodszym składzie.

 

 

A wśród zespołów Plus Ligi, kto zostanie mistrzem?

 

Typuję, tak jak większość osób z branży, że finał będzie między Warszawą a Kędzierzynem. Na Jastrzębie raczej nie stawiam. Wprawdzie zagrali dobrze w meczach, nie wiem jak je nazwać, ćwierćfinału, 1/3 rozgrywek czy jakoś inaczej, z PGE Skrą, ale faworyta upatrywałbym w ONICO.  Rozgrywki PlusLigii są chyba trochę udziwnione, gdyż przez 5 miesięcy zespoły rozgrywają mnóstwo meczów, a gdy przychodzi do najciekawszej fazy, jest ona zminimalizowana, a Kędzierzyn i Warszawa otrzymały w „nagrodę” za zajęcie dwóch czołowych miejsc trzy tygodnie wolnego. Wydaje mi się, że mecze o kolejne miejsca, może poza tymi o brąz, nie mają sensu, gdyż stoją one na niskim poziomie, a zawodnicy myślami są już na wakacjach lub przy nowych kontraktach.

 

 

Wróćmy do juniorów. Kolejny, niedługo już absolwent SMS-u, wystąpi w najbliższych rozgrywkach w drużynie Plus Ligi. To cieszy?

 

Nie jest już chyba tajemnicą, że Remek (Remigiusz Kapica – przyp. red.) podpisał kontrakt w Olsztynie. Ja uważam, że jest to bardzo dobry ruch dla tego zawodnika. Nasza liga jest ligą Mistrzów Świata, bardzo silną i to fajnie, że zagra z najlepszymi. Olsztyn prowadzi bardzo rozsądną politykę. W zeszłym roku do Olsztyna poszedł Mateusz Poręba, wcześniej Jakub Kochanowski, więc myślę, że jest to dobre miejsce do startu dla młodego zawodnika w dorosłej karierze. Remek ma wszystko, żeby grać w przyszłości o najwyższe cele. Prawdopodobnie z czołowym klubem PlusLigi podpisał kontrakt inny nasz tegoroczny absolwent Grygiel. Staram się tłumaczyć uczniom, że po ukończeniu szkoły, wchodząc w świat seniorskiej siatkówki i wszystkiego, co się z tym wiąże, ich sportowe życie się zmieni. Już nie będą pod ochroną i pod żadną osłonką, a dalszy rozwój i kariera będą uzależnione od wielu, nieraz niezależnych od nich czynników. Będą podlegali ustawicznej ocenie szeroko rozumianej opinii publicznej, nie zawsze sprawiedliwej. W skoku w dal jeśli ktoś skoczy o centymetr dalej niż inni, jest najlepszy. A w siatkówce ocena często jest uznaniowa, gdyż statystyki też nie oddają do końca rzeczywistego wkładu zawodnika w ostateczny rezultat meczu. Decydując się na zawodowe uprawianie siatkówki trzeba uodpornić się na stres związany niekoniecznie z samą grą, ale z popularnością tej dyscypliny sportu w naszym kraju. Zawodnicy podlegają nieustannej ocenie i w ciągu kilku dni można przebyć drogę od „bohatera do zera”, ale i w odwrotnym kierunku. Dlatego wrażliwym na krytykę lub oczekującym nieustannych pochwał i wyrazów podziwu odradzam zawodowe uprawianie siatkówki w kraju, gdzie jest ona tak niezwykle popularna, a siatkarze mający statut gwiazd sportu podlegają nieustannej ocenie.

 

 

Odradza pan młodym grać w siatkówkę?

 

Oczywiście, że nie, ale trzeba sobie uświadamiać jaki to jest sport. I jeżeli ktoś myśli, że jest najlepszy, to odradzam grać w siatkówkę. Należy dążyć do doskonałości, ale w tej grze liczy się drużyna – przede wszystkim.

 

 

Pana syn, Zbigniew, też grał od wczesnych lat i jest jednym z najlepszych zawodników.

 

To pan to powiedział. Owszem starałem się go nauczyć, żeby nie uważał, że jest najlepszy, tylko żeby starał się zrobić co możliwe, aby wygrywał zespół.

 

 

Mówi się że ten turniej, to taki czas wyławiania tych siatkarskich przyszłych talentów.

 

Dlatego też tutaj przyjechaliśmy z trenerami szkoły, a zarazem kadry U-19 Markiem Skrobotem i Maciejem Zendełem, a za chwilkę powinien pojawić się też Michał (Bąkiewicz – przyp. red.), który  przejął po Mariuszu Sordylu kadrę U-21. W lipcu reprezentacja Polski U-21 będzie uczestniczyć w mistrzostwach świata tej kategorii wiekowej w Bahrajnie. My też obserwujemy mistrzostwa pod kątem młodzieżowych kadr. Szczególnie obserwujemy rozgrywających, gdyż od tej newralgicznej i trudnej – szczególnie dla młodych zawodników – pozycji na boisku w dużej mierze zależy wynik zespołu.

 

 

Nowy trener reprezentacji juniorów U-21 też już się rozgląda za kolejnymi zawodnikami? Planuje Pan ścisłą współpracę z Michałem Bąkiewiczem?

 

Cieszę się, że Michał Bąkiewicz został trenerem tej reprezentacji. Jego nominacja jest docenieniem  pracy wykonywanej w SMS w Spale. Kadra U-21 to już w większości nie są chłopcy ze szkoły, lecz zawodnicy po pierwszy seniorskim sezonie w klubach pierwszoligowych czy w PlusLidze. Michał ma plusligowe doświadczenie trenerskie, natomiast będzie to jego pierwsza samodzielna praca z reprezentacją. Oczywiście pomagać mu będzie w miarę potrzeb cały sztab trenerski SMS Spała. W Bahrajnie zespół Michała będzie bronić tytułu MŚ zdobytych przed dwoma laty przez Sebastiana Pawlika i chłopaków z roczników 97-98.

 

 

 

Z Leonem Bartmanem rozmawiał Marcin Wypych

BRAK KOMENTARZY