Krzysztof Andrzejewski: „Nie jesteśmy w optymalnej formie”

Krzysztof Andrzejewski: „Nie jesteśmy w optymalnej formie”

28
0
PODZIEL SIĘ

Przegrany mecz z GKS-em Katowice był piątą ligową porażką z rzędu dla zawiercian. Teraz czeka nas przerwa w ligowych rozgrywkach, którą zawiercianie wykorzystają na odpoczynek oraz powrót do optymalnej formy. „Przede wszystkim będzie czas na spokojny trening, bo tego nam bardzo brakuje”– powiedział Krzysztof Andrzejewski.

 

Czas Siatkówki: GKS Katowice, zespół waleczny, który niejednokrotnie sprawiał problemy nawet wyżej notowanym rywalom. Jak po waszych ostatnich ligowych porażkach zapatrywaliście się na to spotkanie?

 

Krzysztof Andrzejewski: Nie ma znaczenia czy jest to GKS Katowice czy Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, to nastawiamy się na walkę i na zwycięstwo. Dzisiaj zespół z Katowic był lepszy i nie udało nam się osiągnąć założonego celu. Pozostaje pracować by po przerwie wrócić do dobrej gry.

 

 

Trzeci set w wykonaniu waszego zespołu zwiastował przedłużenie meczu. Liczyliście że uda się doprowadzić do tie-breaka?

 

Oczywiście. Wyszliśmy z nową krwią i ze świeżością. Trener wymienił praktycznie całą szóstkę i to przyniosło efekt w postaci ożywienia na boisku. Wygraliśmy tego seta, a w czwartym bodajże przy stanie 19:18 mieliśmy piłkę, która mogła dać nam remis. Niestety nie wyszło, a później nasza gra się rozsypała. Nie mówię, że to przez tą jedną akcję, ale później nie potrafiliśmy już dotrzymać tempa zawodnikom z Katowic. Przyjemnie było zagrać w takiej hali i w takiej atmosferze, szkoda tylko że nie udało się wygrać.

 

 

Patrząc na niektóre fragmenty meczu można by zapytać czy to GKS Katowice zagrał tak dobre spotkanie czy to wy nie jesteście w swojej formie?

 

Myślę, że zdecydowanie ta druga odpowiedź. Nie jesteśmy w optymalnej formie i to nie jest przypadek, że przegrywamy nie jeden mecz, a piąty z rzędu w PlusLidze. Ta przerwa, która teraz będzie dla nas na pewno będzie dobra. Jestem pełen nadziei, że przepracujemy ją solidnie i forma po przerwie świątecznej będzie lepsza.

 

 

Ligowe porażki przeplataliście z grą w Pucharze Challenge. Cieszy awans do kolejnej rundy?

 

Można by powiedzieć, że to na osłodę tego co się dzieje w PlusLidze. Wiadomo, że tutaj nam nie idzie to chociaż awansowaliśmy w pucharze do kolejnej rundy. Teraz czeka nas naprawdę trudny rywal z Ankary, natomiast na każdym froncie będziemy walczyć z całych sił, a na co to wystarczy to się okaże.

 

 

Mówiąc o Pucharze nie sposób zapytać o kibiców, którzy dość licznie stawili się w Bułgarii, byli dodatkowym wsparciem?

 

Na pewno byli wsparciem. Czy ta obecność nas zdziwiła? Zdecydowanie nie, bo nas w przypadku kibiców z Zawiercia nic już chyba nie zdziwi. Wiemy, że są w stanie pojechać z nami na koniec świata, bo są najlepsi w PlusLidze i pokazali to nie tylko jakością dopingu, ale również ilością fanów na trybunach.

 

 

W ostatnim czasie zagraliście szesnaście spotkań w systemie środa-sobota, ta długa przerwa będzie szansą na reset w głowach i odbudowę formy?

 

Przede wszystkim będzie czas na spokojny trening, bo myślę, że tego nam bardzo brakuje. Brakuje nam pracy nad technicznymi elementami, które w ferworze co trzydniowej walki, trochę nam pouciekały. Na długim dystansie na fantazji nie można grać, bo po jakimś czasie to mija i trzeba wrócić do ciężkiej, mozolnej pracy. Myślę, że w tej przerwie świątecznej będzie właśnie czas na takie rzeczy.

 

 

Meczem z GKS-em Katowice kończycie 2018 rok, jaki to był dla was rok?

 

Mając na względzie ostatnie dni czy tygodnie to można powiedzieć, że taki trochę rollercoaster. Wiadomo, że pierwsza połowa roku i tamten sezon był dla nas niezwykle udany. Sprawiliśmy ogromną niespodziankę, zajęliśmy wysokie miejsce w tabeli. Będę się powtarzał, ale byliśmy też w finale Pucharu Polski więc generalnie był to bardzo dobry okres. Natomiast ten sezon zaczął się nieźle, ale rok kończymy słabo, żeby nie powiedzieć, że bardzo słabo. Nie jesteśmy przyzwyczajeni, i chyba nikt w Zawierciu też, do pięciu porażek z rzędu. Był to taki rok, który pokazuje, że zawsze trzeba mieć w sobie dużo pokory i ciężko pracować oraz to, że nic nie jest stałe i na wszystko trzeba sobie zasłużyć. Na pewno tak samo będzie w przyszłym roku, ale będziemy chcieli go otworzyć zwycięsko. Zawsze podchodzę do życia tak, że na sukcesy sobie trzeba zapracować i myślę, że w najbliższym czasie popracujemy i forma wróci.

 

 

 

Z Krzysztofem Andrzejewskim rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY