Karol Kłos: „To była wojna, prawdziwa wojna”

Karol Kłos: „To była wojna, prawdziwa wojna”

182
0
PODZIEL SIĘ

W pierwszym meczu rundy rewanżowej PGE Skra zmierzyła się z Treflem Gdańsk. Sobotnie starcie od samego początku było bardzo zacięte, większość setów kończyła się na przewagi, ale to bełchatowianie zachowali więcej zimnej krwi w końcówkach i zwyciężyli 3:1. „Cieszy zwycięstwo za trzy punkty” – powiedział po meczu Karol Kłos.

 

Czas Siatkówki: W pierwszej rundzie bez większych problemów pokonaliście Trefl Gdańsk. Dziś było trochę trudniej, wasi rywale chyba wyciągnęli wnioski po tamtej dotkliwej porażce?

 

Karol Kłos: Tak, ale my chyba też mamy trudności z graniem na wyjeździe, nie chcę jednak teraz mówić o jakiejś klątwie. Patrząc na to, jak graliśmy we wcześniejszych spotkaniach wyjazdowych, to niekoniecznie zdobywaliśmy tam dużo punktów. Tym bardziej cieszy to zwycięstwo w Gdańsku i to za trzy punkty.

 

 

Wszystkie sety rozstrzygały się w końcówkach. O zwycięstwie decydowały niuanse? 

 

Zdecydowanie. To była niezła walka, można nawet powiedzieć wojna. Zresztą to po mnie widać (śmiech), ale na szczęście oszczędziłem zęby Grzegorza Łomacza, po drodze ucierpiał jeszcze Kacper Piechocki. Także to była wojna, prawdziwa wojna, ale najważniejsze, że chłopaki się zebrali i dograli to spotkanie do końca.

 

 

W tych końcówkach to wy zachowaliście więcej zimnej krwi, dlatego teraz możecie cieszyć się ze zwycięstwa.

 

Trochę tak. Myślę, że zachowaliśmy troszeczkę więcej spokoju w tych decydujących momentach. Smuci to, że mamy przewagę praktycznie we wszystkich setach, ale nie dowozimy jej do końca i musimy grać na przewagi. W środku partii prowadzimy i mamy kilka punktów przewagi, ale łatwo je trwonimy. Musimy nad tym pracować i mam nadzieję, że szybko wyciągniemy z tego wnioski.

 

 

Drugą rundę i Nowy Rok rozpoczynacie od zwycięstwa. To dobry prognostyk przed nadchodzącymi spotkaniami?

 

Myślę, że tak. Dla nas to super początek Nowego Roku i bardzo się z tego cieszymy.

 

 

Pierwszą część sezonu zakończyliście na drugim miejscu z trzema porażkami na koncie. To dobry bilans?

 

Dobry bilans, ale patrząc na to z kim przegraliśmy, oczywiście nie ujmując nic Indykpolowi AZS-owi Olsztynowi, ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskiemu Węglowi, to myślę, że mogliśmy rozwiązać to trochę inaczej. To był początek, wtedy dopiero zaczynaliśmy sezon i nie byliśmy tak zgrani. Myślę, że teraz jesteśmy już w zupełnie innym miejscu. Mam nadzieję, że udowodnimy to w rundzie rewanżowej.

 

 

Drugie miejsce dało wam automatyczny awans do ćwierćfinału Pucharu Polski, gdzie zmierzycie się z Asseco Resovią Rzeszów. Losowanie było dla was szczęśliwe, czy może niekoniecznie?

 

Myślę, że tak, ale może nie mówmy szczęśliwe. Naszym atutem będzie to, że gramy u siebie i tymi samymi piłkami, co na co dzień, a nie innymi, jak chociażby Trefl Gdańsk, który jedzie do Nysy. Czeka ich niezła podróż i w dodatku grają Moltenami, więc ciężko będzie się przestawić. O dalszych losach zadecyduje tylko jeden mecz, więc może być różnie.

 

 

Pod wodzą nowego-starego trenera Andrzeja Kowala rzeszowianie mają teraz dobrą passę. Wy z pewnością będziecie chcieli ją przerwać?

 

Chcielibyśmy (śmiech), ale na pewno łatwo nie będzie. To jest dobry zespół, który teraz zaczął grać. Początek był trudny, ale wiemy, że teraz też będzie ciężko. Trzeba się nastawić na walkę, na taką samą wojnę jak tutaj. Będziemy w stu procentach nastawieni na ten mecz.

 

 

Taki przeciwnik jak Asseco Resovia Rzeszów w tej fazie sezonu to dobre przetarcie przed kolejnymi meczami, zwłaszcza tymi w Lidze Mistrzów?

 

Zdecydowanie tak. Myślę, że to bardzo dobre przetarcie i nie schodzimy z tego poziomu w przeciwnikach.

 

 

W Lidze Mistrzów wasza sytuacja nie wygląda ciekawie. Można powiedzieć, że przez te dwie porażki macie nóż na gardle, a teraz czekają was dwa trudne spotkania z Dynamo Moskwa.

 

Nóż na gardle mamy na pewno. Trzeba będzie walczyć o każdy punkt, bo w tych rozgrywkach jeszcze wszystko może się wydarzyć. Wszystko jest możliwe, pod warunkiem, że będziemy dobrze grać. Przede wszystkim trzeba skupić się na swojej dobrej grze. W tym meczu z Francuzami granym u nas i tym w Rosji też było ciężko.

 

 

Francuzi chyba już pokazali, że ta wygrana z wami to jednak nie był przypadek?

 

To nie był przypadek. Francuzi mają bardzo dobry zespół z bardzo mocnym atakującym, który jak się napędzi, to robi tam niesamowite rzeczy. Mam nadzieję, że w tej edycji Ligi Mistrzów jeszcze powalczymy, jestem przekonany, że powalczymy. Dla całego zespołu jest to fajna przygoda, tak samo jak Klubowe Mistrzostwa Świata, które oczywiście mogliśmy zakończyć inaczej. Mieliśmy swoje szanse w półfinale i mogliśmy zajść wyżej, ale myślę, że dla naszego zespołu, który jest w miarę młody, takie mecze na pewno są pomoce i stajemy się dzięki nim lepsi.

 

 

W Lidze Mistrzów czeka was teraz kolejny mecz wyjazdowy w Rosji. Takie dalekie podróże bywają niekorzystne?

 

Trochę tak, ale teraz jedziemy trochę bliżej niż ostatnio (śmiech). Jeśli gra się w Lidze Mistrzów, to trzeba się pogodzić z takimi wyjazdami i my się z tym liczymy. Nie jest to jednak duża przeszkoda.

 

 

 

Z Karolem Kłosem rozmawiała Izabela Gaweł

BRAK KOMENTARZY