Krzysztof Zapłacki: „Mistrzowi Polski się nie odmawia”

Krzysztof Zapłacki: „Mistrzowi Polski się nie odmawia”

61
0
PODZIEL SIĘ

Po dwóch latach nabierania doświadczenia i gry w klubach I-ligowych do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle powrócił Krzysztof Zapłacki. Młodemu przyjmującemu ciężko będzie wygryźć doświadczonych siatkarzy z pierwszego składu, ale jak sam zapowiada: „Jestem w stanie grać na ich poziomie.

 

Czas Siatkówki: Za nami pierwszy dzień treningowy. Widać, że trener Andrea Gardini nie uznaje taryfy ulgowej i od razu bierze się do pracy. Jakie wrażenia po pierwszym dniu?

 

Krzysztof Zapłacki: Bardzo pozytywnie. Szczerze mówiąc to oczekiwałem takiego treningu. Jest to większy poziom niż w I Lidze. Cieszę się, że tu trafiłem i że mogę trenować z takimi znakomitymi zawodnikami, pod okiem doświadczonych trenerów. Jest to na pewno dla mnie duży krok naprzód. Cieszę się, że tu trafiłem i mogę trenować w takim klubie.

 

 

Jakie to uczucie wrócić po dwóch latach do Kędzierzyna-Koźla?

 

Jest to bardzo przyjemna sprawa. Mam do tego klubu i do tego miasta bardzo dużo sentymentu. Tutaj się wychowałem, tutaj dorastałem. To tutaj nauczyłem się prawdziwej siatkówki i prawdziwego życia. Mam naprawdę duży sentyment do tego miejsca i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy, że mogłem tutaj wrócić po dwóch latach i stać się częścią tego mistrzowskiego składu.

 

 

Dlaczego akurat wybrałeś drużynę z Kędzierzyna-Koźla?

 

Było kilka innych ofert, ale jak wspominałem wcześniej, mam sentyment do tego miasta. Jak tylko przyszła propozycja z Kędzierzyna, że klub jest zainteresowany moją osobą to nie zastanawiałem się naprawdę długo. To była decyzja podjęta w ułamku sekundy. Po prostu Mistrzowi Polski się nie odmawia (śmiech).

 

 

Nie boisz się takiego przeskoku z niższej ligi na „wyższy poziom”?

 

Należę do ludzi odważnych. Nie boję się wyzwań. Gra w I Lidze wbrew pozorom nie jest czymś słabszym. Tam naprawdę grają dobrzy zawodnicy i dobre kluby. Mecze tam stoją na naprawdę niezłym poziomie. Nie jest to tak rozpropagowane jak PlusLiga. Jest tam naprawdę wysoki poziom. Można się tam wiele nauczyć, a przede wszystkim pograć. Przez te dwa lata grałem dużo. Zarówno w Suwałkach jak i we Wrześni byłem „szóstkowym” zawodnikiem. Dużo mi to dało i dużo się nauczyłem. Nie tylko trening rozwija zawodnika. Do tego także brakuje regularnych meczy. Właśnie z takim nastawieniem wyjechałem dwa lata temu, aby grać w I Lidze i rozwijać się na boisku.

 

 

W I Lidze grałeś pierwsze skrzypce. W ZAKSIE od tego będą Sam Deroo i Rafał Buszek. Ciężko będzie się przebić w rywalizacji?

 

Wiadomo, że to będzie trudna sprawa, ale z drugiej strony to móc trenować z takimi zawodnikami i pod okiem trenera Gardiniego to wielka przyjemność. Ja będę walczył i kto wie, może gdzieś tam pokażę się z dobrej strony na treningach i trener da mi szansę wystąpić w którymś meczu. Wszystko jest przede mną i mam nadzieję, że wyczerpię z tego sezonu tyle ile się da.

 

 

Reprezentantów zobaczymy dopiero we wrześniu więc przed tobą spora szansa. Jesteś w tej chwili jedynym przyjmującym w ZAKSIE, więc jest szansa aby dobrze się zaprezentować przed trenerem.

 

Ja na każdym treningu daję z siebie 100%, a nawet i więcej. Mam nadzieję, że zdrowie dopisze, a ja swoją postawą na treningach pokażę trenerowi, że warto na mnie stawiać.

 

 

Nie boisz się takich głosów na swój temat, że klub zamiast wzmocnienia drużyny sprowadza gracza z niższej ligi?

 

Zdecydowanie nie. Znam swoją wartość. Ja naprawdę nie czuję się gorszy od innych zawodników. Wręcz przeciwnie. Czuję, że jestem w stanie grać na ich poziomie i mam nadzieję, że udowodnię to na parkiecie w tym sezonie.

 

 

Jaka atmosfera panuje teraz w drużynie? Jak zostałeś przywitany w ekipie Mistrza Polski?

 

Bardzo pozytywnie mnie wszyscy zaskoczyli pomimo, że to dopiero pierwszy wspólnie spędzony dzień. Dopiero dwa treningi za nami, więc więcej będzie można powiedzieć w miarę rozwijania się sezonu, kiedy będziemy więcej czasu spędzać razem. Z wieloma zawodnikami poznałem się wcześniej. Nie mam żadnych problemów z nawiązaniem kontaktów. Sztab trenerski też jest bardzo przyjazny. W sumie działają tyle lat to nie ma się co dziwić (śmiech). Tak więc są same pozytywy (śmiech).

 

 

Trener Andrea Gardini zapowiedział przed treningiem, że dla niego najważniejszy jest szacunek. Trudno się nie zgodzić z taką tezą?

 

W 100% się zgadzam. Bez szacunku tak naprawdę nie da się nic osiągnąć. Trzeba mieć szacunek dla trenera jak i dla drugiej osoby.

 

 

 

Z Krzysztofem Zapłackim rozmawiał Paweł Nerynk

BRAK KOMENTARZY