Kłos, kapitan Kłos

Kłos, kapitan Kłos

725
0
PODZIEL SIĘ

Dlaczego Karol Kłos powinien zostać kapitanem polskiej reprezentacji? Najprostsza odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi następująco: ponieważ taką decyzję podjął polski sztab szkoleniowy w osobach Stephane’a  Antigi oraz Philippe’a Blaina. Jednak po pojawieniu się tej informacji w mediach społecznościowych, delikatnie mówiąc, zawrzało. Czy słusznie?

 

Karol Kłos – chłopak z Warszawy

 

Zacznę od przedstawienia postaci, choć mam ufność w sercu, że czynić tego nie trzeba. Karol Kłos urodził się w Warszawie 26 lat temu. No, przynajmniej rocznikowo, bo jednak na świat przyszedł w sierpniu, a my mamy pachnący bzem maj. Trenować siatkówkę zaczął dość późno, co wielokrotnie podkreślano w wywiadach z nim czy materiałach o nim.

 

Na początku kariery był przywiązany do swojej małej ojczyzny i grał w warszawskich klubach. W 2010 roku nastąpił przełom – Karol Kłos przeniósł się do Bełchatowa. W żółto-czarnych barwach występuje do dziś. W tak zwanym międzyczasie zdobył wiele odznaczeń zarówno klubowych, jak i reprezentacyjnych. Najważniejszym jest prawdopodobnie to ostatnie, czyli Mistrzostwo Świata.

 

Oto suche fakty, ale co dalej?

 

Ma być zabawnie i… zabawnie

 

Niejednokrotnie już podkreślałam, że mam słabość do świrów. Lubię ludzi, którzy są jacyś. Karol Kłos zdecydowanie taki jest. Zabawny, pełen energii, nieustannie podłączony do internetu i mediów społecznościowych.

 

Do tego zaprzyjaźniony m.in. z Andrzejem Wroną, z którym czasem pomieszkuje w pokoju, a czasem tylko się wygłupia. Raz na jakiś czas nakręci jakąś bitwę lub… ubierze naród w #czapę lub miSZCZowską bluzę. Taki trochę wujek gawędziarz, a trochę chłopak z sąsiedztwa.

 

Przez całą tę medialną otoczkę (nie ma co ukrywać, medialnie kolega jest bardzo eksploatowany!) ludziom umykają jego pozostałe cechy charakteru. Na przykład wytrwałość, determinacja, przyjazne usposobienie, umiejętność budowania relacji z drugą osobą i – tak mi się wydaje – umiejętność zachowania zimnej krwi w nerwowej sytuacji. A to się liczy.

 

Chcesz sprawdzić, za co jeszcze warto docenić Karola Kłosa? Sprawdź tutaj!

 

#CzasDecyzji, czyli Karol Kłos kapitanem reprezentacji

 

Okej, przypomnieliście już sobie, o kim mowa. Czas zatem przejść do rzeczy. Wspomniany i scharakteryzowany wyżej siatkarz decyzją dwuosobowego jury został mianowany kapitanem polskiej reprezentacji. Niestety, nie wszystkim kibicom się to spodobało. Bo niby dlaczego On? Dlaczego nie ktoś inny?

 

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Funkcję tę – lepiej lub gorzej – pełnili różni siatkarze, ostatnio m.in. Michał Winiarski oraz Marcin Możdżonek. Dlaczego ich kandydatury nie wzbudzały takiego szumu? Ba! Bo i starsi nieco wiekiem byli, i może nieco bardziej doświadczeni. Przecież nie sympatia do siatkarza ma tu największe znaczenie, bo Karol Kłos jest lubiany.

 

Zastanówmy się.

 

Jaki powinien być kapitan reprezentacji?

 

Opanowany, lubiany, potrafiący zarówno uspokoić kolegów z boiska, jak i pobudzić ich do walki. Cóż, nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie Karol Kłos taki jest. Trudno, żeby było inaczej, jeśli zadaje się z kimś takim jak Andrzej Wrona czy Wojciech Włodarczyk. Chyba wiecie, o czym mówię…

 

Do tego warto, by umiał zachować się przed kamerami, potrafił składnie budować zdania i umiejętnie rozmawiać z przedstawicielami mediów. Nawet jakby człowiek chciał tu coś skrytykować, to nie może! Zwłaszcza wydarzenia ostatniego roku podszkoliły Karola Kłosa w wystąpieniach medialnych. Do tego zgadzają się i aparycja, i głos, i dykcja. Nic dodać, nic ująć.

 

Skąd zatem wątpliwości?

 

Prawdopodobnie z rozpędu. Myślę, że wszyscy założyli kandydaturę Michała Kubiaka. W końcu to właśnie on w ubiegłym roku pełnił rolę zastępcy Michała Winiarskiego. Cóż, jemu również nie można odmówić charyzmy i waleczności, ale… choć są to cechy kapitańskie, to jednak Michała Kubiaka bardziej widzę w roli motywatora i „podjudzacza” na boisku. Niech wystąpieniami przed kamerami zajmie się ktoś inny. Michałowi Kubiakowi pozwólmy szaleć, wściekać się i po prostu być sobą.

 

Poza tym – zawsze zostaje zastępstwo. W końcu Karol Kłos z powodu małej kontuzji nie wystąpi w najbliższych meczach, a kapitan musi być.

 

Oddamy trenerom to, co trenerskie

 

Mamy – wszyscy, ja również – dziwny zwyczaj bycia ekspertami w każdej dziedzinie. Wygłaszamy opinie, zajmujemy stanowiska i komentujemy wybory innych. Było tak za kadencji Andrei Anastasiego, kiedy w reprezentacji brakowało Mariusza Wlazłego. Było tak w ubiegłym roku, kiedy PZPS zaufał debiutantowi i oddał polską kadrę w ręce Stephane’a Antigi. Jest tak i teraz w kontekście Karola Kłosa.

 

Dlatego też tak sobie myślę dość nieśmiało, że może czas oddać stery i zaufać innym. Tak po prostu. Ostatnie decyzje trenerskie zdawały egzamin. Może i tym razem tak będzie?

 

 

 

BRAK KOMENTARZY