Kibic kibicowi… równy, czyli rzecz o kibicowaniu w PlusLidze

Kibic kibicowi… równy, czyli rzecz o kibicowaniu w PlusLidze

1577
0
PODZIEL SIĘ

PlusLiga zakończona, barwy poszczególnych klubów zaczynamy zamieniać na te biało-czerwone. Przyjęło się myślenie, że teraz kibice zaczynają się jednoczyć i zapominają o ligowych waśniach. Ja uważam inaczej – w siatkówce zjednoczeni jesteśmy zawsze. Choć czasem po prostu tego nie widać.

 

Za każdym razem, gdy myślę o kibicach i kibicowaniu, nie mogę wyjść z podziwu. Siatkówka ma w sobie ten wyjątkowy magnetyzm, który nas ukulturalnia (przynajmniej w Polsce). Wyjątkiem jest jedynie stosunek do reprezentacji Rosji, i choć sama tego nie rozumiem, nie potrafię się też temu dziwić. Dziś jednak nie o tym. Dziś – jak już napisałam – zajmę się polską ligą i pojęciem kibicowania.

 

czarni-olsztyn007-2015-11-21

Kibic czy fan, czyli doskwierające wszystkim nazewnictwo

 

Teoretycznie to samo, prawda? A mimo wszystko gdzieś ta różnica istnieje – dla mnie jest ona nawet dość wyraźna. Od razu uprzedzam: to moja opinia i zdanie osoby, która do słowa przywiązuje naprawdę dużą wagę. Można się ze mną nie zgadzać, ale bez linczu.

 

Dla mnie słowo „fan” ma negatywne zabarwienie. Fan to ktoś, kto patrzy powierzchownie i no cóż… bardziej zwraca uwagę na człowieka, w tym wypadku konkretnego siatkarza. Kibic natomiast docenia grę wszystkich siatkarzy, ale jeszcze bardziej zależy mu na samym sporcie. Dlatego też uparcie tępię słowo „fan”, jawnie się z niego śmieję i szydzę. Wolno mi!

 

Powiem jeszcze, że bardzo się cieszę, że w Polsce mamy Klub Kibica, a nie tak jak na Facebooku: „fanklub” i „fanpage”.

 

Więcej na ten temat znajdziecie tutaj – w jednym z wcześniejszych tekstów.

 

Kibicuję, więc żyję – krótka historia o istocie kibicowania

 

Skoro wyjaśniliśmy już sobie nomenklaturę, to chciałabym zatrzymać się na chwilę przy samym kibicowaniu. A raczej przy tym, jak to jest być kibicem, jak kibicowanie wpływa na codzienne życie, na myślenie o nim oraz na myślenie o innych ludziach, którzy nagle – wydawałoby się irracjonalnie – stają się dla nas rodziną.

 

O istotę bycia kibicem zapytałam Kasię, oto jej odpowiedź: Miałam kilkanaście lat, gdy poszłam na swój pierwszy mecz siatkówki. Pamiętam, jak bardzo czułam się zagubiona, bo tak naprawdę nie wiedziałam, komu kibicować jako „podszywana warszawianka” – zespołowi ze stolicy czy swoim idolom z Jastrzębia: Kubiakowi i Bartmanowi. Los chciał, że w pewnym momencie wynik był korzystny dla obu drużyn, skończyło się jednak zwycięstwem warszawskiej Politechniki – było 3:2. Ten dzień sprawił, że siatkówka została ze mną i we mnie, a im częściej pojawiałam się na hali, tym bardziej zakochiwałam się w drużynie. Teraz kibicowanie jest dla mnie rytuałem. Już kilka dni przed meczem czuję motyle w brzuchu, a w dniu meczu odliczam godziny, a następnie minuty do pierwszego gwizdka. Czuję się jakbym wybiegała z zespołem na boisko. Czemu tak jest? Chodzi o to, że jestem częścią tej drużyny, oni mnie nie widzą, ale czują moją obecność, bo gdy nie idzie, zdzieram sobie gardło, by dodać im siły do walki. Cóż, może to tylko złudne wrażenie kibica… Ale tak właśnie czuje kibic. Ta niewidzialna nić między nim a zawodnikami i sztabem szkoleniowym jest większa niż można sobie wyobrazić. Początek sezonu napawa optymizmem, koniec smutkiem (bez względu na miejsce końcowe zespołu), gdyż razem z końcem sezonu nadchodzą rozstania. Siatkarze, z którymi nie utrzymuje się większego kontaktu, w takcie kilkunastu tygodni stają się dla kibica rodziną. Dlatego sezon transferowy to najgorszy okres roku. Bywają chwile smutne, ale jednak w życiu kibica większość czasu to czas radości. Moment, gdy wchodzę na halę to najlepsze uczucie na świecie. Mogę rozładować tam wszystkie emocje, a ludzie, z którymi połączyła mnie siatkówka i miłość do drużyny, to bardzo ważne osoby w moim życiu. Czasami można odnieść wrażenie, że kibice na trybunie starają się bardziej niż zawodnicy na boisku, momentami odczucia są wręcz przeciwne, a na hali słychać jedynie uderzenia piłki, ale tak naprawdę obie strony dają z siebie 100% swoich aktualnych możliwości. Bywają dni lepsze i gorsze, ale jesteśmy tam razem, my – kibice i oni – siatkarze oraz sztab. Dopiero razem tworzymy całość.

 

Znasz to, prawda? Niech podniesie rękę ten, który nie może powiedzieć: „mam dokładnie tak samo”. I wiecie co? To jest właśnie piękne w byciu kibicem!

 

pw-jw162-2014-11-08

14 klubów, 14 hal i miejsce dla tysięcy kibiców – poznaj polskie realia

 

Plusligowe kluby rozsiane są dosłownie po całej Polsce i w tym tkwi ich piękno. Dzięki temu każdy kibic ma szansę dotrzeć do różnych hal i aktywnego kibicowania z trybun, a nie sprzed telewizora. Zacznę od przedstawienia wszystkich hal ligowych zespołów:

 

RCSW Podpromie (ul. Podpromie 10, Rzeszów)

Zespół: Asseco Resovia Rzeszów – siedmiokrotny zdobywca tytułu Mistrza Polski

Liczba miejsc siedzących: 4 304

 

Hala Sportowa „Częstochowa” (ul. Żużlowa 4, Częstochowa)

Zespół: AZS Częstochowa – sześciokrotny zdobywca tytułu Mistrza Polski

Liczba miejsc siedzących: 6 356

 

Arena Ursynów (ul. Waryńskiego 122a, Warszawa)

Zespół: AZS Politechnika Warszawska – zdobywca srebrnego medalu Pucharu Challenge w 2012 roku

Liczba miejsc siedzących: 2 200

 

Hala pod Dębowcem (ul. Karbowa 26, Bielsko-Biała)

Zespół: BBTS Bielsko-Biała – brązowy medalista Mistrzostw Polski z 1993 roku

Liczba miejsc siedzących: 3 000

 

Hala MOSiR (ul. Narutowicza 9, Radom)

Zespół: Cerrad Czarni Radom – dwukrotny brązowy medalista Mistrzostw Polski

Liczba miejsc siedzących: 1 700

 

HWS RCS w Lubinie (ul. Odrodzenia 28B, Lubin)

Zespół: Cuprum Lubin

Liczba miejsc siedzących: 3 714

 

Hala Legionów (ul. Boczna 15, Kielce)

Zespół: Effector Kielce

Liczba miejsc siedzących: 4 200

 

Hala Sportowo-Widowiskowa Urania (Al. Piłsudskiego 44, Olsztyn)

Zespół: Indykpol AZS Olsztyn – pięciokrotny Mistrz Polski

Liczba miejsc siedzących: 1 900

 

Hala Sportowa (ul. Jana Pawła II 6, Jastrzębie Zdrój)

Zespół: Jastrzębski Węgiel – Mistrz Świata 2004

Liczba miejsc siedzących: 3 007

 

Ergo Arena (Plac Dwóch Miast 1, Gdańsk)

Zespół: LOTOS Trefl Gdańsk – srebrny medalista Mistrzostw Świata 2015

Liczba miejsc siedzących: 11 200

 

Hala Sportowo-Widowiskowa Łuczniczka (ul. Toruńska 59, Bydgoszcz)

Zespół: Łuczniczka Bydgoszcz

Liczba miejsc siedzących: 6 082

 

Hala Widowiskowo-Sportowa w Sosnowcu ( ul. Żeromskiego 9, Sosnowiec)

Zespół: MKS Będzin

Liczba miejsc siedzących: 1 400

 

Hala Energia (ul. Dąbrowskiego 11, Bełchatów)

Zespół: PGE Skra Bełchatów – ośmiokrotny Mistrz Polski

Liczba miejsc siedzących: 2 700

 

Hala Azoty (ul. Mostowa 1A, Kędzierzyn-Koźle)

Zespół: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Liczba miejsc siedzących: 3 000

 

Uff, trochę to zajęło! Tylko się z tego cieszyć, w końcu jest tyle miejsc, gdzie można doświadczyć siatkarskich emocji. A gdy dodać do tego jeszcze warszawski Torwar, wrocławską Halę 100-lecia, katowicki Spodek czy krakowską TAURON Kraków Arenę… MAGIA!

 

czarni-sovia063-2014-11-09

Klub Kibica – i jesteś częścią drużyny

 

Skoro już magia została wywołana do tablicy, to czas na kilka słów na temat maskotek, przyśpiewek, klubowych gadżetów, wyjazdów do hal w innych miastach i silną wieź łączącą Cię z innymi – w Klubach Kibica rodzą się znajomości na lata. Ludzi zaczyna łączyć pewna namiętność i BUM. Już jesteście rodziną! Tak, jak w historii Kasi.

 

Może właśnie dlatego kibice również są zawodnikami. Wspierają, przeżywają i niejednokrotnie niszczą sobie dłonie (gdy nie ma klaskaczy) oraz gardła (bo punktem honoru jest przekrzyczenie muzyki oraz kibiców drużyny przeciwnej) – to się nazywa zaangażowanie.

 

Ciarki przechodzą, gdy w telewizji ogląda się mecze Asseco Resovii Rzeszów czy PGE Skry Bełchatów. Ale właśnie z tego powodu aż chce się być częścią tego wydarzenia! Bycie kibicem to naprawdę fajna sprawa.

 

Moje doświadczenia z kibicowaniem zespołom PlusLigi

 

Wielokrotnie pisałam w swoich felietonach, że siatkówka uratowała mi życie i zdania nie zmieniam. Towarzyszyła mi przez lata, ale długo zajmowała drugie miejsce w moim sercu. Pierwszy był tenis. Dopiero kontuzja i słowa: „więcej dziecko nie zagrasz” zrobiły mi remanent w moim prywatnym chaosie. I tu pojawiła się siatkówka. Śledzenie kolejnych rozgrywek, wyszukiwanie informacji, pogłębianie wiedzy sprawiło, że ciągle miałam uśmiech na twarzy.

 

W końcu z teorii przeszłam do praktyki i poszłam na swój pierwszy mecz: AZS Politechnika Warszawska kontra PGE Skra Bełchatów. Od tego czasu coraz częściej zaczęłam się pojawiać na hali i aktywnie kibicować z trybun – tej energii nie da się z niczym porównać.

 

skravsjw029-2014-12-21

Ale wiecie… na tym pierwszy meczu uderzyło mnie coś innego. Choć sama poszłam na mecz ubrana w barwy PGE Skry Bełchatów, to nie mogłam poradzić sobie z bardzo małą reprezentacją kibiców Inżynierów. Było mi z tym jakoś… niezręcznie. Dlatego zaczęłam kibicować obu zespołom. Niedawno, kilka lat po tym zdarzeniu, znów pojawiłam się na meczu Politechniki ze Skrą i obraz był zupełnie inny – kibice podzielili się powiedzmy pół na pół. A wzajemne, bardzo z resztą przyjazne, przekrzykiwanie się podczas wspierania swojej drużyny dodało jedynie smaczku. Wszystko się zmienia, a nas – kibiców siatkówki – jest coraz więcej!

 

Równie ciekawie było dwa lata temu, a moje wspomnienia z tego spotkania znajdziecie tutaj.

 

SkravsPerugia108-2015-03-11

Muszę jednak powiedzieć, że najbardziej emocjonujące dla mnie kibicowanie przeżyłam… w Bełchatowie. Gwar i jedność w ulu, nigdy tego nie zapomnę. Wszystkim klubom życzę takiej atmosfery na meczach – wszystkich meczach. Bo choć zespoły ze sobą „walczą”, to kibice doskonale się bawią!

 

niech to ostatnie zdanie zrobi w tym tekście za pointę: kibicowanie, choć jest bardzo serio, ma być przede wszystkim zabawą.

 

I z tym Was zostawię – do następnego!

BRAK KOMENTARZY