Krzysztof Andrzejewski: „Potrzebowaliśmy impulsu”

Krzysztof Andrzejewski: „Potrzebowaliśmy impulsu”

16
0
PODZIEL SIĘ

Aluron Virtu CMC Zawiercie po pięciosetowym meczu pokonał Jastrzębski Węgiel i przełamał serię porażek. Choć zawiercianie przegrywali już 0:2, to nie złożyli broni i skutecznie wykorzystali swoje szanse. „Potrzebowaliśmy takiego momentu, żeby złapać punkt zaczepienia i uwierzyć w siebie” – powiedział Krzysztof Andrzejewski.

 

Czas Siatkówki: Co takiego zrobił Dominik Kwapisiewicz, że na boisko wyszła trochę inna drużyna niż w tych ostatnich spotkaniach?

 

Krzysztof Andrzejewski: To jest bardzo trudne pytanie. Z jednej strony jest to zbyt krótki czas żeby aż tak odmienić zespół i z drużyną, która przegrywa wiele meczów pod rząd wygrać z faworytem, który niedawno ograł Zenit Kazań. Myślę, że nie zrobił nic wielkiego, ale ta zmiana sama w sobie spowodowała, że dostaliśmy jakiś impuls. Pokazała, że my też musimy sporo wyciągnąć od siebie i nie patrząc na nic, zagrać dobry mecz. Również atmosfera się poprawiła, nie dlatego, że pierwszym trenerem stał się Dominik, tylko dlatego, że potrzebowaliśmy impulsu i być może właśnie takiej zmiany, która niesie za sobą coś nowego i świeżego. Na takie gruntowniejsze zmiany, które również są potrzebne w naszej grze, przyjdzie czas, bo one jednak wymagają go trochę więcej. Zaczniemy pracować z Dominikiem, być może trochę inaczej, po prostu będziemy skupiać się na tym co kuleje w naszej grze i stale to poprawiać. Myślę, że tę rękę widać będzie dopiero za jakiś czas.

 

 

Nie byliście faworytem tego meczu. Łatwiej się gra gdy presja ciąży na rywalu, a nie na was?

 

Na pewno łatwiej się gra, jak nikt na nas nie stawia. Myślę, że my przez cały czas, w każdym meczu, bardzo chcieliśmy wygrać i nie miało znaczenia czy trenerem był Mark czy teraz Dominik, czy to była PlusLiga czy Puchar Challenge. Wierzę w to, że tak po prostu miało być i tak się stało. Gratuluję Dominikowi zwycięskiego debiutu w lidze. Myślę, że zasłużył sobie na to swoją wieloletnią pracą.

 

 

Jastrzębianie rozpoczęli spotkanie od dobrej gry w polu zagrywki, co zdecydowanie utrudniło wam rozgrywanie swoich akcji.

 

Oni grali po prostu swoje, a my utknęliśmy w swoim złym marazmie i braku pewności siebie. Potrzebowaliśmy tego trzeciego seta, takiego momentu, żeby złapać punkt zaczepienia i uwierzyć w siebie. Myślę, że kilka pozytywnych akcji pozwoliło nam zbudować pewność siebie. W końcu przyszedł kolejny set i ostatecznie cały mecz. Mam nadzieję, że krok po kroku będziemy odbudowywali tę pewność siebie, bo umiejętności cały czas mamy takie, jakie mieliśmy wcześniej. Owszem, możemy trochę inaczej pracować na treningach, ale umiejętności pozostaną niezmienne.

 

 

Natomiast od trzeciego seta zaczęliście grać dobrze w bloku i w obronie, to były elementy które przechyliły szalę zwycięstwa na waszą korzyść?

 

Nie wiem czy to nie był nasz najlepszy mecz, od początku sezonu, w bloku. Mieliśmy sporo punktowych bloków i bardzo dużo wybloków, dzięki którym mogliśmy wyprowadzać kontrataki. Bardzo dobrze czytaliśmy Lukasa Kampę i od tego trzeciego seta zagraliśmy kompletnie. Blok i obrona to sól siatkówki, bo jak działają te elementy, to zaczyna się budować przewagę.

 

 

Nie obawialiście się, że przy tym zamieszaniu z wynikiem stracicie koncentrację?

 

Bardziej chyba wybiło to Kubę Buckiego, który po tym całym zamieszaniu zepsuł zagrywkę i było 14:10. Myślę, że już wtedy nie mogliśmy tego wypuścić, a jastrzębianie grali z większą presją.

 

 

Atmosfera jaka panuje w hali pomogła?

 

Kibice zawsze podobnie reagują. Myślę, że pomimo tych kilku gwizdów na ostatnich meczach, kibice są zawsze siódmym zawodnikiem. Wiadomo, że jak się gra dobrze i kibice jeszcze w naszej hali krzykną, to się niesie.

 

 

W kolejnej serii spotkań zagracie w Suwałkach, dla pana będzie to sentymentalny wyjazd?

 

Na pewno będzie przyjemnie wrócić do Suwałk. Mam tam wielu znajomych, od młodzieży po dorosłych. Grałem tam przez cztery lata, dodatkowo byłem trenerem grupy młodzieżowej. Na pewno traktuje Suwałki jako takie jedno ze swoich miejsc na ziemi.

 

 

Jest to zespół który prezentuje całkiem stabilną formę i niejednej drużynie postawił trudne warunki. Jak zapatrujecie się na to spotkanie?

 

Jak wygrali w Olsztynie to miałem taką refleksję, że przebili nas z pierwszego sezonu, bo naprawdę idą po play-offy i jakbym miał stawiać to bym obstawił, że będą w tych play-offach. Życzę im tego, byleby tylko nie naszym kosztem. My musimy patrzeć na siebie i wygrywać. Jestem zachwycony nową halą, atmosferą i pracą jaką wykonał klub. Sportowo będzie to trudny mecz, bo oni uwierzyli w siebie. Zawodnicy, może nie z pierwszych stron gazet, ale pokazują, że zespołowością, wiarą i ciężką pracą można przenosić góry. Nastawiamy się na bardzo trudne spotkanie, ale jeśli dziś wygraliśmy z Jastrzębskim Węglem, to tak samo powinniśmy wierzyć w to, że wygramy w Suwałkach.

 

 

 

Z Krzysztofem Andrzejewskim rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY